To naprawdę jest możliwe. Zwolennicy limitu populacji Szwajcarii zyskują w sondażach
Szwajcaria przygotowuje się do kluczowego referendum w sprawie ograniczenia populacji. Najnowsze sondaże pokazują jednak, że szala zwycięstwa przechyla się na korzyść przeciwników inicjatywy. To sygnał, na który z ulgą czekali tamtejszy rząd oraz przedstawiciele wielkiego biznesu.
Obywatele Konfederacji Szwajcarskiej udadzą się do urn 14 czerwca. Jak informuje agencja Bloomberg, opublikowane na finiszu kampanii badania opinii publicznej po raz pierwszy wskazują, że ponad połowa respondentów zamierza zagłosować przeciwko nowym restrykcjom. Z dwóch niezależnych sondaży wynika, że opór wobec tak zwanej Inicjatywy Zrównoważonego Rozwoju wzrósł do 52 proc., podczas gdy poparcie dla projektu waha się w granicach 45-47 proc.
Obecnie kraj ten zamieszkuje około 9,1 miliona osób, z czego znaczną część stanowią obcokrajowcy. Głównym założeniem głosowanego projektu jest wprowadzenie twardego limitu populacji na poziomie 10 milionów mieszkańców do 2050 r. Zgodnie z propozycją, gdyby liczba ludności osiągnęła pułap 9,5 miliona – co przy obecnych trendach mogłoby nastąpić już za cztery lata – władze musiałyby wdrożyć pierwsze mechanizmy ograniczające napływ osób z zagranicy.
Ostre słowa o doradcach. Premiera Biznes Klasy o 17:00
Biznes obawia się izolacji
Perspektywa odrzucenia inicjatywy to dobra wiadomość dla szwajcarskiej gospodarki. Przeciwko limitom od początku opowiadał się rząd oraz największe korporacje, w tym banki i firmy technologiczne. Główną obawą jest ryzyko zerwania kluczowych relacji z partnerami, ponieważ to Unia Europejska pozostaje największym rynkiem eksportowym dla szwajcarskich przedsiębiorstw. Przekroczenie proponowanego limitu populacji mogłoby ostatecznie zmusić Berno do wypowiedzenia umów o swobodnym przepływie osób z UE, co uderzyłoby w podstawy szwajcarskiego handlu.
Krajowy biznes od lat posiłkuje się pracownikami z zagranicy, co wynika z uwarunkowań społecznych. Przyrost naturalny w Szwajcarii oscyluje wokół zera, a wskaźnik dzietności jest niski, co wpisuje się w szersze europejskie problemy z demografią i przy starzejącym się społeczeństwie wymusza rekrutację kadr poza granicami. Przedstawiciele największych firm nie kryją swoich obaw związanych z referendum.
Severin Schwan, prezes Roche, powiedział, że propozycja zmian jest "niebezpieczna dla społeczeństwa i gospodarki". Podobne stanowisko zajmuje Nestle, które w swoim komunikacie podkreśla, że "swobodny przepływ wykwalifikowanych specjalistów z różnych środowisk pomaga zapewnić innowacyjność i dobrobyt kraju".
Inicjatywa ograniczenia liczby ludności jest forsowana przez prawicową Szwajcarską Partię Ludową (SVP). Ugrupowanie to regularnie podnosi kwestie związane z demografią, argumentując, że niekontrolowana migracja zagraża suwerenności, kulturze i tożsamości kraju. Thomas Matter, poseł z Zurychu i jeden z pomysłodawców projektu, uważa, że obcokrajowcy stanowią problem i nie przyczyniają się do rozwoju gospodarczego.
Czynsze i obciążenie infrastruktury
Tego rodzaju argumentacja trafiała do części wyborców, którzy na co dzień zmagają się z praktycznymi problemami przypisywanymi przeludnieniu. Obywatele narzekają przede wszystkim na kurczącą się ofertę na rynku nieruchomości, rosnące czynsze oraz coraz bardziej zatłoczoną infrastrukturę transportową. Instytut badawczy gfs.bern zauważa jednak, że choć kwestia obcokrajowców nadal rezonuje w społeczeństwie, to obecne intencje wyborcze są w dużej mierze kształtowane przez strach przed gospodarczymi konsekwencjami inicjatywy.
Eksperci Bloomberga przypominają zarazem, by do wyników sondaży podchodzić z ostrożnością. W przeszłości szwajcarskie pracownie badawcze myliły się w kwestiach związanych z polityką państwa i religią. Zarówno zakaz budowy minaretów w 2009 r., jak i inicjatywa przeciwko masowej imigracji w 2014 r., zostały ostatecznie przegłosowane, mimo że przedwyborcze ankiety sugerowały ich odrzucenie.
Dodatkowym czynnikiem, który może wpłynąć na decyzje podejmowane w ostatnich dniach kampanii, są kwestie bezpieczeństwa. W zeszłym tygodniu w mieście Winterthur doszło do ataku nożownika, w którym poszkodowane zostały trzy osoby. Władze sklasyfikowały to zdarzenie jako incydent terrorystyczny o podłożu islamistycznym, a domniemany sprawca to osoba posiadająca podwójne, szwajcarsko-tureckie obywatelstwo. Większość sondaży została zamknięta przed szerokim nagłośnieniem tej sprawy w mediach, co pozostawia margines niepewności co do ostatecznego wyniku czerwcowego głosowania.