W czerwcu w ostatnim dniu posiedzenia Sejm przyjął projekt ustawy o powiązaniu informacji o wynagrodzeniach lekarzy z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu. Nowe prawo ma dać Ministerstwu Zdrowia i innym instytucjom medycznym wgląd w to, kto, gdzie i ile zarabia. Nie jest to tożsame z szerokim ujawnianiem zarobków konkretnych medyków.
Zarobki lekarzy z wglądem państwa. Rzecznik prezydenta komentuje
Już jednak wiadomo, że na inicjatywę rządu, która wyszła w trybie ekspresowym po ujawnieniu afery w Szpitalu Południowym oraz zarobkach lekarza-radnego w trakcie specjalizacji, punktuje Pałac Prezydencki. Mówił o tym w środę w Radiowej Jedynce rzecznik głowy państwa Rafał Leśkiewicz.
Pytany o projekt tzw. ustawy PESEL-owej ocenił, że jest ona "próbą ratowania wizerunku służby zdrowia, z którą jest coraz gorzej". - Słyszymy o zapaści, niewydolności. Premier nic z tym nie robi, a dziura w budżecie NFZ wynosi powyżej 20 mld zł. Decyzję podejmie pan prezydent, to wciąż świeża sprawa - zaznaczył Leśkiewicz.
"Nie ma takiego kosztu, który nie ląduje w cenie". Pawiński o tym, kto zapłaci za kaucję
Dopytywany o podejście głowy państwa do ograniczeń w wynagrodzeniach lekarzy i stworzenia np. pułapu maksymalnych pensji lub zakazu łączenia pracy w systemach publicznych i prywatnych, przedstawiciel prezydenta odparł:
Mamy zastrzeżenia dotyczące danych osobowych (lekarzy). Problem jest systemowy, a nie dotyczy jednego środowiska. Nie można koncentrować się na tym, by ograniczać funkcjonowanie lekarzy. Lekarze powinni zarabiać dobrze za swoją ciężką pracę - podkreślił Rafał Leśkiewicz.
Projekt rządowy przeszedł przez obie izby parlamentu - 25 czerwca Senat przyjął ustawę bez poprawek. Dane medyków miałyby trafiać do uprawnionych instytucji publicznych, poza Ministerstwem Zdrowia do: NFZ, właściwej jednostki od systemów informacyjnych w ochronie zdrowia oraz Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.
Źródła: Radiowa Jedynka, money.pl.