Jeszcze niedawno Węgry drżały o koszt długu. Zmianę widać gołym okiem
Zmiana władzy na Węgrzech wywołała natychmiastową i pozytywną reakcję inwestorów. Rentowności dziesięcioletnich obligacji skarbowych wyraźnie spadają, a forint się umacnia. Jeszcze przed miesiącem węgierskie media drżały o raptowy skok kosztów długu.
Powyborczy poniedziałek przyniósł wyraźne uspokojenie i powiew optymizmu na węgierskim rynku długu. Z danych giełdowych wynika, że rentowność dziesięcioletnich obligacji skarbowych spadła do poziomu 6,62 proc. Oznacza to zniżkę o ponad 1,6 proc. w ujęciu dziennym i powrót do wartości nienotowanych od przełomu lutego i marca bieżącego roku. To wyraźna poprawa w porównaniu z sytuacją sprzed zaledwie kilku tygodni, gdy węgierskie obligacje oferowały rekordowo wysokie rentowności, a państwo borykało się z rosnącymi kosztami obsługi zadłużenia.
Zmianom na rynku długu towarzyszy również zauważalne umocnienie narodowej waluty. Węgierski forint zyskał wobec amerykańskiego dolara blisko 1,6 proc. Węgierskie media finansowe wprost łączą to nagłe odbicie z rozstrzygnięciami politycznymi i wskazują, że rynki natychmiastowo i z dużą ulgą zareagowały na nową sytuację w parlamencie.
Zdradził sekret branży samochodowej. W ten sposób przepłacasz
Koniec wieloletnich rządów Fideszu
Za rynkowym optymizmem stoi potężne trzęsienie ziemi na węgierskiej scenie politycznej. Jak relacjonował serwis money.pl, opozycyjna partia Tisza, na której czele stoi Péter Magyar, odniosła historyczne zwycięstwo w wyborach parlamentarnych. Po przeliczeniu niemal wszystkich głosów ugrupowanie to zapewniło sobie 138 miejsc w 199-osobowym parlamencie, co oznacza zdobycie bezpiecznej większości konstytucyjnej.
Taki wynik kończy trwające nieprzerwanie od 2010 roku rządy partii Fidesz. Dotychczasowy premier przyznał się do porażki krótko po ogłoszeniu wstępnych wyników. – Wyniki wyborów są klarowne i bolesne dla nas; pogratulowałem zwycięskiej partii – stwierdził Viktor Orban cytowany przez lokalne media.
Inwestorzy liczą na unijne fundusze
Aby zrozumieć skalę obecnej ulgi na rynkach, trzeba spojrzeć na sytuację z perspektywy zaledwie kilku tygodni wstecz. Jeszcze w połowie marca węgierskie portale gospodarcze, takie jak Piac&Profit czy Portfolio, alarmowały o drastycznym wzroście kosztów finansowania zadłużenia państwa. W tamtym okresie rentowności dziesięcioletnich papierów skarbowych przebijały barierę 7,3 proc., osiągając pułapy niewidziane od jesieni ubiegłego roku. Wzrosty dotyczyły zresztą całej krzywej dochodowości, co oznaczało, że państwo musiało pożyczać pieniądze na coraz gorszych warunkach, a inwestorzy żądali wyższej premii za ryzyko.
Obecne odwrócenie tego trendu i powrót rentowności w okolice 6,6 proc. to wyraźny sygnał, że kapitał zagraniczny z większym zaufaniem patrzy na przyszłość gospodarczą kraju nad Dunajem. Reakcja ta jest ściśle związana z profilem nowego lidera i jego zapleczem.
Péter Magyar nie jest rynkom nieznany. Zanim stał się głównym krytykiem systemu tworzonego przez Fidesz, funkcjonował w świecie wielkich pieniędzy. Posiada doświadczenie w zarządzaniu funduszami inwestycyjnymi oraz instytucjami finansowymi, kierował między innymi agencją kredytów studenckich. Jak oceniają obserwatorzy sceny politycznej, inwestorzy widzą w nim pragmatyka znającego mechanizmy gospodarcze, a nie radykalnego ideologa.
Co chce zmienić Tisza?
Z punktu widzenia rynków finansowych najważniejsze są jednak zapowiedzi programowe nowej władzy. Rynek wycenia obecnie scenariusz, w którym nowy rząd skutecznie przeprowadzi reformy antykorupcyjne, znormalizuje relacje dyplomatyczne z Zachodem i doprowadzi do odblokowania potężnych środków z Unii Europejskiej. Brak dostępu do tych funduszy był w ostatnich latach jedną z głównych bolączek węgierskiej gospodarki, hamującą inwestycje i osłabiającą pozycję forinta na arenie międzynarodowej.
Problemy węgierskiej gospodarki narastały w ostatnich miesiącach, co wyraźnie widać było na rynkach finansowych. W lutym analitycy zwracali uwagę, że państwo musiało rolować zadłużenie na coraz gorszych warunkach, spłacając stare obligacje i emitując nowe po wyższych kosztach. Jednocześnie forint znajdował się pod silną presją, tracąc na wartości wobec głównych walut. Inwestorzy w okresie niepewności politycznej i gospodarczej coraz częściej szukali bezpiecznej przystani, co widać było choćby po rekordowych cenach złota w styczniu, gdy kruszec bił kolejne historyczne maksima w odpowiedzi na globalne napięcia.
Teraz rynki wyraźnie stawiają na scenariusz normalizacji. Jeśli nowa władza zdoła spełnić oczekiwania i przywrócić Węgry na ścieżkę współpracy z Brukselą, może to oznaczać nie tylko napływ unijnych funduszy, ale też trwałe obniżenie premii za ryzyko, jaką inwestorzy doliczają do węgierskich aktywów. Najbliższe miesiące pokażą, czy powyborczy optymizm znajdzie potwierdzenie w konkretnych działaniach nowego rządu.