Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Koronaśmieci zalewają oceany. "Wkrótce w morzu będzie więcej masek niż meduz"

Jednorazowe maseczki oraz lateksowe i foliowe rękawiczki dołączyły do butelek, opon i foliówek od lat zaśmiecających morza i oceany. "Zanim się obejrzymy, a w Morzu Śródziemnym będzie więcej masek niż meduz" - alarmują aktywiści. I apelują o rozwagę.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Getty Images)

68 plastikowych butelek, 55 puszki, 30 plastikowe szklanki, 4 opony samochodowe, 3 duże torebki, jedna pokrywa silnika, jeden telefon komórkowy, jeden plastikowy stolik do kawy i 1000 litrów różnych odpadów. A także dwie maseczki jednorazowe, trzy rękawiczki oraz jedna maska i tuzin rękawiczek na plaży. Oto bilans jednej tylko akcji wyławiania przybrzeżnych śmieci, zorganizowanej przez aktywistów z francuskiej grupy Operation Mer Propre. Koronaśmieci to nowość w morskim środowisku, ale już na tyle częsta, że można je uznać za normę.

"Zanim się obejrzymy, a w Morzu Śródziemnym będzie więcej masek niż meduz" - denerwuje się w facebookowym wpisie Laurent Lombard, członek organizacji. Na kim nie robią wrażenia liczby, może zerknąć na zdjęcia. Czy rzeczywiście morze, w którym pływają cudze maseczki jest wymarzonym miejscem na wakacje?

To teraz garść dużych liczb. Już teraz do naszych oceanów dostaje się około 8 milionów ton tworzyw sztucznych rocznie. Co roku dokładamy tyle do oceanicznej góry odpadów, o wielkości około 150 milionów ton. Jak wynika z badań przytaczanych przez Światowe Forum Ekonomiczne, gdyby każdy Brytyjczyk zużywał jedną jednorazową maskę dziennie, to przez rok przełoży się to na dodatkowe 66 000 ton zanieczyszczonych odpadów i 57 000 ton opakowań z tworzyw sztucznych.

Zobacz też: Dodatek solidarnościowy - 1400 zł netto - będzie wypłacany przez ZUS na wniosek

Jednocześnie epidemia powoduje, że ciężko tych zanieczyszczeń uniknąć. Maseczki, rękawiczki czy inne środki ochrony osobistej są niezbędne, a w niektórych przypadkach są sprawą życia i śmierci. Problemem jest natomiast przetwarzanie tych odpadów. Rządy państw, zajęte walką z epidemią odsuwają chwilowo problemy związane z recyklingiem na dalszy plan.

Jest jednak cień nadziei, że to się zmieni. - Niech ten moment będzie dla nas wszystkich sygnałem alarmowym - mówi Goldsmith, brytyjski działacz ekologiczny i polityk. - Gdy kraje wyjdą z pandemii, wszyscy będziemy musieli znaleźć sposoby na odbudowę i odnowienie. I myślę, że daje nam to jednorazową ogromną szansę wyboru innej ścieżki - takiej, która zapewnia zrównoważony rozwój i odporność środowiska, są soczewkami, na podstawie których podejmujemy decyzje i planujemy powrót do zdrowia - dodaje.

Problem dostrzega też UE. - W czasie tego bezprecedensowego kryzysu współpracujemy z państwami członkowskimi i operatorami odpadów w całej UE, aby sprostać wyzwaniu, jakim jest zapewnienie wysokiego poziomu ochrony zdrowia ludzkiego i środowiska. Właściwe gospodarowanie odpadami jest częścią podstawowych usług zapewniających dobrobyt naszym obywatelom - mówi unijny komisarz do spraw środowiska, oceanów i rybołówstwa Virginijus Sinkevičius.

Przeciętne gospodarstwo domowe w Unii produkuje 20 kg odpadów komunalnych tygodniowo. Dlatego każde zwiększenie tej ilości jest wyzwaniem dla całego systemu gospodarowania odpadami. Komisja Europejska zapewnia, że państwa członkowskie, które mają problem ze sprostaniem temu wyzwaniu, będą mogły ubiegać się o dodatkowe wsparcie, m.in. z Funduszu Solidarności.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie

Masz newsa, zdjęcie, filmik? Wyślij go nam na #dziejesie

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
14-06-2020

rafja jestem ciekawe co robia przybrzezne kurarty. Powinni sprzat jesli juz takie rzeczy. bylym na sycylii to pelno tych smieci w morzu i na plazy bylo … Czytaj całość

14-06-2020

MilyMusi wybuchnąć epidemia MORSKA wtedy wody się oczyszcza

14-06-2020

MKLudzka rasa to najgłupsze istnienie! Samo się wybije....i chyba dobrze w sumie.

Rozwiń komentarze (49)