Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Milionowe przekręty za unijne pieniądze. Tak działały start-upowe inkubatory

Milionowe dotacje, które częściowo się rozpływały. Znajomi i krewni "wciskani" do zarządów z gigantycznymi pensjami. A wszystko za pieniądze z Unii Europejskiej. Tak, zdaniem dziennikarzy "Superwizjera" TVN, wyglądała współpraca wynalazców z "inkubatorami przedsiębiorczości".

Podziel się
Dodaj komentarz
(East News)
Inkubatory przedsiębiorczości miały pomóc młodym firmom w rozwoju. Często jednak przyczyniały się do ich upadku (Fot: Wojciech Strozyk/REPORTER)

Sobotnie wydanie "Superwizjera" TVN odsłoniło kulisy funkcjonowania tzw. inkubatorów czy aniołów biznesu, pomagającym młodym firmom w rozwoju biznesu za pieniądze z Brukseli.

Mechanizm w założeniu miał działać następująco: innowacyjny przedsiębiorca przychodzi do Unii po pieniądze. W przekazywaniu dotacji pośredniczy Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości oraz prywatne fundacje i stowarzyszenia.

Młoda firma działała na początku pod skrzydłami właśnie takiej fundacji lub stowarzyszenia, czyli w "inkubatorze". W zamian fundacja otrzymywała część udziałów w spółce na kilka lat.

Obejrzyj: Podatek handlowy? Nie łudźmy się: będzie drożej

Tak właśnie wyglądała historia pana Tomasza Gładkowskiego, opisana przez TVN. Stworzył on firmę zajmującą się cyberbezpieczeństwem, na którą dostał 800 tys. zł z Unii. Musiał tylko podpisać umowę z konkretną fundacją. Otrzymała ona w zamian 25 proc. udziałów.

- Umowa była niezwykle niesymetryczna, oczywiście na moją niekorzyść. W efekcie, inkubator miał i ma możliwość wpływania na skład zarządu, w szczególności może mnie jako pomysłodawcę w każdej chwili z takiej spółki odwołać – twierdzi biznesmen w rozmowie z dziennikarzami "Superwizjera".

Koronawirus może spowodować gigantyczne straty linii lotniczych
Linie lotnicze stracą miliardy. Przez koronawirus

Jego firma odniosła sukces i notuje obroty na poziomie 30 mln zł rocznie. - Inkubator, wykorzystując niektóre zapisy, w momencie, kiedy osiągnęliśmy jako spółka najlepszy wynik w historii, wprowadził do zarządu kolejne dwie osoby z astronomicznymi pensjami rzędu 30 tysięcy złotych – opowiada dziennikarzom "Superwizjera" pan Tomasz.

Wobec wygasającej z końcem 2019 roku umowy, biznesmen chciał odkupić od fundacji wspomniane 25 proc. udziałów i działać na własną rękę. Ale fundacja sprzedała udziały komu innemu. Nowy udziałowiec odwołał pomysłodawcę z funkcji prezesa i zastąpił go znajomym. Teraz nowy prezes próbuje przejąć biznes Tomasza Gładkowskiego.

"Superwizjer" wskazuje, że działalność inkubatorów często była pełna nieprawidłowości. Firmy "inkubowane" były często zmuszane do dzielenia się pieniędzmi z podmiotami zewnętrznymi. Część pieniędzy przeznaczana była z kolei na "działalność inkubatora". W efekcie przedsiębiorcy nie mieli do dyspozycji tych pieniędzy, które dostali od Unii.

Jak informuje Polska Agencja Rozwoju Przemysłu, nie dopatrzyła się żadnych nieprawidłowości w kontaktach firmy Tomasza Gładkowskiego z fundacją.

W sprawie działalności inkubatorów trwają śledztwa m.in. w Warszawie i Lublinie, są też zatrzymywani pierwsi podejrzani. Szczegółów jednak nie znamy.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: inkubatory, biznes, startupy, inwestycje
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
24-02-2020

jao jej kolejne kłamstwo TVN

23-02-2020

ABCTak właśnie działają specjaliści od zarządzania. Ci ludzie nie potrafią nic innego poza podpisaniem się pod sukces innych

23-02-2020

POLSKAJEDNYM SŁOWEM CO ROBIĄ CI KTÓRZY RZEKOMO PEŁNIĄ NADZÓR WYGLĄDA NA TO ŻE KRADNĄ SKORO NIE ŚCIGAJĄ ZŁODZIEJ AFERZYSTOW

Rozwiń komentarze (206)