Notowania

wiadomości
26.08.2019 08:57

Konopie rytualnie zbierane pod Wrocławiem. "To nie narkotyk, tylko lecznicze zioło"

Konopie w Polsce ciągle bardziej kojarzą się z kroniką policyjną niż ze zdrowiem. Powoli jednak to się zmienia, a plantatorzy biorą się za ich uprawianie. Mimo kontrowersji, albo dzięki nim, można na nich dobrze zarobić, a jak ma się szczęście, to również zmienić życie.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Money.pl)
Dariusz Młynarczyk sprawdza jakość swoich plonów. (Fot: Krzysztof Janoś)

GPS na nic się tu nie przyda. Żeby trafić na pole Dariusza Młynarczyka, trzeba dostać od niego szczegółowe instrukcje. Ostatni odcinek drogi wiedzie przez gęsty las. Przedzieram się w głębokim błocie. Nic mnie nie zatrzyma.

Wszystko za sprawą otwartego zaproszenia na Facebooku do rytualnego zbioru konopi na legalnej plantacji. Jak zachęca gospodarz, można to połączyć z biwakowaniem, "pysznym jedzeniem z ogniska, graniem na instrumentach, głębokimi rozmowami, bliskością i wzajemnym zrozumieniem".

- Uznałem, że miasto jest toksyczne. Chciałem zamieszkać na wsi, blisko natury, dlatego kupiłem ziemię. Pierwotnie planowałem uprawiać pod folią warzywa, ale gmina Sobótka zorganizowała spotkanie, gdzie przekonywano do uprawy konopi. Zrozumieli tu, że to jest dobre dla zdrowia - mówi Młynarczyk.

Konopie przemysłowe to dobry biznes? Mogą być stosowane nawet w budownictwie

Lecznicze konopie

Właściciel plantacji przez ostatnie cztery lata swojej miejskiej kariery był dyrektorem marki w dużej sieci akwizycyjnej. Teraz uprawia konopie z odmiany leczniczej. Ma na to zezwolenie. Susz stosuje się w przemyśle farmaceutycznym m.in. do produkcji olejków CBD.

W polskich aptekach wciąż bardzo trudno kupić leki na bazie suszu z marihuany
Medyczna marihuana jak Święty Graal. A apteki niewiele mogą

Te z kolei znajdują zastosowanie w leczeniu migren, depresji, nerwic i wielu innych schorzeń. Można również produkować z nich kremy, a także uspokajające herbaty i napoje. Dlaczego jednak na tej plantacji zbiór jest rytualny?

- Przed wyjściem w pole robimy energetyczne oczyszczenie, a samo przebywanie tu i zbieranie sprawia, że ludzie odzyskują spokój. Dlatego niektórzy spędzają z nami cały dzień. Wszystko, co się wiąże z tą rośliną, ma pozytywny wpływ na ludzi - mówi Dariusz Młynarczyk.

(Money.pl)
(Fot: Krzysztof Janoś)

Korzyści mają być zatem obustronne. Młynarczyk nie szuka w ten sposób pracowników, bo sam z przyjaciółmi radzi sobie ze zbiorami. Lubi jednak pokazywać swoim gościom zalety życia blisko natury. Chętnie opowiada również o zdrowym żywieniu, energii złej i dobrej, i o naturalnych możliwościach leczenia ciała i duszy.

Policja na polu?

Konopie zbierane są ręcznie ze względu na szacunek do roślin, ale również rachunek ekonomiczny.

- To nasza przewaga. W sprzedaży susz zbierany ręcznie kosztuje ok. 80-100 zł za kilogram. Ten po zbiorach maszynowych już tylko 40-50 zł. Zastanawiam się też nad wzięciem na siebie pakowania i sprzedaży herbaty. Wtedy zarobić można kilka razy więcej na tym samym kilogramie - mówi Młynarczyk.

Pacjenci skarżą się, że lekarze nie chcą przepisywać im medycznej marihuany. To ma się jednak zmienić
Medyczna marihuana ma być bardziej dostępna. Po naszej publikacji lekarze zaczynają działać

Tutejsze konopie zawierają do 5 proc. CBD i do 2 proc. psychoaktywnego THC. Ten drugi poziom może być kontrolowany przez policję. Gdyby w roślinie było go więcej, plantator mógłby usłyszeć zarzuty produkcji narkotyków, a plantacja mogłaby być zniszczona.

- W gminie Sobótka jest już wysiane 50 hektarów konopi, więc tu jest to już normalne. Choć oczywiście mogę być kontrolowany, policja ma do tego prawo. Jednak żeby się odurzyć, trzeba byłoby spalić tego całe wiadro. Podobny efekt dadzą liście dębu. Moje konopie to nie narkotyk, tylko lecznicze zioło - mówi właściciel plantacji.

Czas dla siebie

Uciekinier z miasta i świata korporacji ceni sobie spokój w swoim obecnym życiu. Wątpi, by wziął się również za produkowanie olejków CBD. Do tego trzeba mieć już spore zaplecze, a on do biznesu wracać nie chce. Woli zasiać, zebrać i mieć czas dla siebie i bliskich.

- We wrześniu kończę zbiory i z mojego hektara mogę mieć około 500-800 kg suszu. Potem będę mógł spokojnie przy tym pracować, odsprzedając w hurcie czy we własnych opakowaniach. Chcę tak spróbować żyć przez kilka lat. Zobaczymy, co będzie dalej - mówi.

Julia Chatterley, CNN Expansion 2018
Lepsze "sygnały dymne" dla inwestujących w marihuanę

Dariusz Młynarczyk wspiera działania aktywistów, którzy nawołują do otwarcia się Polski na możliwości uprawiania i stosowania w medycynie odmian z większą zawartością THC i CBD. Jak już pisaliśmy w money.pl, to z nich wytwarza się farmaceutyki mające szersze zastosowanie w medycynie (w leczeniu chronicznego bólu np. przy nowotworach oraz w lekoopornej padaczce).

(Money.pl)
(Fot: Krzysztof Janoś)

- Jestem przekonany, że to się w końcu stanie i otworzymy się na konopie z większą zawartością THC i CBD. Jeszcze ze dwie kadencje Sejmu - przekonuje właściciel plantacji. Sam planuje rozbudowę swojej plantacji. Chciałby zbudować większą suszarnię i małe laboratorium.

- Chcę poznawać tę roślinę. Dowiadywać się z roku na rok jak ją sadzić, uprawiać i zbierać. Kiedy jeszcze bardziej otworzymy się na jej właściwości lecznicze i inne odmiany, będę gotowy - mówi Młynarczyk.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: wiadomości, gospodarka, biznes, lecznicza marihuana, zdrowie, konopie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
26-08-2019

PetroniuszHehehe, lecznicze zioło. I każdy krzaczek policzony i sprawdzony, że ma tylko 2% THC. A koleś aż wysuszony od towaru. Głębokie rozmowy... Dobry jest.

26-08-2019

Jokasta/Lepszy rydz jak nic/; To takie przysłowie oddające stan rzeczy w gospodarce konopnej. Konopie przemysłowe to sztuczna hybryda [GMO 100%] podobnie jak … Czytaj całość

26-08-2019

RobertJak czytam komentarze to widać jaki ten naród głupi i tępy.Widać to po was na każdym kroku.Nawet mi was nie żal, nawet wam nie współczuję

Rozwiń komentarze (111)