Podatek zdrowotny zamiast składki? Lewica chce wielkiej reformy
W NFZ nadal brakuje co najmniej 13 mld zł na świadczenia. Lewica chce w 2026 r. zastąpić składkę zdrowotną 9-proc. podatkiem, nakładanym na płatników PIT i CIT. - Środki nie mogą pochodzić z kieszeni pacjentów - zastrzegła w TVP Info Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, szefowa resortu pracy. Premier Donald Tusk wraca z kolei do pomysłu obniżenia minimalnej składki zdrowotnej dla przedsiębiorców.
Nowa Lewica przedstawi w najbliższych dniach swój pomysł na reformę systemu ochrony zdrowia. Projekt partii zakłada likwidację składki zdrowotnej i zastąpienie jej nowym podatkiem zdrowotnym - powiedział na łamach "Rzeczpospolitej" rzecznik prasowy Nowej Lewicy Łukasz Michnik.
Zmiana ma obejmować zarówno płatników PIT, jak i CIT i w założeniach uprościć system podatkowy. Ma także przynieść największą od lat obniżkę obciążeń zdrowotnych dla pracowników i przedsiębiorców, dlatego - jak tłumaczy Michnik w dzienniku - konieczne byłyby zmiany w wielu ustawach. Zdaniem Lewicy reforma pozwoli Polsce w ciągu kilku lat osiągnąć średnią OECD pod względem wydatków na ochronę zdrowia.
Czy mamy bańkę na złocie? Analityk mówi kiedy kupować surowiec
O pomysł w porannej rozmowie w TVP Info została zapytana Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, szefowa resortu pracy, która podkreśliła, że skoro minister zdrowia proponuje cięcia w NFZ, to oznacza, że system "nie ma stabilnej przyszłości".
Lewica - tłumaczyła - proponuje zastąpienie składki zdrowotnej podatkiem zdrowotnym, przenosząc większą część obciążenia na korporacje.
Minister finansów wie o założeniach naszej propozycji, bo o nich rozmawiamy. Jasne jest, że trzeba znaleźć środki na to, by ochrona zdrowia była lepiej finansowana, ale te środki nie mogą pochodzić z kieszeni pacjentów, ani być szukane w cięciach świadczeń medycznych - powiedziała minister.
Zapewniła też, że Lewica nie poprze zapowiadanych przez resort zdrowia oszczędności, takich jak rezygnacja z finansowania posiłków w szpitalach, ograniczenia AOS-u czy dostępu do diagnostyki. - Na takie cięcia się nie zgodzimy - podkreśliła.
Prowadzący program Mariusz Piekarski przypomniał, że premier Donald Tusk przy okazji spotkań z przedsiębiorcami wielokrotnie obiecywał obniżenie składki zdrowotnej, co może kłócić się z pomysłem Lewicy.
- Jak ktoś chce składkę obniżyć a ktoś inny mówi: zlikwidujmy, to to nie jest konflikt - stwierdziła Dziemianowicz-Bąk.
Minister zapewniła, że w koalicji trwa "dobry dialog" i widzi przestrzeń do rozmów o finansowaniu systemu, w tym m.in. obniżeniu zarobków najlepiej opłacanych lekarzy.
Wraca temat obniżenia składki zdrowotnej
Donald Tusk w nagraniu opublikowanym na platformie X pod koniec listopada przyznał, że rząd "dostał weto w składkę", ale "spróbuje jeszcze raz", sugerując powrót do projektu obniżenia minimalnej składki zdrowotnej dla przedsiębiorców.
To temat, który powraca od początku kadencji: od stycznia 2025 r. przedsiębiorcy korzystają z obniżonej, tymczasowej podstawy wymiaru składki zdrowotnej, równej 75 proc. minimalnego wynagrodzenia. Plan rządu zakładał, że rozwiązanie stanie się stałe od 2026 r., jednak prezydent Andrzej Duda zawetował ustawę wdrażającą te zmiany.
Firmy od lat apelują o wprowadzenie stałych "widełek" składki, podobnych do tych stosowanych przy składkach społecznych, które nie byłyby zależne od zmiennych dochodów.
W tle trwa jednak dużo poważny kryzys finansowy w systemie ochrony zdrowia. Jak pisaliśmy w money.pl we wrześniu, w kasie NFZ bez dodatkowych miliardów z budżetu państwa fundusz nie będzie w stanie regulować zobowiązań, a to może oznaczać ograniczenia świadczeń w szpitalach. NFZ przyznał, że tylko w tym roku otrzymał już ponad 27,6 mld zł w formie dotacji budżetowej - i kwota ta prawdopodobnie wzrośnie.
Przedsiębiorcy wskazują również na problem obowiązkowej składki zdrowotnej nawet w roku, w którym firma ponosi stratę. Dla początkujących i obciążonych kryzysem działalności miesięczny koszt ponad 430 zł jest szczególnie dotkliwy. Od 2026 r. minimalna składka wzrośnie do 432,54 zł.