Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. Damian Szymański
|
aktualizacja

Nadchodzi największy cios w finanse Polaków od 24 lat

1769
Podziel się:

We wtorek 31 maja Główny Urząd Statystyczny poda wstępny odczyt inflacji za maj 2022 r. Ekonomiści nie mają dla nas dobrych informacji. Wzrost cen może sięgnąć nawet 14 proc., co byłoby największym ciosem w finanse Polaków od lutego 1998 r.

Nadchodzi największy cios w finanse Polaków od 24 lat
Inflacja w Polsce wciąż przyspiesza. NBP będzie miał coraz trudniej. (Getty Images, Mateusz Wlodarczyk)

Przed nami kolejne, brutalne spotkanie z inflacją. We wtorek poznamy bowiem wstępne dane o wzroście cen za maj, które mogą przesądzić o skali podwyżki stóp procentowych na posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej 8 czerwca. Ekonomiści nie mają dla nas dobrych informacji.

Inflacja w Polsce w maju 2022 r. Jakie są prognozy?

"Nasza prognoza CPI (inflacja konsumencka - przyp.red.) to 14 proc. rok do roku i 1,7 proc. miesiąc do miesiąca, czyli czeka nas kolejny solidny wzrost cen, wynikający nie tylko z drożejącej energii i żywności, ale też inflacji bazowej (która wg nas mogła przekroczyć 8 proc. rdr)" - przekonują specjaliści Santander Bank Polska. Gdyby tak się stało, byłby to największy cios w portfele Polaków od lutego 1998 r., kiedy to inflacja wynosiła 14,2 proc.

Przypomnijmy w tym miejscu, że inflacja bazowa liczona jest z wyłączeniem cen żywności i energii przez co lepiej ukazuje presję na wzrost cen powodowany czynnikami krajowymi (np. rosnącymi kosztami firm przez podwyżki płac, działaniami rządu itp.). W kwietniu wyniosła ona 7,7 proc., podczas gdy inflacja ogółem wzrosła do 12,4 proc.

Swoje szacunki przedstawiają również specjaliści Banku Ochrony Środowiska. Według nich w najbliższych kilku miesiącach inflacja będzie nadal rosła, dlatego też w maju obstawiają odczyt na poziomie 13,5 proc., co jest tożsame ze średnią rynkową, a w czerwcu ma on przekroczyć 14 proc.

Jak tłumaczą, do wzrostu wskaźnika CPI przyczyni się przede wszystkim kontynuacja wzrostu cen żywności. Dlaczego?

Najgorsza możliwa wiadomość - napędem inflacji będzie żywność

Ekonomiści wyjaśniają, że na rynku globalnym widzimy co prawda pierwsze oznaki stabilizacji sytuacji (indeks cen żywności FAO w kwietniu lekko spadł po 13-proc. wzroście w marcu), a na krajowym rynku hurtowym widać oznaki stabilizacji się cen mięsa po bezprecedensowym "rajdzie" w górę w marcu i kwietniu.

- Niemniej maj przyniósł nasilenie wzrostu krajowych cen hurtowych nabiału, tłuszczów i olejów, zatem w tych kategoriach zobaczymy w maju dalszy wzrost cen detalicznych - przestrzegają.

"Plus zapewne standardowy już wzrost cen pieczywa i wyrobów zbożowych, a także dalszy wzrost cen wędlin, opóźniony w czasie wobec wzrostu cen mięsa. Póki co nie najgorzej wyglądają perspektywy urodzaju rynku owoców i warzyw (dotychczas brak wiosennych przymrozków), co daje szans ę na umiarkowany wzrost cen krajowych warzyw i owoców. Generalnie jednak, nawet przy dobrym urodzaju trudno oczekiwać spadku cen owoców i warzyw w ujęciu rok do roku, głównie z powodu wzrostu cen energii elektrycznej, paliw i nawozów" - czytamy w raporcie BOŚ.

Inflacja nadal będzie rosła

Eksperci Banku Ochrony Środowiska są tego samego zdania co ich koledzy z Santandera - w krótkim okresie nadal rosła będzie również inflacja bazowa. Wszystko przez, jak to określili, "naturalny rozpęd gospodarki" oraz utrzymującą się presję kosztową.

- Choć w II poł. roku oczekujemy silniejszego spowolnienia konsumpcji gospodarstw domowych (solidny wzrost wynagrodzeń drenowany przez rosnącą inflację), to wspomniane efekty kosztowe oraz w części towarów i usług dodatkowy popyt migrantów będą podtrzymywać trend wzrostowy inflacji bazowej wyraźnie powyżej 8 proc. w II połowie roku - przewidują, dodając:

Zakładając wzrost dynamiki cen na rynku żywności, stabilizację cen surowców energetycznych, utrzymanie przynajmniej do końca tego roku wszystkich rozwiązań wprowadzonych w ramach Tarcz Antyinflacyjnych oraz bardzo powolne hamowanie inflacji bazowej oczekujemy, że przez większość II połowy roku wskaźnik CPI ukształtuje się w przedziale 13-14 proc., by pod koniec roku lekko obniżyć się w okolice 12 proc. w grudniu. W 2022 r. spodziewamy się inflacji średniorocznej na poziomie 12,2 proc.

Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo

Zobacz także: Gdzie największe wzrosty cen? "Drożeje właściwie wszystko"

Nawet 2024 r. będzie dla nas ciężki. Rząd nie pomaga

Niestety, następne lata pod względem makroekonomicznym dla naszego kraju również mają upłynąć pod znakiem licznych zawirowań. Na łamach money.pl przedstawialiśmy ostatnio kasandryczne prognozy zespołu analitycznego mBanku, który zakładał, że w 2023 r. czeka nas pełnoprawna stagflacja przy mizernym wzroście gospodarczym rzędu 0,7 proc. oraz bardzo wysokiej inflacji na poziomie 9 proc.

W zbiciu inflacji nie pomaga także rząd. Zdaniem głównego ekonomisty banku Marcina Mazurka, ekspansywna polityka fiskalna nie przyniesie gospodarce znaczących efektów w ujęciu realnym - spowoduje raczej wybicie w górę inflacji.

- Jeśli chodzi o luzowanie fiskalne w tym momencie, na górce cyklu i powyżej potencjału, to w ujęciu realnym ono niewiele da. Jeśli w dalszym ciągu polityka fiskalna będzie bardzo ekspansywna, to raczej spowoduje to wybicie w górę inflacji, nie przyniesie spektakularnych efektów w ujęciu realnym. W dalszym ciągu jesteśmy w pewnego rodzaju 'podażowej dziurze, z której nie możemy wyjść. Będziemy z niej wychodzić wiele kwartałów, jeśli nie lat - prognozuje ekonomista.

Jak wyjaśniają specjaliści Citi Handlowego, problemem są również np. wakacje kredytowe zaproponowane przez rząd, które zdążył już skrytykować Narodowy Bank Polski.

"Przeciąganie liny między polityką pieniężną i fiskalną trwa w najlepsze. W maju rząd zapowiedział wprowadzenie wakacji kredytowych, co stanowiłoby – w pewnym zakresie – ekwiwalent istotnych obniżek stóp procentowych. O ile dotychczasowe podwyżki stóp oraz szok energetyczny mogą obniżyć konsumpcję o około 3,5 proc., działania po stronie rządowej dodają w sumie około 3 proc." - czytamy w najnowszym raporcie banku.

Co więcej, według nich pomimo niespotykanie silnego szoku energetycznego płace wciąż rosną szybciej od inflacji (więcej pisaliśmy o tym TUTAJ). To oznacza, że realnie wciąż zarabiamy więcej, ale problem polega na tym, że mówimy o średniej, a mediana płac (znacznie lepiej oddaje prawdziwy rozkład wynagrodzeń w kraju) jest zazwyczaj mniejsza; nie wszyscy też podwyżki dostają. - Dane te nie są rozstrzygające, ale wzmacniają obawy dotyczące narastania spirali płacowo-cenowej. Oznacza to, że obniżenie inflacji może być trudniejsze i bardziej długotrwałe, niż wcześniej zakładano - szacują.

W rezultacie zaktualizowane prognozy inflacji Citi Handlowego zakładają wyższą inflację bazową i wydłużenie tarcz do końca 2023 r. Oznacza to, że inflacja może zdaniem analityków banku utrzymać się w pobliżu 9 proc. nawet jeszcze w 2024 r. To oznaczałoby potężne problemy dla naszych portfeli jeszcze przez bardzo długi czas.

Damian Szymański, zastępca redaktora naczelnego money.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(1769)
Obywatel
4 godz. temu
Zloty jest slabszy a zysk zagranicznych sieci handlowych jest przeliczany na euro wiec musza one zwiekszyc zysk w pln, czyli podniesc marze i ceny produktow. Teraz jest taniej na bazarach gdzie sprzedaja Polskie firmy….
BabaJaga
6 dni temu
Wszyscy tylko narzekają na tych "patafian ów" a ciekawe ilu z wyżej wypowiadających się tutaj głosowało na PiS? Pewnie zwolennicy powiedzą, że za PO nie było lepiej- hmmm... Ja uważam, że było. Może człowiek miał mniej na koncie, ale co z tego, skoro teraz z każdej strony jesteś bity przez galopując ceny wszystkiego, co Ci dadzą te 500+, 13-ki skoro po primo i tak sami je sobie finansujemy po drugo, trzeba je oddać i to z nawiązką. Nie byłoby afery z sądami, to i pieniądze z KPO już dawno by płynęły i złotówka byłaby silniejsza, ale co tam, chyba właśnie o to chodzi. W końcu inflacja jakby nie patrzeć, to taki dodatkowy podatek, zawsze więcej pieniędzy w kasie rządzących, a biedę można zrzucić na wszystko dookoła. Pandemia i wojna spadła PiS-owi jak manna z nieba. Pozdrawiam
Nie kumam
4 tyg. temu
Jak można było zaniżać stopy procentowe i mówić że grozi nam deflacja by pół roku później inflacja szalała na poziomie 14%
Tak Prawda.
4 tyg. temu
Ściema i tyle. Czemu mają tylko osoby w kredytach oszczędzać. Jak osoby które zarabiają duże pieniądze też nakręcają inflację. Ile znajomy sprzedał mieszkań za gotówkę takie około 500 tysięcy. Takie osoby najbardziej napędzają inflację bo nawet nie patrzą na ceny. Ponieważ kredytu nie ma. I zaraz mieszkanie sprzedam za 700. To jest złodziejstwo w biały dzień. W innych krajach dawali na stałe oprocentowanie na cały okres banki. Przynajmniej kredytobiorcy mieli wybór. I tutaj można powiedzieć że sam byłeś świadomy co bierzesz czy stałe czy zmienne. A w Polsce tylko zmienne bez wyboru. I najlepsze że bank weryfikuje wszystkich czy będzie stać spłacać. A teraz jest tak że nawet 200 tysięcy by nie dostał. A spłaca kredyt 500 tysięcy. Znajoma była złożyć na stałe oprocentowanie to bank powiedział że brak możliwości ponieważ nie będzie ją stać. A podnosić oprocentowanie do oporu mozna. To tylko zaśmiała się jej babka w banku. To jest wina banków że ludzi doprowadzają do bankructwa. I jeszcze doprowadza i będzie się ciągnąć za obywatelem do końca życia. A Ukraińcom mieszkania za darmo przejazd i tak dalej.
Bolszewicy u ...
4 tyg. temu
Fiskalizm i rozdawnictwo tak sie konczy....ale to dopiero poczatek...radze sie pozbyc polkich złotych...
...
Następna strona