Notowania

Julia Chatterely
04.07.2019 14:04

Lepsze "sygnały dymne" dla inwestujących w marihuanę

Niewiele opcji inwestycyjnych zapowiada potencjalne wzloty i upadki oferowane przez branżę konopi indyjskich. Rynek trawki jest wyjątkowo atrakcyjny. Podobnie jak ludzie po spożyciu nerwowo wyczekują na dostawę pizzy o drugiej w nocy, tak inwestorzy ekscytują się na myśl o możliwościach jakie oferuje ta często nielegalna substancja.

Podziel się
Dodaj komentarz
(cnn international)
Julia Chatterley, CNN Expansion 2018 (Fot: CNN International)

Ponad 25 krajów na poważnie rozważa zmianę statusu prawnego trawki, a nastroje związane z postrzeganiem jej jako biznesu szybko ewoluują. Jeśli poradzisz sobie z niestabilnością w krótkim okresie, dłuższa perspektywa wydaje się być bardzo owocna. Według raportu Grand View Research, Inc., rynek legalnej marihuany może osiągnąć wartość 66 mld USD do końca 2025 roku.

Jeśli więc Twój wizerunek konsumenta marihuany to zaniedbany obibok z obsesją na punkcie hipisowskich koszulek i wczesnego Pink Floyd, to naprawdę nie jesteś na dobrej drodze. Nie to zwabiło takich jak Kathy Ireland, Martha Stewart, duże firmy produkujące napoje, np. Constellation, i giganty tytoniowe, m.in. Altrię, do zaangażowania się w ten biznes.

Jednak oczekiwania wobec kiełkującego rynku kanadyjskiego po legalizacji są ograniczane. Firma badawcza Brightfield Group twierdzi, że do 2021 roku rynek ten będzie wart zaledwie 5 miliardów dolarów - znacznie mniej niż wcześniej szacowano. Wartość dziesięciu największych graczy w kraju szacuje się na ponad 40 miliardów dolarów. To sprawia, że póki co inwestorzy pozostają zaniepokojeni.

Jednym z problemów jest konkurencja w postaci czarnego rynku. Papierosy elektroniczne, artykuły spożywcze i inne popularne produkty pozostają nielegalne, więc trudno jest odciągnąć klientów
z czarnego rynku. Legalna marihuana jest również droższa. Być może ważniejsze jest jednak to, że zgodny z prawem biznes jest niewiarygodnie zagmatwany.

Legalność uprawy, kupna, sprzedaży, opodatkowania i używania produktu jest diabelsko skomplikowana. To powoduje wśród klientów niepewność, podczas gdy inwestorzy – złapani pomiędzy strachem przed lukami w prawie a strachem przed jego złamaniem – starają się oddzielić inwestycyjne ziarno od plew.

Anthony Saniger, CEO Standard Dose, stara się pomóc konsumentom ocenić, to co jest dostępne na rynku. Jego firma testuje i bada produkty z konopi indyjskich, aby upewnić się, czy są one bezpieczne
i zgodne z prawem.

Co oznacza "bezpieczny"? Oto co mówi nauka: rośliny konopi indyjskich mają dwa kluczowe elementy. Pierwszy z nich, THC to związek psychoaktywny lubiany przez Snoop Dogga i Dr. Dre oraz kolejny CBD, czyli Cannabidiol, który nie ma właściwości psychoaktywnych. Zgodnie z amerykańską ustawą o farmach z 2018 r., wszystko, co zawiera mniej niż 0,3% THC, jest klasyfikowane jako konopie przemysłowe i nadaje się do użycia.

Firma Sanigera zajmuje się produktami bazującymi na CBD, skoncentrowanymi na świadczeniach medycznych. Saniger mówi, że branża ta rozpaczliwie potrzebuje regulacji. Wiele z testowanych przez niego produktów nie jest zgodnych z przepisami. Niektóre "olejki CBD" nie zawierały w ogóle CBD. Obecnie FDA (Agencja Żywności i Leków) wydaje się być mocno zagubiona.

Państwa też chcą zarabiać na marihuanie

Tymczasem rządy poszczególnych państw, rozważają wprowadzenie podatków od hodowli marihuany, które mają zapobiec nieprzewidywalnym jej skutkom. Dziesięć stanów w USA oraz Waszyngton zalegalizowało marihuanę, jednak wciąż pozostaje ona nielegalna na szczeblu federalnym. W rezultacie nawet zgodne z prawem „canna-biznesy” wykorzystują gotówkę – czasami dosłownie pełne jej walizki – do rozliczania transakcji biznesowych na co dzień.

Zobacz także: Klęska ekologiczna w Europie? "Takie sceny widzieliśmy w filmach science-fiction"

Wydaje się, że podejście opinii publicznej do tematu marihuany zmienia się. Firma Nielsen ostatnio przeprowadziła badania w Stanach Zjednoczonych, z których wynika, że ludzie są bardziej zainteresowani właściwościami leczniczymi marihuany (łagodzenie bólu), niż stosowaniem jej w celach rekreacyjnych. Okazuje się, że jeden na trzech dorosłych Amerykanów uważa konopie indyjskie za dobry środek do leczenia m.in. przewlekłego bólu czy drobnych urazów, który także wspomaga sen i poprawia zdrowie psychiczne. Te dane pokazują, z jak dużym rynkiem mamy do czynienia – jest to ponad trzy razy więcej niż liczba dorosłych w Kanadzie. Spojrzenie na marihuanę z tej perspektywy, z pewnością podnosi jej potencjał inwestycyjny.

Bruce Linton, prezes Canopy Growth, rozumie sytuację lepiej niż inni. Jego zdaniem, zaledwie w ciągu ostatnich kilku miesięcy podejście do branży znacznie się zmieniło, czego przykładem jest niedawno nawiązana współpraca z Marthą Stewart.

Podobnie jak Saniger, Linton jest podekscytowany potencjałem produktów skoncentrowanych na zdrowiu i wellness. Uważa jednak, że artykuły z dodatkiem marihuany, na które można nałożyć wyższe marże, takie jak napoje, żywność, e-papierosy – mogą zdecydowanie rozwinąć ten sektor, tworząc wartości dodane dla konsumentów i inwestorów. Potrzeba jednak trochę czasu, zanim ci pierwsi się
z tym wszystkim oswoją.

Oczywiście, o wiele łatwiej jest dyskutować na ten temat w kraju, w którym nawet kandydaci na prezydenta głośno rozmawiają o legalizacji. Sytuacja wygląda zupełnie inaczej w państwach, w których zakaz jest rygorystycznie egzekwowany, a stosunek wobec niego głębiej zakorzeniony.

Administracje "w rozkroku"

Jednym z takich krajów są Zjednoczone Emiraty Arabskie, gdzie uważa się, że olej CBD nie różni się od jego psychoaktywnego odpowiednika. Dubajska policja poinformowała ostatnio, że w pierwszym kwartale 2019 roku w Emiratach aresztowano ponad 100 osób za posiadanie tego oleju w elektronicznych papierosach. Jednak nawet w ZEA może pojawić się promień światła pośród gęstych, aromatycznych chmur. Według ostatniego oświadczenia władz miejskich w Dubaju tak zwany olej z nasion konopi jest legalny. Podobnie jak oliwa z oliwa czy olej kokosowy, wytwarzany jest poprzez tłoczenie na zimno z nasion, a nie produkowany z kwiatów i liści. Jak mówią władze "to jest w porządku". Po raz kolejny niuanse decydują o wszystkim.

Wyzwaniem dla branży desperacko poszukującej sposobów zarówno na prawną legalizację, jak i naprawę wizerunku jest to, jak poruszać się w tych zawiłościach.

Bez względu na to, gdzie znajdujesz się na świecie, potencjał inwestycyjny jest jasny, a przeszkody tkwią w ramach prawnych, przepisach i normach dotyczących produktu. Coraz więcej krajów poważnie podchodzi do towaru, który wcześniej nie miałby szans na rynku.

Obserwacje, jak ta historia potoczy się dalej, mogą okazać się fascynujące. Jednak na razie należy powiedzieć: oczekiwania są duże, ale tak naprawdę wiele zależy od szczęścia.

__
Julia Chatterley, prowadząca program First Move w CNN International

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
09-09-2019

KonradPaństwa zarabiają na alkoholu i tytoniu to dlaczego nie mają zarabiać na narkotykach? Że szkodliwe dla ludzi? A kogo to obchodzi, grunt to kasa!!!!

Rozwiń komentarze (1)