Miliardowa inwestycja Grupy Azoty w Puławach pod znakiem zapytania
Grupa Azoty stoi przed poważnym dylematem dotyczącym przyszłości niemal ukończonego bloku węglowego w Puławach. Inwestycja warta ponad 1,2 mld zł, jak donosi parkiet.com, napotyka na liczne problemy techniczne i prawne, a jej ostateczne uruchomienie pozostaje pod znakiem zapytania - donosi Parkiet.
Ostatni praktycznie już wybudowany blok węglowy w Polsce, którego inwestorem jest Grupa Azoty, stoi nieuruchomiony. Mimo że budowa w kompleksie chemicznym w Puławach została w dużej mierze zakończona, jego komercyjna eksploatacja jest obecnie niemożliwa. W grudniu 2024 roku konsorcjum wykonawcze, z Polimeksem Mostostal na czele, zaprzestało prac rozruchowych, bezpodstawnie odstępując od kontraktu – jak informuje biuro prasowe Azotów. W odpowiedzi, w styczniu 2025 roku, Grupa Azoty Puławy wypowiedziała umowę w zakresie, w jakim nie została ona należycie wykonana.
Obecnie trwają prace inwentaryzacyjne inwestycji, a niezależny ekspert został zlecony do wykonania ekspertyzy technicznej bloku BW-100. Już teraz zidentyfikowano niestabilną pracę, liczne awarie oraz fakt, że nie osiągnięto parametrów gwarantowanych w rozruchu, który rozpoczął się w lipcu 2022 roku. W związku z tymi problemami zarząd Grupy Azoty nie jest w stanie określić, kiedy ani nawet czy w ogóle blok zostanie uruchomiony.
Zaczynał od zbierania kamieni. Doszedł do setek milionów dolarów
Historia i problemy miliardowej inwestycji
Inwestycja w blok węglowy o mocy 100 MW w Puławach była planowana już dziesięć lat temu, pierwotnie jako instalacja gazowa. Po zmianie władzy w Polsce podjęto jednak decyzję o powrocie do węgla. Celem projektu było zapewnienie energii dla lokalnego zakładu Grupy Azoty oraz sprzedaż nadwyżek do sieci, co miało pozytywnie wpłynąć na wynik EBITDA całej grupy. Jak dotąd, poza wydaniem ponad 1,2 mld zł, żaden z tych celów nie został osiągnięty.
Budowę rozpoczęto w 2019 roku, a inwestycja od początku borykała się z opóźnieniami. Pierwotny kontrakt opiewał na 1,159 mld zł, a całkowity budżet projektu wynosił ponad 1,2 mld zł netto. Wykonawca dwukrotnie występował z roszczeniami o zwiększenie wynagrodzenia i wydłużenie terminu realizacji. Ostatecznie, w 2023 roku podpisano aneks do umowy, który zwiększył wynagrodzenie do ponad 1,196 mld zł, podnosząc całkowity budżet projektu do 1,23 mld zł. Pomimo tych ustaleń, Grupa Azoty Puławy wylicza, że w momencie odstąpienia od umowy przez spółkę (17 stycznia 2025 r.), zwłoka wykonawcy wynosiła aż 593 dni.
Dalsze kroki i perspektywy rynkowe
W obliczu zaistniałej sytuacji, Grupa Azoty prowadzi intensywne działania. Rozpoczęto postępowania przetargowe na wykonanie rozruchu bloku węglowego oraz na wybór wykonawców niezbędnych do udziału w tych czynnościach. Równocześnie spółka negocjuje z dostawcami kluczowych elementów bloku BW-100, takich jak turbozespół i instalacja odsiarczania spalin. Dopiero wyniki tych działań pozwolą na dokonanie ostatecznych wyliczeń rentowności projektu i podjęcie decyzji o jego przyszłości.
Analitycy rynkowi wyrażają poważne wątpliwości co do opłacalności inwestycji. Michał Kozak, analityk DM Trigon, ocenia, że "Uruchomienie bloku węglowego w Puławach naszym zdaniem nie przełożyłoby się na generowanie pozytywnych wyników". Podkreśla również, że przedłużające się podjęcie ostatecznej decyzji budzi coraz więcej pytań ze strony akcjonariuszy. Kozak zaznacza, że jest to kolejna, choć mniejsza, inwestycja Grupy Azoty, której rentowność i data uruchomienia pozostają nieznane, wskazując na głośniejszą sprawę Polimerów Police.
Jeśli blok węglowy w Puławach ostatecznie nie ruszy, Grupa Azoty może ponieść stratę przekraczającą miliard złotych. Sprawa ma również swój wymiar prawny. Grupa Azoty Puławy złożyła pozew do Sądu Okręgowego w Lublinie, domagając się od konsorcjum wykonawców maksymalnej kwoty ponad 489 mln zł, obejmującej kary umowne za odstąpienie od kontraktu i jego niewłaściwe wykonanie. Pierwsze posiedzenie sądu odbyło się w październiku 2025 roku, a kolejna rozprawa zaplanowana jest na 22 kwietnia 2026 roku. Przyszłość miliardowej inwestycji pozostaje niepewna, a jej finał będzie miał znaczące konsekwencje dla finansów Grupy Azoty.