Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. Oktawian Góral
|

Kryzys demograficzny w Polsce się pogłębia. Są najnowsze dane GUS

131
Podziel się:

Demografia w Polsce od lat należy do jednych z najgorszych w naszej części świata. Niestety ten problem narasta z roku na rok. Kryzys demograficzny stale się pogłębia - przekonuje ekonomista Rafał Mundry na podstawie najnowszych danych GUS. Przy uwzględnieniu statystyk urodzeń i zgonów z września 2021 roku, deficyt demograficzny za 12 miesięcy sięgnął 204 tys. Jak podchodzą do tego demografowie i rządzący?

Kryzys demograficzny w Polsce się pogłębia. Są najnowsze dane GUS
Dane GUS pokazują skalę kryzysu demograficznego w Polsce (zdj. ilustracyjne) (money.pl, Rafał Parczewski)

Dane GUS potwierdzają kryzys demograficzny

Z opublikowanych przez GUS danych dotyczących sytuacji społeczno-gospodarczej kraju w pierwszych trzech kwartałach 2021 r. dowiadujemy się, że kryzys demograficzny w Polsce stale się pogłębia. Według wyliczeń ekonomisty Rafała Mundrego suma zgonów za 12 miesięcy sięgnęła 538,6 tys., podczas gdy zanotowano w tym samym czasie zaledwie 334,6 tys. urodzeń.

Liczbę mieszkańców Polski na koniec września 2021 roku GUS szacuje na 38 151 tys. osób. Oznacza to, że zmniejszyła się ona o około 200 tys. w stosunku do stanu sprzed roku. Współczynnik urodzeń obniżył się w skali roku o 0,7 pkt do 8,8 promila. Do ujemnego przyrostu naturalnego dołożył się też większy współczynnik zgonów. W pierwszych trzech kwartałach 2021 roku zmarło o ok. 61 tys. więcej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Oczywisty wpływ miała na to pandemia COVID-19.

Demograficzne skutki pandemii będą odczuwalne kilkadziesiąt lat

Komitet Nauk Demograficznych PAN przygotował pod redakcją prof. Ireneusza Kuropki opracowanie "Pandemia i jej skutki zdrowotne i demograficzne". Wynika z niego, że za 93,8 proc.ogólnego wzrostu zgonów w ubiegłym roku odpowiadały śmierci osób w wieku 60 lat i starszych. Nastąpiło też bezprecedensowe w powojennej historii Polski skrócenie przewidywanej długości trwania życia: o 1,46 roku dla mężczyzn i 1,04 roku dla kobiet.

Zobacz także: Obowiązkowe szczepienia. Grzywny dla rodziców niezaszczepionych dzieci

Autorzy badania zauważają jednak, że w sytuacji niskiej płodności w Polsce nawet nieznaczne zmniejszenie populacji potencjalnych matek o 4,2-6,3 pkt promilowego oznaczać może pogłębienie problemów demograficznych. Trzeba zauważyć także, że wpływ na przyszłą liczebność populacji mają nie tylko zgony potencjalnych rodziców, ale również skutki pandemii niemożliwe do skwantyfikowania. Biorąc pod uwagę bezpośredni i pośredni wpływ COVID-19 na Polaków, demografowie oceniają, że w optymistycznym scenariuszu skutki pandemii będą odczuwane przez kolejne 30 lat.

Brak pomysłów na walkę z kryzysem demograficznym?

Przygotowany przez Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej w czerwcu tego roku Projekt Strategii Demograficznej 2040 określony jest jako pierwszy w Polsce dokument mierzący się całościowo z kryzysem demograficznym. Prezydium Komitetu Nauk Demograficznych PAN, doceniając wagę powstania takiego dokumentu, w przyjętej 29 września 2021 roku opinii jednoznacznie wystąpił z krytyką rządowej strategii.

Naukowcy z PAN potępili sprowadzenie kryzysu demograficznego do problemów z dzietnością. Negatywnie ocenili brak uwzględnienia w dokumencie migracji zagranicznych i zewnętrznych. Jedną z istotniejszych wad strategii ma być ich zdaniem skupienie się na transferach finansowych zamiast rozwoju sektora usług społecznych. Podejście rządowego projektu zostało uznane za niekompletne, a nawet szkodliwe.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(131)
DetaL
4 dni temu
Sto lat temu było nas 28 mln, mimo że ówczesna Polska była obszarowo większa od obecnej. Dlaczego niby nasza populacja ma cały czas rosnąć? Dlatego, że nie potrafimy sobie wymyślić lepszego systemu emerytalnego? Ludność na całym świecie wzrosła od tego czasu (lata 20 XX wieku) czterokrotnie, jest nas zwyczajnie za dużo jak na możliwości planety. Kończą się ryby w morzach. Kończą się inne zasoby a przede wszystkim następuje katastrofalna degradacja natury. Ja nie chcę sprowadzać dzieci na świat, gdzie trzeba płacić za wejście do lasu czy chodzenie po górach i gdzie człowiek jest sprowadzany do trybika, który ma się zarzynać, żeby "machina społeczna" mogła działać. Mam gdzieś machinę społeczną, tak naprawdę chroni ona jedynie interesy bogaczy a nie obywateli. Tymczasem wszędzie słychać jedynie "ojej, za mało nas, katastrofa demograficzna", ostatnio świat się martwi że mu chińczyków zabraknie. Nie zabraknie, jest nas o parę miliardów za dużo. Zamiast płakać nad brakiem ludzi, którzy będą pracować na emerytów, po prostu wymyślcie lepszy sposób dystrybucji bogactwa, bo 3/4 tego, które jest wypracowywane bierze sobie kilkudziesięciu ludzi będących właścicielami korporacji. To ma być sprawiedliwy świat, na który warto sprowadzać dzieci?
Alternatywa
6 miesięcy temu
Ukraińcy wypełnili lukę z naddatkiem. Trzeba otworzyć ukraińskie szkoły.
Bartek
6 miesięcy temu
Z drugiej strony taka sytuacja rozwiąże problem wieku emerytalnego, bo przy tak niskich emeryturach ludzie będą pracować do śmierci .
Ekonomista
6 miesięcy temu
Polskie prognozy ignorują najbardziej oczywiste prawa i zjawiska ekonomiczne, takie jak spadek demograficzny w społeczeństwach bogacących się, ludność napływającą z biedniejszych krajów, wzrost wydajności pracy. Niby wiek się wydłuża, ale anomalie pogodowe i pandemia doprowadziłyby do skrócenia wieku dożycia. Robotyzacja przyspieszy wzrost gospodarczy, dobrobyt... i obniży ceny realne. Ale w prognozach demograficznych i emerytalnych tych zjawisk w ogóle nie uwzględnia się. Chyba że pismak to wszytko pominął?
Edek
8 miesięcy temu
I dobrze. Mniej dzieci to mniej nauczycieli pracujących po 3 godziny i oddech dla pracujących na to wszystko u prywaciarza.
...
Następna strona