Kryzys uderza w branżę. Polskie firmy walczą o przetrwanie

Polscy producenci tekstyliów i odzieży alarmują o pogłębiającym się kryzysie. Spada sprzedaż, ubywa pracowników, a kolejne firmy ograniczają działalność lub przygotowują się do zamknięcia. Przedsiębiorcy wskazują przede wszystkim na rosnące koszty oraz konkurencję ze strony importu spoza Unii Europejskiej - opisuje "Gazeta Wyborcza".

Kryzys uderza w branżę. Polskie firmy walczą o przetrwanie (zdj. ilustracyjne)Kryzys uderza w branżę. Polskie firmy walczą o przetrwanie (zdj. ilustracyjne)
Źródło zdjęć: © Getty Images | Pressmaster
Magda Żugier

Producent tkanin i wyrobów gotowych Mirafo działa w Łodzi od 36 lat. Rodzinna firma zaczynała od trzech maszyn, dziś ma ich 40 i przygotowuje zarówno dzianiny, jak i gotowe wyroby czy wykrojone elementy. Zakład zatrudnia obecnie około 70 osób, podczas gdy jeszcze dwa lata temu pracowało tam około 100 osób.

W 2026 r. sprzedaż spadła nawet o 30 proc. względem analogicznego okresu 2025 r. Firma, która w ubiegłym roku sprzedawała miesięcznie 30-40 ton materiałów, obecnie sprzedaje ich o sześć ton mniej.

Obecnie przemysł lekki to ciężki kawałek chleba, jesteśmy pod ścianą, ale jeszcze się nie poddajemy – mówi Mikołaj Rafalski, właściciel firmy. Podkreśla, że przedsiębiorstwa z Polski nie są w stanie konkurować cenowo z zagranicznymi producentami, dlatego apeluje o większy nacisk na jakość oraz restrykcje celne. Zwraca uwagę, że krajowe firmy muszą spełniać rygorystyczne normy i posiadać certyfikaty, podczas gdy – jak twierdzi – zagraniczna konkurencja nie podlega takim samym wymaganiom.

PIP ma nowe narzędzia. Oto możliwe kary po wizycie inspekcji

Problemy - jak czytamy - dotykają całej branży. Z raportu Związku Pracodawców Przemysłu Odzieżowego i Tekstylnego wynika, że w 2025 r. działalność zakończyło 240 producentów tkanin i 528 producentów odzieży. Na rynku pozostało niespełna 8 tys. firm produkujących tekstylia oraz niespełna 20 tys. zajmujących się szyciem odzieży. Spadło również zatrudnienie – do 39,4 tys. osób w produkcji tekstyliów i 39,5 tys. w produkcji odzieży.

Przedsiębiorcy wskazują na import i rosnące koszty

Po 37 latach działalności do zamknięcia przygotowuje się łódzka farbiarnia i drukarnia dzianin oraz tkanin Janis. Firma od grudnia ograniczała zatrudnienie, a w maju zgłosiła do zwolnień grupowych 68 osób.

Po 37 latach jesteśmy zmuszeni do zwolnienia pracowników i zamknięcia firmy rodzinnej – mówi przedstawiciel przedsiębiorstwa. Dodaje, że wolumen produkcji spadł o połowę, a zakład nie jest w stanie utrzymać kosztów przy konkurencji ze strony Turcji i krajów Azji.

Podobne problemy opisują inni przedsiębiorcy. Adam Olejnik z Tkalni Olejnik wskazuje na obowiązek spełniania restrykcyjnych norm dotyczących certyfikacji barwników oraz brak pracowników i szkół zawodowych. Dominik Mielczarek, właściciel hurtowni i szwalni Nooda, zwraca uwagę na wzrost kosztów produkcji. Jak wylicza, uszycie T-shirtu kosztowało dekadę temu 3-3,5 zł, a dziś 12-14 zł. Jednocześnie, jego zdaniem, importerzy korzystają z przewagi kosztowej.

– Chciałbym równego startu dla mnie i dla importera. Płacę podatki, legalnie zatrudniam ludzi, płacę faktury, a paczka lecąca z Szanghaju omija to – mówi Mielczarek. Dodaje, że spodziewa się dalszych bankructw w branży.

O zmianę polityki celnej apelują również inni przedstawiciele sektora. Kamil Biliński uważa, że potrzebne są cła na towary sprowadzane z Chin, Bangladeszu i Turcji, natomiast Aleksandra Krysiak, prezes Związku Pracodawców Przemysłu Odzieżowego i Tekstylnego, ocenia, że obowiązująca od początku lipca opłata w wysokości 3 euro za towary kupowane przez platformy internetowe jest zbyt niska i powinna wynosić 10 euro.

Dodatkowym wyzwaniem dla krajowych producentów ma być otwarty w czerwcu w Łodzi polsko-uzbecki hub przemysłowy. Jak wskazuje Jerzy Kotwas, wiceprezes Izby Bawełny w Gdyni, firmy z Uzbekistanu chcą dostarczać do Polski nie tylko przędzę, ale także gotowe tkaniny, dzianiny i wyroby odzieżowe, które mają być sprzedawane również na rynku Unii Europejskiej. Branża obawia się, że zwiększy to presję konkurencyjną na krajowych producentów.

Wybrane dla Ciebie