Łamanie praw pracowniczych Polaków w Norwegii. "Nie mieliśmy świadomości"
Polscy pracownicy kierowani na budowy Equinora byli informowani przez pośredników, że bez członkostwa w norweskich związkach zawodowych nie będą mogli podjąć pracy. Frode Engen z zarządu największej norweskiej organizacji związkowej LO zabrał głos w tej sprawie.
Norweski dziennik "VG" ujawnił w połowie listopada, że polscy pracownicy zatrudnieni m.in. na budowach giganta paliwowego Equinor mieli być zmuszani przez przyjmujących ich do pracy pośredników, by wstępowali do związków zawodowych z Norwegii. Taki wymóg agencje pracy wpisywały do umów o pracę.
Zatrudnionym w organizacji Fellesforbundet potrącano miesięcznie co najmniej 500 koron (ok. 175 zł) na składki członkowskie. Na jednej budowie Equinora w systemie rotacyjnym pracowało nawet 3 tys. Polaków zatrudnionych przez pośredników.
Jeden z szefów centrali LO podkreślił dla PAP, że informacje przekazywane Polakom przez agencje były niezgodne z prawdą. Zamiast wymuszać zapisy do związków, agencje mogły zwrócić się do norweskiej inspekcji pracy Arbeidstilsynet o potwierdzenie zgodności umów ze standardami. Agencje miały jednak wybierać porozumienie ze związkami zawodowymi, a zapisani do nich pracownicy opłacali członkostwo z własnej kieszeni.
Sztuczna inteligencja zabiera pracę? Analityk mówi wprost
Praktyki agencji i stanowisko prawa norweskiego
Według norweskiego prawa pracy pracodawca nie może pytać o przynależność do związku ani prowadzić rekrutacji do niego. Co najmniej jedna agencja przyjmowała zapisy do Fellesforbundet w imieniu Polaków.
Frode Engen, przedstawiciel zarządu LO, podkreślił w rozmowie z PAP, że takie praktyki nie powinny mieć miejsca.
– Nie mieliśmy świadomości skali problemu. W skład LO wchodzą 24 związki, a każdy z nich ma własny system rekrutacji – powiedział. Przyznał, że przymusowe zapisy ujawniły luki w nadzorze. – Zawiódł system oparty na zaufaniu między nami a pracownikami, pracodawcami i agencjami – ocenił.
Engen częściowo obciążył odpowiedzialnością polskich pracowników. – Największy problem polega na tym, że ludzie zatrudniani przez agencje są za słabo zorganizowani i nie posiadają własnych przedstawicieli pochodzących z wyboru – uznał.
Norwegia potrzebuje pracowników
Przedstawiciel LO zapowiedział analizę procedur rekrutacyjnych w organizacji oraz ujednolicenie praktyk wobec rotacyjnych pracowników agencji. Nie wykluczył zakazu przyjmowania zapisów przez pośredników.
– Norwegia potrzebuje pracowników z zagranicy, z Polski i nie tylko. Naszym zadaniem jest zapewnić im bezpieczeństwo i przestrzeganie wobec nich prawa. Jeśli ktoś nie chce być w związku, to jego wybór. Polecam jednak członkostwo, bo daje to ochronę – przekonywał Engen.
LO (Landsorganisasjonen i Norge) to największa centrala związkowa w Norwegii, skupiająca 24 związki branżowe. Organizacja odgrywa kluczową rolę w norweskim modelu pracy opartym na porozumieniach zbiorowych i dialogu społecznym.