WAŻNE
TERAZ

Wypadek autokaru w Turcji. 12 rannych Polaków

Obajtek krytykuje ceny paliw. Zapomniał, co sam mówił?

Były prezes Orlenu zarzuca rządowi drogie paliwa, porównując dane sprzed lat. Zapomina jednak o argumentach, których sam używał, tłumacząc, dlaczego cena na stacji nie zależy tylko od notowań ropy. Co tak naprawdę wpływa na rachunek przy dystrybutorze?

Ceny paliw w góręCeny paliw w górę
Źródło zdjęć: © Wikimedia, X | Abraham
Robert Kędzierski

Daniel Obajtek w mediach społecznościowych zaatakował obecny rząd za wysokie ceny paliw. Zestawił sytuację z lipca 2021 r. z obecną, sugerując, że przy podobnych warunkach makroekonomicznych kierowcy płacą dziś znacznie więcej wyłącznie z winy rządzących. – Macie prezent na wakacje od Koalicji Obywatelskiej. Ropa po 73 dolary, dolar 3,7 zł - przy podobnych parametrach za naszych czasów paliwo było po 5,60 – napisał były prezes Orlenu w serwisie X.

Macie prezent na wakacje od Koalicji Obywatelskiej. Ropa po 73 dolary, dolar 3,7 zł - przy podobnych parametrach za naszych czasów paliwo było po 5,60 – napisał były prezes Orlenu w serwisie X.

Faktycznie, na początku lipca 2021 r. baryłka ropy Brent kosztowała około 73 dolarów, a kurs amerykańskiej waluty oscylował wokół 3,70 zł. Średnia cena benzyny 95 wynosiła wtedy około 5,50-5,60 zł za litr. Dziś, przy zbliżonych wskaźnikach, kierowcy płacą ponad 6,50 zł. Teza o celowym zawyżaniu cen przez obecną władzę pomija jednak co najmniej dwa kluczowe czynniki, o których przez lata informował sam państwowy gigant.

Najbogatszy Polak bije na alarm i uderza w OZE. "Mamy tylko 6 lat"

Co wpływa na koszty tankowania?

Pierwszym z nich są obciążenia podatkowe. Opłata paliwowa, która zasila Krajowy Fundusz Drogowy, systematycznie rośnie i jest corocznie indeksowana. W porównaniu z 2021 rokiem jej stawka wzrosła z około 150 zł do ponad 210 zł za 1000 litrów benzyny. Ten mechanizm waloryzacji funkcjonował również za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości. Drugim elementem jest sytuacja na międzynarodowych rynkach gotowych paliw. Cena ropy naftowej to tylko część składowa kosztu benzyny. Kluczowe są marże rafineryjne, na które wpływa globalna geopolityka, w tym wojna w Ukrainie i konflikty na Bliskim Wschodzie. Ceny hurtowe zależą od popytu i podaży na gotowy produkt w Europie, a nie tylko od kosztu surowca.

Orlen sam tłumaczył, że to nie takie proste

Narracja Daniela Obajtka sugeruje, że spadek cen ropy na giełdach powinien natychmiast przełożyć się na tańsze tankowanie. Paradoksalnie, to właśnie dział komunikacji koncernu w latach 2018-2023 najczęściej tłumaczył opinii publicznej, dlaczego tak uproszczone myślenie jest błędne. Eksperci firmy wielokrotnie wyjaśniali, że na ceny detaliczne wpływa wiele czynników.

– Tylko połowa ceny detalicznej paliwa zmienia się pod wpływem czynników rynkowych, takich jak ceny paliw na rynkach międzynarodowych oraz kurs dolara do waluty krajowej – tłumaczył w grudniu 2018 r. na blogu firmowym dr Adam Czyżewski, ówczesny główny ekonomista PKN Orlen. Odpowiadał wówczas na zarzuty klientów, którzy nie widzieli na stacjach obniżek, mimo spadków cen surowca na świecie. – Gdy na rynku dominuje rosnący popyt, koszty wytworzenia i dostarczenia paliwa nie definiują ceny. Cena zależy od tego, ile jest skłonny zapłacić nabywca – dodawał.

Efekt "rakiety i piórka"

Ekonomiści nazywają ten mechanizm asymetrią cenową lub efektem "rakiety i piórka". Oznacza on, że podwyżki na rynkach światowych są przenoszone na klientów niemal natychmiast, podczas gdy obniżki wprowadzane są powoli i z opóźnieniem.

Najbardziej wyrazistym przykładem stosowania tej strategii przez Orlen pod zarządem Daniela Obajtka był przełom 2022 i 2023 r. Jesienią 2022 r., mimo taniejącej ropy i umacniającego się złotego, ceny na stacjach utrzymywały się na bardzo wysokim poziomie. Jak się okazało, koncern budował w ten sposób "poduszkę marżową" przed planowaną na 1 stycznia 2023 r. podwyżką podatku VAT z 8 proc. do 23 proc. Dzięki temu, gdy stawka VAT drastycznie wzrosła, ceny przy dystrybutorach nie drgnęły. – Można więc powiedzieć, że ceny od listopada były po prostu przez Orlen zawyżane – komentowała wówczas dla portalu Business Insider Urszula Cieślak z biura maklerskiego Reflex.

Polityczne obniżki przed poprzednimi wyborami

Przedstawiciele firmy bronili się wtedy argumentem o konieczności stabilizacji rynku i uniknięciu paniki zakupowej. Z kolei jesienią 2023 r., tuż przed wyborami parlamentarnymi, koncern zastosował odwrotną strategię. Ceny paliw gwałtownie spadły poniżej 6 zł za litr, co nie miało uzasadnienia w trendach rynkowych. Doprowadziło to do masowego wykupywania paliwa i problemów z jego dostępnością na wielu stacjach. – W 2023 r. wbrew rynkowym uwarunkowaniom obniżono ceny, co doprowadziło do zaburzenia bezpieczeństwa dostaw dla wielu odbiorców – podkreślał w kwietniu 2024 r. w wywiadzie dla serwisu Business Insider Mateusz Witczyński, rzecznik prasowy Grupy Orlen.

Obecny zarząd kontynuuje komunikację, którą prowadził koncern także za czasów poprzedników, edukując rynek o złożoności mechanizmów cenotwórczych. Potwierdza to opublikowany w kwietniu 2024 r. spot edukacyjny. – To nie cena baryłki decyduje o tym, po ile tankujesz paliwo przy dystrybutorze – przekonywał lektor. Wpis Daniela Obajtka stoi więc w sprzeczności z wieloletnią komunikacją firmy, którą sam zarządzał.

Wybrane dla Ciebie