Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. MWL
|

Migranci stają się częścią życia codziennego w Mińsku. Niektórzy Białorusini robią na tym biznes

49
Podziel się:

Tysiące migrantów z Bliskiego Wschodu przez Białoruś próbują się dostać do Unii Europejskiej. Zanim dotrą do granicy z Polską, spędzają czas w Mińsku. Rosyjski dziennikarz opisał tę nową rzeczywistość dla mieszkańców. - Jakbyśmy już nie mieszkali w Mińsku. To jest dziwne - powiedziała mu kelnerka jednej z restauracji. Jednak dla wielu małych białoruskich firm to też niepowtarzalna szansa na zarobek. Długo wyczekiwany.

Migranci stają się częścią życia codziennego w Mińsku. Niektórzy Białorusini robią na tym biznes
Tysiące migrantów przylatują do Mińska z Bliskiego Wschodu. Dzięki nim zarabiają taksówkarze, hotelarze i sklepikarze w stolicy Białorusi. (PAP, Stringer)

Szacunki mówią o około 8-15 tys. migrantów, przebywających obecnie na Białorusi, w rejonie Mińska oraz zachodniej granicy państwa. "Jak większość migrantów, Ahmed przyjechał do Mińska na kosztowną wycieczkę zorganizowaną przez biuro podróży w Iraku. Powiedział, że zapłacił firmie w Libanie 3 tys. dolarów, ale już nie ma pieniędzy, a jego tygodniowa wiza turystyczna również wygasła" - relacjonuje Pjotr Sauer, dziennikarz "The Moscow Times".

Dostanie się drogą lotniczą na granicę Białorusi z Unią Europejską staje się jednak coraz trudniejsze. Od piątku linie lotnicze Turkish Airlines i białoruska Belavia nie wpuszczają obywateli Iraku, Syrii i Jemenu na pokład samolotów lecących do Mińska.

Przerzut migrantów na granicę z Polską to biznes. Korzystają też Białorusini

Sauer w swoim reportażu pisze o tym, że migranci z Bliskiego Wschodu są nowym elementem rzeczywistości w białoruskiej stolicy. "Dla wielu miejscowych widok migrantów w kawiarniach i sieciach fast-food, przechadzających się po centrach handlowych i śpiących w przejściach podziemnych jest nieznany. Przed kryzysem Białoruś rzadko przyjmowała migrantów, ponieważ polityka wizowa kraju była restrykcyjna", czytamy.

Jakbyśmy już nie mieszkali w Mińsku. To jest dziwne

- powiedziała mu Anna, kelnerka w restauracji Vasilki, serwującej lokalną kuchnię.

Zobacz także: Groźny scenariusz ws. Białorusi. Rzecznik rządu zdradza, co biorą pod uwagę

Według reportera "The Moscow Times" niektórych sytuacja ta irytuje, jednak wielu mieszkańców Mińska traktuje ją jako okazję do zrobienia biznesu. Przykłady? Sauer wymienia pełne obłożenie w hotelach Sputnik czy Crown Plaza, gdzie w lobby słychać rozmowy w językach arabskich i kurdyjskim. Sklepy, w których można kupić telefony i karty SIM, w witrynach umieszczają napisy z ofertami po arabsku.

Ale największymi zwycięzcami są taksówkarze. Siergiej powiedział, że pobiera 150 dolarów za przejazd do Grodna i szacuje, że wykonuje co najmniej cztery przejazdy dziennie

- pisze dziennikarz w reportażu. Jego rozmówca wylicza, że w tym miesiącu zarobił więcej niż przez ostatnie pół roku. Dodaje jednak, że białoruska policja zaczęła zawracać taksówki, jadące w kierunku zachodniej granicy. "Teraz on i jego koledzy przywożą migrantów na stację benzynową pod Grodnem, gdzie syryjscy, iraccy i białoruscy przewodnicy przeprowadzają ich przez granicę do lasu w strefie buforowej", czytamy.

"Obiecał hotel na 10 dni, teraz przestał odbierać telefony". Tak przemytnicy oszukują migrantów z Bliskiego Wschodu.

Sauer zaznacza, że nie tylko Białorusini robią biznes na przerzucie migrantów pod granicę z Unią Europejską. "Na Bliskim Wschodzie powstała mała branża, która pomaga koordynować przerzut migrantów na Białoruś z białoruskimi agencjami turystycznymi i konsulatami", opisuje. Przed jednym z centrów handlowych w Mińsku spotkał grupę Syryjczyków.

"Powiedzieli, że uciekli z Syrii, aby uniknąć obowiązkowej dwuipółletniej służby wojskowej. Każdy z nich zapłacił 5 tys. dolarów syryjskiemu pośrednikowi w Damaszku, który z kolei zapłacił białoruskiemu biuru podróży za zorganizowaną wycieczkę, która miała zawierać hotel i wizę, a także pomoc na miejscu. Po przybyciu do Mińska poczuli się oszukani, a ich pośrednik zerwał wszelką łączność "- relacjonuje dziennikarz "The Moscow Times". Jeden z nich, Amir, opisał mu bieg wydarzeń:

Obiecał hotel na 10 dni, ale 10 z nas zostało wtłoczonych w maleńki pokoik obok domu publicznego tylko na trzy noce. A teraz przestał odbierać telefony. Nie jesteśmy mile widziani ani tu, ani w domu. Nigdzie.

Sauer przypomina, że turystów na Białorusi jest mniej, zarówno za sprawą pandemii COVID-19, ubiegłorocznych demonstracji antyrządowych. Nie pomaga też częściowa izolacja kraju wskutek zakazu lotów dla białoruskich linii lotniczych do państw UE i zawieszenia połączeń przez zachodnioeuropejskich przewoźników. - W czasie pandemii było tu bardzo cicho. Turyści przestali przyjeżdżać, ale teraz jesteśmy zajęci każdego dnia. To jest dobre dla biznesu - dodała recepcjonistka z hotelu Sputnik.

Mieszkańcy Bliskiego Wschodu przylatują na Białoruś legalnie

Na Białoruś uchodźcy przybywają drogą powietrzną. Wcześniej pewne "biuro podróży" w kraju wylotu kieruje do konsulatu Białorusi wniosek o 30-dniową wizę (jeśli taka jest wymagana) w imieniu podróżnego, który wcześniej przelał wymaganą sumę na rachunek depozytowy. Waha się ona od 4 do 12 tys. dol. Mieszkańcy głównie krajów Bliskiego Wschodu przez Białoruś chcą dostać się na teren Unii Europejskiej.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(49)
Anna
6 miesięcy temu
dziwne,.. niema gwałtów, napadów, kradzieży, tak jak podaje to TVPis?
Kaja
6 miesięcy temu
A wirusa cele ryty tam nie mają??
Bulldog
6 miesięcy temu
numer dobrze znany z Anglii. Naobiecywana praca mieszkanie ale trzeba przelać na koszty operacyjne. Nikt tak Polaka granicą nie wycycka jak drugi Polak. Z tej irytacji wsiąde w moją taksówke i zarobie tysiąc dolców dziennie ;)
Gdasław
6 miesięcy temu
Biznes to biznes - przyjmować gdy mają po milion dolarów .
b45bg54
7 miesięcy temu
i co można zarobić?
...
Następna strona