Marynarze na wojnie z fiskusem. "Traktowani jesteśmy jak przestępcy"
Przeszło 1700 polskich marynarzy zmaga się z urzędami skarbowymi, które odmawiają im prawa do ulgi abolicyjnej. Fiskus ma domagać się spełniania dodatkowych kryteriów - do czego, jak orzekł NSA - nie obliguje prawo. - Traktowani jesteśmy jak przestępcy, mimo iż postępujemy zgodnie z prawem - mówią nam pracujący na morzach marynarze.
Marynarzom RP, podobnie jak pilotom, przysługuje tzw. ulga abolicyjna, która umożliwia — z racji pracy w środowisku międzynarodowym — unikanie podwójnego opodatkowania (UPO). W zawartych przez Polskę umowach o UPO występują dwie metody unikania podwójnego opodatkowania:
- metoda wyłączenia z progresją,
- metoda proporcjonalnego odliczenia.
Pierwsza oznacza, że w Polsce wyłącza się z podstawy opodatkowania dochód osiągnięty za granicą, jednak dla ustalenia stawki podatku od pozostałego dochodu – podlegającego opodatkowaniu w Polsce – stosuje się stawkę podatku właściwą dla całego dochodu. Metoda proporcjonalnego odliczenia oznacza, że dochód osiągany za granicą należy wykazać do opodatkowania w Polsce, ale od należnego podatku odlicza się już ten zapłacony za granicą.
Marynarze kontra fiskus. Zmagania o ulgę abolicyjną
Stowarzyszenie Specjalistów Branży Morskiej (SSBM), reprezentujące interesy marynarzy, zwraca uwagę, że część z nich, a zwłaszcza ci pracujący nie w typowym transporcie, a w sektorze inżynieryjnym i wydobywczym na morzu, słyszy, że nie przysługuje im ulga abolicyjna. Mimo że pływają po całym świecie i zawijają do portów z różnych państw.
Tropi patobiznesy. "Raz miałem wbity nóż w oponę"
Tomasz Błaszczyk, kapitan i członek zarządu SSBM, przyznaje, że problem trwa od ponad dekady. W 2019 roku ówczesny rząd planował całkowite zniesienie ulgi abolicyjnej. Ostatecznie została ona ograniczona dla pracowników lądowych, natomiast dla marynarzy utrzymano pełną możliwość odliczenia ze względu na szczególny charakter ich pracy, niezbędnej zarówno w sektorze energetycznym, jak i transportowym.
Jeżeli polski marynarz zostanie objęty dodatkowymi obciążeniami podatkowymi, zawód ten całkowicie utraci atrakcyjność. Jego dochody — a tym samym konkurencyjność względem kolegów z Litwy, Łotwy, Estonii, Ukrainy czy nawet Rosji — znacząco się pogorszą — mówi money.pl kapitan Błaszczyk.
Zwraca również uwagę, że od lat urzędy skarbowe próbują podważyć zasadność stosowania ulgi abolicyjnej, mimo sygnałów płynących z resortu finansów na korzyść marynarzy. — W 2016 roku wydano interpretację ministra finansów, a 10 sierpnia 2021 roku Ministerstwo Finansów opublikowało klarowne objaśnienia dotyczące stosowania ulgi abolicyjnej, również w odniesieniu do marynarzy. Niestety są one notorycznie ignorowane przez urzędy skarbowe — twierdzi przedstawiciel SSBM.
Ulga abolicyjna i wykreowane wymogi fiskusa?
Zamiast tego marynarze zostają zmuszani do wykazywania fiskusowi dowodów i zaświadczeń o rozliczeniu podatków z innych państw, nierzadko z odległych części świata.
Tymczasem ani w ustawie o PIT, ani w umowach międzynarodowych nie wskazano, że warunkiem uzyskania ulgi abolicyjnej jest przedstawienie dowodów zapłaty podatku u źródła. Uzyskanie takiej dokumentacji w realiach pracy marynarzy jest w praktyce niewykonalne. Co więcej, w grudniu 2025 roku Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że organy skarbowe nie mają prawa żądać takich dokumentów od marynarzy - wyjaśnia przedstawiciel SSBM.
Do tego dochodzi spór o interpretację pojęcia "transportu międzynarodowego". - My bazujemy na umowach UPO (unikanie podwójnego opodatkowania). Skarbówka oceniła, że słowo "transport" to przewóz ładunku i pasażerów. W jej ocenie ludzie na statkach, którzy pracują dla operatora, już nie są traktowani jako pasażerowie — dodaje Tomasz Błaszczyk.
Wyrok dotyczył również sporu o interpretację pojęcia transportu międzynarodowego. — Opieramy się na umowach o unikaniu podwójnego opodatkowania. Zawierają one zawsze przepisy dotyczące pracy najemnej, w tym pracy na pokładzie statku, barki czy samolotu. Organy skarbowe uznały jednak, że użyte tam określenie "wszelki transport" nie jest wystarczająco precyzyjne i wymaga dodatkowej interpretacji. W efekcie nie uznaje się przewozu materiałów czy personelu na platformy wiertnicze lub inne obiekty offshore za transport, co jest oczywistym absurdem. Warto przy tym zaznaczyć, że inne źródła, w tym słownik Polskiej Akademii Nauk, definiują transport szerzej — jednak nie jest to brane pod uwagę — wyjaśnia przedstawiciel SSBM.
Marynarz: wyssane z palca wymogi
Konsekwencją postępowań karno skarbowych bywa dla marynarzy utrata możliwości uzyskania wiz do wielu krajów. Uniemożliwia to swobodne podróżowanie, ponieważ do uzyskania wizy często wymagane jest zaświadczenie o niekaralności. W praktyce prowadzi to do zastraszania części środowiska, które rezygnuje z dochodzenia swoich praw.
Wzywa się marynarzy na przesłuchania, traktując nas jak najzwyklejszych oszustów i przestępców. Apelujemy o interwencje w naszej sprawie - mówi nam Maciej Konopiński, marynarz z 15-letnim doświadczeniem, członek SSBM. O udowadnianiu rozliczeń z zagranicznym fiskusem w Polsce mówi wprost: "są to wyssane z palca wymogi".
— Mamy ponad 1700 orzeczeń wojewódzkich sądów administracyjnych i NSA, z których większość jest niekorzystna dla podatników. Dopiero na etapie NSA, po latach sporów z administracją skarbową i sądami wojewódzkimi, nieliczni — i to bardzo rzadko — wygrywają kosztowne sprawy podatkowe. Skala zjawiska jest alarmująca — dodaje Tomasz Błaszczyk. Podkreśla, że to przykre, iż polscy marynarze są traktowani przez własną administrację skarbową jak przestępcy.
— Oczekujemy od Ministra Finansów kompleksowego uregulowania tej sytuacji w drodze ustawy — podsumowuje kapitan Błaszczyk.
NSA: marynarze nie muszą udowadniać rozliczeń zagranicznych
W wyroku z grudnia 2025 roku Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną KAS ws. decyzji dot. unikania podwójnego opodatkowania marynarzy pływających między Polską a Norwegią. NSA wskazał, że fiskus nie może wymagać od marynarzy, by ci udowadniali, że zapłacili podatek za granicą. Sąd wprost odrzucił linię fiskusa, który twierdził, że skoro norweskie przepisy nie pobrały podatku, to konwencja w ogóle nie działa.
W czwartek 30 kwietnia w Sejmie zbiera się Komisja ds. morskich i żeglugi śródlądowej, poświęcona właśnie problemowi zmagań marynarzy z fiskusem. O sprawę zapytaliśmy Ministerstwo Finansów, któremu podlega Krajowa Administracja Skarbowa. Pytania wysłaliśmy 8 kwietnia. Po dwóch tygodniach, w tym próbie telefonicznej, usłyszeliśmy, by jeszcze poczekać na wyjaśnienia. Poinformujemy o nich, jak tylko uzyskamy odpowiedź.
Bartłomiej Chudy, dziennikarz i wydawca money.pl