Afera wokół grupy GoldenPeaks, która pozostawiła po sobie setki milionów złotych długów wobec wykonawców, dotyka także właścicieli gruntów wydzierżawionych pod farmy fotowoltaiczne. Część z nich twierdzi, że od miesięcy nie otrzymuje należnych pieniędzy, a teraz obawia się kolejnych kosztów.
Jedną z takich osób jest pani Ewa z okolic Kraśnika, której dane zostały zmienione. Kilka lat temu wraz z rodziną wydzierżawiła około 20 hektarów ziemi pod budowę farmy fotowoltaicznej. Umowa miała zapewnić rodzinie dodatkowy dochód na emeryturze.
Byłam sceptyczna co do tej całej fotowoltaiki, ale uznaliśmy z rodziną, że to może być zabezpieczenie na przyszłość – taki stały, dodatkowy dochód na emeryturze. Podpisaliśmy umowę i wydzierżawiliśmy kilka działek, w sumie 20 hektarów, za co mieliśmy dostawać ok. 300 tys. zł rocznie – mówi w rozmowie z wyborczą.biz.
WIDEOTrzeba mieć pieniądze, żeby oszczędzać? Nie zgadzam się
Obawia się wysokiego podatku
Jak relacjonuje właścicielka gruntów, przez kilka lat na działkach nie rozpoczęły się żadne prace. W ostatnich tygodniach miała jednak otrzymywać telefony i pisma z prośbą o umożliwienie rozpoczęcia robót - opisuje wyborcza.biz.
Rolniczka twierdzi, że nie chodziło o rzeczywistą budowę farmy, lecz o wykonanie formalnych czynności, które pozwoliłyby zachować ważność pozwoleń.
– Moja obawa dotyczy tego, że zacznie się niby budowa, a mi wtedy skoczy stawka podatku z kilku tysięcy na kilkadziesiąt tysięcy złotych. Kto mi zagwarantuje, że dostanę pieniądze na pokrycie czynszu, skoro firma przechodzi restrukturyzację? – pyta.
Według jej relacji sprawa została zgłoszona do prokuratury oraz Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. Poinformowany miał zostać także kanadyjski fundusz Brookfield, który finansuje restrukturyzację GoldenPeaks i stara się przejąć część aktywów grupy.
W tle miliardowe problemy GoldenPeaks
Grupa GoldenPeaks rozwijała w Polsce projekty farm fotowoltaicznych o mocy przekraczającej 600 MW, finansowane m.in. przez zagranicznych inwestorów oraz banki. Jednocześnie należąca do grupy spółka Spectris Energy nie zapłaciła wykonawcom około 250 mln zł i znajduje się obecnie w postępowaniu sanacyjnym.
Jak opisywała wcześniej Wyborcza.biz, około 100 mln euro przekazanych przez inwestorów zamiast na budowę farm trafiło do spółki na Malcie. Zarządca sądowy Karol Tatara ocenił, że okoliczności transferu środków mogą wymagać zainteresowania organów ścigania.
Sam GoldenPeaks prowadzi postępowanie restrukturyzacyjne w Stanach Zjednoczonych w ramach procedury Chapter 11. Z dokumentów sądowych wynika, że przy zobowiązaniach sięgających około 964 mln dol. spółka dysponowała jedynie około 1,1 mln euro gotówki.
Trwa walka o projekty
Według rozmówców redakcji najcenniejszym aktywem pozostają dziś projekty posiadające warunki przyłączenia do sieci energetycznej. To właśnie dlatego – jak twierdzą – w różnych częściach kraju podejmowane są działania mające utrzymać ważność inwestycji.
– To się dzieje w całej Polsce. Trwa brutalna gra o utrzymanie działek i projektów, które mają wydane warunki przyłączenia do sieci energetycznej. Czasami chodzi tylko o to, żeby wbić palik informujący o rozpoczęciu budowy i dokonać odpowiedniego wpisu – mówi osoba znająca kulisy sprawy.
Redakcja wyborczej.biz zwróciła się z pytaniami do spółki Ergy, której przedstawiciele – według relacji pani Ewy – kontaktowali się z nią w sprawie inwestycji, a także do funduszu Brookfield, prokuratury i nadzoru budowlanego. Do momentu publikacji odpowiedzi nie nadeszły.