Notowania

Mistrzostwo Piasta kosztuje. 168 zł rocznie od każdego pracującego mieszkańca Gliwic

Budżet Piasta Gliwice nie istnieje bez dotacji miasta. Ma ono zresztą szeroki gest i nie szczędzi grosza na drużynę piłkarską, która właśnie zdobyła mistrzostwo Polski. Problem tylko w tym, że budżet miasta robi się za ciasny.

Podziel się
Dodaj komentarz
(WP.PL)
Mieszkańcy Gliwic fetują mistrzostwo w piłce nożnej.

Tego nikt się nie spodziwał. Piast Gliwice zdobył pierwsze mistrzostwo kraju w piłce nożnej w swojej historii. Były trener reprezentacji Waldemar Fornalik budżet klubu wykorzystał w najlepszy możliwy sposób. A do tego budżetu co roku wpływa piękna sumka ponad 13 mln zł z Urzędu Miasta Gliwice - wynika ze sprawozdań Piasta Gliwice w KRS za ostatnie dwa lata.

Dużo to czy mało? Z raportów finansowych klubu wynika, że pokrywa to prawie połowę kosztów jego finansowania, które wynosiły w sezonie 2017/2018 28,8 mln zł. Jeśli wziąć pod uwagę niewielkie stosunkowo kwoty, jakie klub płaci za dzierżawę Stadionu Miejskiego od Górnośląskiej Agencji Przedsiębiorczości i Rozwoju (80 proc. udziałów ma Gmina Gliwice) oraz stadionu treningowego od Miejskiego Zarządu Usług Komunalnych, to można śmiało założyć, że skala pośrednich i bezpośrednich dotacji ze strony instytucji publicznych przekracza połowę budżetu.

Zobacz też: Gerard Badia o mistrzostwie dla Piasta Gliwice. "Nie wierzę, że to prawda. Teraz musimy imprezować!"

Nie może być zresztą inaczej, skoro na trybunach pomieścić się może maksimum 9,9 tys. widzów, a większego stadionu nie ma sensu budować, bo taka frekwencja w ostatnich latach to była rzadkość. W ostatnią niedzielę podczas meczu z Lechem, który zapewnił Piastowi mistrzostwo, zasiadł na trybunach komplet widzów i ustanowiono rekord.

Jeśli Piast przejdzie rundę wstępną Ligi Mistrzów, to na niewielkim stadionie będą grały piłkarskie tuzy, które 10 tys. widzów na własnym stadionie uznałyby za katastrofę. W słabszym sezonie 2017/2018 średnia frekwencja na stadionie w Gliwicach wynosiła 4,4 tys. kibiców.

W obecnym sezonie mistrzowskim średnia skoczyła do 4,7 tys., czyli klub sprzedał w 36 kolejkach łącznie 169 tys. biletów. Skoro miasto dołożyło do klubu 13,7 mln zł to można powiedzieć, że do każdego biletu dopłaciło 81 zł. Dla porównania, cena biletów na mecze z "topowymi" rywalami w Gliwicach to maksimum 50 zł, a ze zwykłymi przeciwnikami 40 zł.

Co więcej, Gliwice mają 181 tys. mieszkańców, kolejne 81,5 tys. pracuje w tym mieście. Każdy, bez względu na to, czy lubi piłkę nożną, czy nie, dokłada do klubu 168 zł rocznie w postaci podatków.

Oczywiście jest nadzieja, że jeśli klub na stałe zagości w Lidze Mistrzów, to będzie mógł się usamodzielnić. Problem w tym jak to zrobić w dłuższym terminie, jeśli frekwencja skoczy do nawet 6 tys. kibiców, ale miasto wycofa dotacje?

Dla porównania jednak, w sąsiednich Katowicach miasto dokłada po 7 mln zł rocznie do GKS i ten spadł właśnie z pierwszej ligi do drugiej. A miasto przecież liczy o 100 tys. mieszkańców więcej od Gliwic.

Budżet Gliwic coraz węższy

Przyszłość klubu zależy od łaskawości władz Gliwic. To jak wygląda w ostatnich latach budżet miasta sugeruje, że moment, kiedy trzeba będzie szukać oszczędności, zbliża się wielkimi krokami.

Na 2019 rok miasto przewidziało deficyt 215 mln zł przy dochodach 1,3 mld zł. Dług Gliwic ma wzrosnąć w tym roku z 324 do 469 mln zł na koniec roku przez co każdy z zameldowanych na pobyt stały mieszkańców (łącznie 168 tys. osób) zadłużony będzie na 2,8 tys. zł - podaje miasto w swoim tegorocznym budżecie.

Inwestycje w przedszkola, ekologiczne oświetlenie ulic (ponad 10 mln zł z własnych środków miasta), działania przeciwpowodziowe (prawie 23 mln zł), budowa zachodniej części obwodnicy miasta (36 mln zł), ścieżki rowerowe, ulice, to niektóre z zadań, które kierowane od ćwierć wieku przez prezydenta Zygmunta Frankiewicza miasto wzięło na swoje barki.

469 mln zł długu to już 37 proc. dochodów miasta (1284 mln zł w budżecie na 2019), które biorą się głównie z udziału w podatku dochodowym osób i firm. 75 mln zł wpływów w tym roku miasto ma zamiar pozyskać z kredytów zagranicznych, a 70 mln zł z kredytów polskich.

Chwilowo odsetki są niewielkie, bo stopy procentowe w Europie mają rekordowo niskie poziomy. Problem powstanie dopiero, gdy warunki rynkowe się zmienią. Czy wtedy miasto będzie równie hojne dla klubu, kiedy trzeba szukać oszczędności? Fundamenty działania w piłce nożnej są naprawdę kruche, skoro mistrz Polski działa w takich warunkach.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
21-05-2019

k_ramA pan redaktor to z Warszawki? Że go tak to boli. Oczywiście kasy miejskiej należy pilnować.

21-05-2019

BorekI teraz się pytam ? Warto przeznaczać Te pieniądze na klub co nic nie osiągnie niż jednorazowa przygoda ..? Płacić za popychanie piłki gdy w mieście … Czytaj całość

21-05-2019

astMartw się o siebie a nie o Gliwice i GKS. Oni dadzą sobie rady. Martw się o warszawkę.

Rozwiń komentarze (7)