Od 31 lipca 2026 r. w Unii Europejskiej zacznie obowiązywać dyrektywa "Right to Repair", której celem jest odejście od modelu opartego na częstej wymianie urządzeń na rzecz ich naprawy. Nowe regulacje obejmą producentów, sprzedawców i serwisy, a zmianami mają zostać objęte m.in. pralki, zmywarki, odkurzacze, suszarki, telefony komórkowe, urządzenia chłodnicze, wyświetlacze elektroniczne, serwery oraz rowery i skutery elektryczne.
Zgodnie z dyrektywą producenci będą musieli zapewnić dostęp do części zamiennych, dokumentacji technicznej i narzędzi potrzebnych do napraw także po zakończeniu okresu gwarancyjnego. Produkty mają być projektowane w sposób ułatwiający demontaż i serwisowanie.
Zmiany są odpowiedzią na problem elektroodpadów. Jak wskazuje Komisja Europejska, przedwczesne wyrzucanie naprawialnych produktów powoduje powstawanie około 35 mln ton elektroodpadów rocznie w Unii Europejskiej. Wiąże się to również ze zużyciem blisko 30 mln ton surowców oraz emisją ponad 260 mln ton gazów cieplarnianych.
PIP ma nowe narzędzia. Oto możliwe kary po wizycie inspekcji
Komisja szacuje, że rozwój rynku napraw może przynieść europejskiej gospodarce dodatkowe 4,8 mld euro rocznie. Jednocześnie raport "Naprawiacze świata", opublikowany na początku 2025 r. przez Fundację Veolia, pokazuje, że 59 proc. badanych nadal woli kupić nowy produkt niż naprawić stary. Naprawę wybiera 25 proc. ankietowanych, a wyniki nie zmieniły się względem badania z 2022 r.
Polska przygotowuje własne przepisy
Państwa członkowskie mają czas do 31 lipca na wdrożenie dyrektywy do krajowych przepisów. W Polsce projekt nowelizacji ustawy o prawach konsumenta oraz niektórych innych ustaw został opublikowany w połowie czerwca przez Rządowe Centrum Legislacji. Przygotowane przez UOKiK rozwiązania przewidują m.in. dodatkowy rok ochrony dla konsumenta, który zamiast wymiany produktu wybierze jego naprawę.
Projekt zakłada również, że ceny części zamiennych, koszt usługi i czas naprawy mają być "rozsądne", aby nie zniechęcały klientów do serwisowania urządzeń. Przewidziano także możliwość udostępnienia produktu zastępczego na czas naprawy – bezpłatnie lub za "rozsądną" opłatą - opisuje portalsamorządowy.pl.
Od wielu lat na rynku dostępne są przede wszystkim artykuły bardzo tanie, ale niestety jednorazowe i to musi się zmienić. Ta jednorazowość w sprzęcie AGD, który jest produkowany w milionach sztuk dzień w dzień, jest po prostu problemem, bo my ten sprzęt po uszkodzeniu wyrzucamy – mówi Magdalena Zając, wiceprezeska Polskiego Stowarzyszenia Zero Waste.
Jej zdaniem każda regulacja promująca trwałe produkty jest krokiem we właściwym kierunku. Zwraca jednak uwagę, że samo prawo nie wystarczy, jeśli urządzenia nadal będą projektowane w sposób utrudniający ich naprawę.
– Produkowanie AGD czy elektroniki użytkowej w taki sposób, że nie możemy nic rozkręcić, żeby zajrzeć do wnętrza, choćby po to, żeby oczyścić odkurzacz czy suszarkę z pyłu i kurzu, powinno radykalnie się zmienić. Myślę, że robimy teraz pierwsze kroki w dobrą stronę – podkreśla.
Magdalena Zając wskazuje również, że zapisy dotyczące "rozsądnych cen" i "rozsądnego czasu serwisowania" mogą pozostawiać pole do szerokiej interpretacji. Jednocześnie pozytywnie ocenia możliwość zaoferowania klientowi sprzętu zastępczego na czas naprawy. Jak podkreśla, ograniczenie liczby jednorazowych produktów jest zgodne z ideą gospodarki o obiegu zamkniętym i bardziej efektywnego wykorzystania surowców.
Jak opisuje Portal Samorządowy, nawet jeśli krajowe przepisy nie zostaną przyjęte przed końcem lipca, nie oznacza to, że zapisy unijnej dyrektywy pozostaną bez znaczenia. Z orzecznictwa TSUE wynika bowiem, że w określonych sytuacjach obywatel może dochodzić przed sądem praw wynikających z dyrektywy, jeżeli nakłada ona na państwo konkretne obowiązki wobec konsumentów.