Marynarze kontra fiskus. Resort chce "przeciąć niepewność"
Ponad 1,7 tys. polskich marynarzy walczy z urzędami skarbowymi o prawo do ulgi abolicyjnej. Fiskus uparcie odmawia im do niej prawa, wzywając po latach do zapłaty gigantycznych kwot. Po korzystnym wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego sprawy nabrały tempa. Do sprawy odniosło się Ministerstwo Finansów.
Walka marynarzy z fiskusem dotyczy prawa do ulgi abolicyjnej związanej z umowami o unikaniu podwójnego opodatkowania. W tych porozumieniach stosuje się metodę wyłączenia z progresją albo proporcjonalnego odliczenia. Stowarzyszenie Specjalistów Branży Morskiej wskazuje, że problemy najczęściej mają osoby pracujące na morzu w sektorze inżynieryjnym i wydobywczym offshore.
Marynarze kontra fiskus. Problem z prawem do ulgi abolicyjnej
Marynarze zarzucają skarbówce, że ta dokłada warunki, których nie ma w przepisach, np. dowodu zapłacenia podatku w krajach trzecich, a potem — wskutek ich niespełnienia — żąda zaległego podatku, odsetek i wszczyna postępowania wobec osób, które wcześniej rozliczały się w przekonaniu, że korzystają z prawa do ulgi.
Mówił już o tym money.pl kapitan Tomasz Błaszczyk, członek zarządu Stowarzyszenia Specjalistów Branży Morskiej. Wprost przyznał, że marynarze "traktowani są jak przestępcy, mimo iż postępują zgodnie z prawem". Jak przyznał, spór rozchodzi się też o interpretację statku w "transporcie międzynarodowym". Poprosiliśmy Ministerstwo Finansów o odniesienie do problemu. Po kilku tygodniach otrzymaliśmy odpowiedź.
"Rozmawialiśmy ponad rok temu". Uchyla rąbka tajemnicy ws. żołnierzy USA w Polsce
Resort przywołuje niewiążące prawnie "wskazówki interpretacyjne" Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), według których "istnieje zespół cech, które przesądzają o zakwalifikowaniu działalności statku morskiego jako eksploatowanego w transporcie międzynarodowym". Interpretację pozostawia samemu fiskusowi.
Na gruncie umów o unikaniu podwójnego opodatkowania o zakwalifikowaniu statku do eksploatacji w "transporcie międzynarodowym" w rozumieniu tych umów nie decyduje zatem wyłącznie fakt, że marynarz pracuje na pokładzie statku morskiego. Kwalifikacja działalności statku jako "transportu międzynarodowego" powinna być dokonywana każdorazowo przez organy podatkowe w odniesieniu do konkretnego stanu faktycznego oraz właściwej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, przy czym postanowienia tych umów mogą się różnić, co może prowadzić do odmiennych ocen w poszczególnych sprawach - odpowiada money.pl Ministerstwo Finansów.
Resort stwierdził, że przy wątpliwościach monitoruje praktykę interpretacyjną organów podatkowych. Przywołał korzystną dla marynarzy interpretację ogólną MF z 2016 roku i kolejną z 2019 roku. To jednak nie wszystko - w grudniu 2025 roku Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę fiskusa ws. marynarzy pływających między Polską a Norwegią. NSA wskazał, że fiskus nie może wymagać od marynarzy pływających do Norwegii, by ci udowadniali, że zapłacili podatek za granicą.
Zapytaliśmy też, czy w sprawie MF wyda jasne i kończące spór wytyczne, które przetną spory między fiskusem a marynarzami pływającymi na statkach specjalistycznych. MF odpowiedziało ogólnikowo. "Przedstawione zagadnienie jest poddawane obecnie wnikliwej analizie. W przypadku stwierdzenia rozbieżności w tym obszarze podejmowane będą stosowne działania w celu zapewnienia jednolitego stosowania przepisów prawa podatkowego przez organy podatkowe" - napisał resort finansów.
Marynarze na komisji sejmowej. Urzędnicy chcą przeciąć problem
30 kwietnia w Sejmie problem marynarzy zmagających się z fiskusem był szeroko omawiany na Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Nie pojawił się na nim przedstawiciel Krajowej Administracji Skarbowej. Stronę rządu reprezentował wiceminister finansów Jarosław Neneman wraz z dyrektorami departamentów MF.
Przygotowaliśmy interpretację ogólną, która wyjaśni część problemów. (...) Są umowy o unikaniu opodatkowania, są też różne stany faktyczne. Czasami stany różnią się nieznacznie, co powoduje konsekwencje, ale o tym wszystkim, myślę, możemy rozmawiać i próbować znaleźć rozwiązanie, żeby przede wszystkim przeciąć niepewność czy też działania organów, które w jakiejś tam części nie są produktywne i nikomu nie służą - obiecał w Sejmie wiceminister finansów.
Małgorzata Krysiak-Żołądź, zastępca dyrektora departamentu MF, zadeklarowała, że jak tylko zostanie wydana interpretacja ogólna, to "szef KAS obejmie szczególnym nadzorem ten obszar". - Na pewno organy podatkowe będą zobowiązane do bieżącego sprawozdawania. Będziemy monitorować, w jaki sposób stosują się do interpretacji ogólnej. Naprawdę podejdziemy do tego bardzo rzetelnie - obiecała urzędniczka.
Prawnik: gniew absolutnie zrozumiały
O tym, że problem jest systemowy, a nie dotyczy pojedynczych marynarzy, opowiadał radca prawny Bartosz Biechowski, reprezentujący Stowarzyszenie Specjalistów Branży Morskiej w sprawach przeciw fiskusowi. Prawnik przekonywał, że organy podatkowe przez lata zawężały prawo marynarzy do ulgi abolicyjnej, żądały dowodów zapłaty podatku za granicą i pomijały argumenty wynikające z umów międzynarodowych oraz Konwencji wiedeńskiej.
Praktycznie cały czas pojawiają się wyroki, które wskazują, że zapłata podatku za granicą nie jest obowiązkiem, nie jest warunkiem sine qua non zastosowania ulgi abolicyjnej. Niemniej cały czas z pewnym uporem trwa praktyka organów skarbowych, które próbują to podważyć. (...) Gniew środowiska marynarskiego jest absolutnie zrozumiały. Naprowadziłem się takich spraw bardzo dużo i znam wspomniany upór. Nie ma woli politycznej, żeby załatwić to w jeden konkretny sposób. Jesteśmy cały czas poklepywani po plecach przez Ministerstwo Finansów, że wszystko będzie pięknie, nie martwcie się, będzie dobrze. MF wydaje nawet pisma interpretujące, ale potem, jak przychodzi co do czego, Izba Administracji Skarbowej w Gdańsku ma te pisma, za przeproszeniem, w głębokim poważaniu - tłumaczył mec. Biechowski.
Andrzej Kościk, przewodniczący Rady Krajowej Sekcji Morskiej Marynarzy i Rybaków "Solidarność", przytaczał historie marynarzy, którym fiskus po latach wlepił nakaz uregulowania zaległych podatków.
Jedna dotyczy oficera, elektroautomatyka okrętowego, który w latach 2014-2020 pracował dla tego samego norweskiego armatora, bez innych dochodów. Spełnił wymogi do ulgi abolicyjnej w Polsce, jednak w latach 2014, 2016 i 2017 fiskus odmówił mu prawa do niej. - W maju 2019 r. naczelnik urzędu skarbowego wszczął postępowanie podatkowe wobec marynarza za rok 2014. (...) Nie wziął pod uwagę tego, iż marynarz posiadał pozytywną indywidualną interpretację podatkową z 2016 r., wydaną przez dyrektora Izby Skarbowej w Bydgoszczy - mówił na komisji sejmowej Kościk.
Kolejna historia dotyczy pierwszego mechanika statku, pracującego na shuttle tankerach (statki przeznaczone do transportu ropy naftowej z morskich platform wydobywczych - red.) w strefie ekonomicznej Brazylii, Kanady i na Morzu Północnym. Tutaj również fiskus "przypomniał" sobie o zaległym podatku marynarza po ok. pięciu latach. W 2021 roku wszczęto wobec niego postępowanie skarbowe, ma do zapłacenia kilkadziesiąt tys. zł, już z odsetkami i poblokowane konta.
Zapowiedź ministerstwa
Ministerstwo Finansów potwierdza, że sam brak zapłaty podatku za granicą nie powinien odbierać marynarzom prawa do ulgi abolicyjnej. Jednocześnie resort nie zgadza się na automatyzm ws. ulgi abolicyjnej. Każdy przypadek ma być badany osobno, a kluczowe pozostaje ustalenie, czy statek był eksploatowany w transporcie międzynarodowym w rozumieniu właściwej umowy podatkowej.
Fiskus podkreśla, że marynarze - by nie walczyć latami w sądach administracyjnych - mogą wnieść o interpretacje indywidualne wydawane przez dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej (KIS). Mecenas Biechowski zaznaczył jednak, że marynarze korzystają z tej instytucji, czego nie uwzględniają później same urzędy skarbowe.
- Zgadzam się, że jest to narzędzie, które potrafi pomóc i warto je zastosować. Natomiast znowu, niestety, muszę zarzucić ministerstwu troszeczkę zbyt daleko idący optymizm, jeżeli chodzi o wiarę w kwalifikacje moralne urzędników - podsumował Bartosz Biechowski.
Bartłomiej Chudy, dziennikarz i wydawca money.pl