Analitycy są zgodni co do głównych przyczyn takiego stanu rzeczy. Największy wpływ na wyższy odczyt miały ceny na stacjach benzynowych. Zwraca na to uwagę Łukasz Śliwka, zarządzający funduszami w VIG/C-QUADRAT TFI.
– Za dalszym wzrostem inflacji stały przede wszystkim ceny paliw i smarów do prywatnych środków transportu. Podniosły się one aż o 9,2 proc. miesiąc do miesiąca i 36,1 proc. rok do roku – mówi Łukasz Śliwka w komentarzu przesłanym money.pl.
Ekspert dodaje, że presję na ceny paliw podtrzymują wysokie notowania ropy naftowej na świecie. Wynika to z napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie oraz słabszego kursu polskiego złotego. Zmiany widać także na półkach sklepowych w działach spożywczych.
– Pierwsze oznaki zmiany tendencji widać również w cenach żywności i napojów bezalkoholowych. We wrześniu wzrosły one o 0,1 proc. miesiąc do miesiąca. Oznacza to, że dezinflacyjny wpływ tej kategorii stopniowo słabnie – tłumaczy ekspert VIG/C-QUADRAT TFI w komentarzu przesłanym money.pl.
Na kwestię podatków i cen regulowanych zwracają z kolei uwagę analitycy banku ING. Ich zdaniem obecny wzrost cen w polskiej gospodarce jest w głównej mierze związany z szokiem energetycznym.
– Od początku września przywrócono podstawową 23-proc. stawkę VAT na paliwa. W drugiej połowie sierpnia była ona obniżona do 8 proc. Dodatkowo ceny ropy naftowej na światowych rynkach wzrosły – piszą eksperci ING w komentarzu przesłanym money.pl.
Widzą oni jednak pewne pozytywne sygnały w innych obszarach gospodarki. Chodzi o ceny, na które nie wpływają bezpośrednio surowce.
– Szacujemy, że inflacja bazowa z wyłączeniem cen żywności i energii obniżyła się we wrześniu do ok. 3,0–3,1 proc. rok do roku. Sugeruje to, że szok energetyczny nie generuje jeszcze szeroko zakrojonej presji na wzrost cen innych towarów i usług – oceniają analitycy ING w komentarzu przesłanym money.pl.
Co dalej ze stopami procentowymi?
Sytuacja geopolityczna nie napawa optymizmem. Konflikty zbrojne bezpośrednio przekładają się na koszty energii. Zauważa to Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.
– Niestety przyszłość nie wygląda optymistycznie. Nie widać na ten moment żadnych oznak, aby wojna na Bliskim Wschodzie miała się kończyć. Dlatego w kolejnych miesiącach inflacja będzie najprawdopodobniej jeszcze przyspieszać – prognozuje Monika Kurtek w komentarzu przesłanym money.pl.
Jej zdaniem zmienia to perspektywę Rady Polityki Pieniężnej. O obniżkach stóp procentowych nie ma już mowy, a na horyzoncie pojawiają się podwyżki.
– W listopadzie nowa projekcja NBP pokaże gorsze perspektywy inflacji niż lipcowa. Pokaże w szczególności inflację utrzymującą się powyżej 4,0 proc. przez kilka kolejnych miesięcy. W mojej ocenie dojdzie wtedy do podwyżki o 25 punktów bazowych – przewiduje główna ekonomistka Banku Pocztowego w komentarzu przesłanym money.pl.
Podwyżka nie jest przesądzona
Nie wszyscy ekonomiści wieszczą jednak drastyczne ruchy ze strony banku centralnego. Eryk Szmyd, analityk rynków finansowych XTB, uspokaja nastroje i wskazuje na inne wskaźniki gospodarcze.
– Obawy o podwyżki stóp w Polsce wydają się przesadzone. Wstępny odczyt CPI za wrzesień wskazał 4 proc. rok do roku i jest to relatywnie wysoki poziom. Presja inflacyjna wydaje się jednak rodzić w środowisku nieco słabszej gospodarki i spokojniejszego impulsu konsumenckiego – analizuje Eryk Szmyd w komentarzu przesłanym money.pl.
Ekspert XTB wskazuje, że ostatnie dane o wynagrodzeniach i sprzedaży detalicznej w Polsce rozczarowały. Napięcia na Bliskim Wschodzie w rejonie Cieśniny Ormuz również powoli słabną.
– Narodowy Bank Polski będzie zwlekać z decyzją o podwyżce stóp w 2026 r. Może przesunąć ewentualną decyzję na początek 2027 r. Jeśli proinflacyjne trendy zakończą się, a ceny ropy zauważalnie spadną, w drugiej połowie 2027 r. na stół może wrócić debata o kolejnej obniżce stóp procentowych – podsumowuje analityk XTB w komentarzu przesłanym money.pl.