Nagły zwrot w Białym Domu. To on będzie negocjował z Iranem
Jak wynika z informacji przekazanych przez Polską Agencję Prasową, wiceprezydent USA J.D. Vance stanie na czele amerykańskiej delegacji podczas negocjacji z Iranem w Islamabadzie. To nagły zwrot akcji, ponieważ jeszcze niedawno Donald Trump wykluczał taki scenariusz.
W niedzielę przedstawiciele Białego Domu przekazali mediom, że wiceprezydent J.D. Vance weźmie udział w nadchodzących rozmowach z Iranem. Decyzja ta stanowi wyraźne zaprzeczenie wcześniejszych deklaracji prezydenta Donalda Trumpa, który publicznie wykluczał wyjazd swojego zastępcy. Jak przypomina PAP, amerykański przywódca w rozmowach telefonicznych z dziennikarzami twierdził, że Vance nie uda się do Islamabadu "ze względów bezpieczeństwa". Tłumaczył wówczas, że Secret Service nie jest w stanie odpowiednio przygotować ochrony wiceprezydenta z zaledwie dobowym wyprzedzeniem.
Zapytany o tę nagłą zmianę planów przez stację CNN, anonimowy urzędnik amerykańskiej administracji skwitował krótko, że "sytuacja się zmieniła", nie podając jednak dodatkowych szczegółów dotyczących kwestii logistycznych czy bezpieczeństwa. To wyraźna zmiana dynamiki w stosunku do sytuacji z ubiegłego miesiąca, kiedy Biały Dom ograniczał się jedynie do korespondencyjnego przesłania Iranowi 15-punktowego planu zakończenia wojny i wyczekiwał na reakcję drugiej strony.
Tropi patobiznesy. "Raz miałem wbity nóż w oponę"
Kto weźmie udział w negocjacjach?
Z informacji przekazanych przez wysokiego rangą przedstawiciela Białego Domu wynika, że wiceprezydent nie będzie osamotniony w swojej dyplomatycznej misji. U boku J.D. Vance'a w Islamabadzie pojawią się również specjalny wysłannik Steve Witkoff oraz zięć prezydenta, Jared Kushner. Obecność tak bliskich współpracowników głowy państwa podkreśla wagę planowanych rozmów.
Kwestią otwartą pozostaje natomiast dokładny termin rozpoczęcia drugiej rundy negocjacji, ponieważ komunikaty płynące z otoczenia prezydenta i amerykańskich mediów nie są w tej sprawie spójne. Donald Trump zapowiadał, że rozmowy wystartują w poniedziałek wieczorem. Z kolei według doniesień nowojorskiego dziennika "New York Post", spotkanie ma się odbyć dopiero we wtorek.
Polityczny test dla wiceprezydenta
Nadchodzące rozmowy w stolicy Pakistanu to kontynuacja dyplomatycznych wysiłków, które rozpoczęły się w ubiegły weekend. Wówczas to J.D. Vance również przewodniczył amerykańskiej delegacji, jednak pierwsza runda negocjacji zakończyła się fiaskiem. Jak donosi stacja CNN, powołując się na swoje źródła, Donald Trump w ostatnich dniach aktywnie zasięgał opinii przyjaciół na temat dotychczasowych działań swojego zastępcy w tej sprawie.
Według amerykańskich mediów misja w Islamabadzie jest najważniejszym z dotychczasowych zadań powierzonych wiceprezydentowi. Wynik tych rozmów może mieć istotne znaczenie w kontekście wewnątrzpartyjnych spekulacji o potencjalnej sukcesji i nieoficjalnej rywalizacji Vance'a z sekretarzem stanu Marco Rubio o polityczną schedę po obecnym prezydencie.
Stawką toczących się negocjacji jest zakończenie działań zbrojnych trwających od 28 lutego. Sytuacja wymaga szybkich działań, ponieważ w nocy z wtorku na środę upływa termin obowiązywania dwutygodniowego rozejmu. Co istotne, do tej pory strona irańska nie potwierdziła oficjalnie swojego udziału w planowanym spotkaniu.
Widmo eskalacji i reakcja rynków finansowych
Sytuacja na linii Waszyngton-Teheran pozostaje niezwykle napięta od wielu tygodni, a ewentualne niepowodzenie bezpośredniej misji w Islamabadzie może przynieść drastyczne konsekwencje. Pod koniec marca amerykańskie media alarmowały, że Pentagon przygotowuje awaryjny plan operacji lądowej w Iranie na wypadek całkowitego załamania się ścieżki dyplomatycznej. O powadze sytuacji w regionie świadczy też niepokój rynków finansowych. Już w połowie lutego informowaliśmy, że przeciągający się konflikt i wyczekiwanie na kolejne kroki negocjatorów mocno rozchwiały notowania ropy naftowej na światowych giełdach.
Zrozumienie aktualnej strategii amerykańskiej delegacji utrudnia fakt, że w ostatnich tygodniach administracja USA wysyłała dość sprzeczne sygnały. Zaledwie kilka dni temu Biały Dom przedwcześnie ogłaszał "wielkie zwycięstwo" w sprawach bliskowschodnich, mimo że eksperci błyskawicznie wypunktowali wówczas niejasne szczegóły proponowanego planu rozejmu. Obecna – wsparta przez prezydenckich doradców – delegacja Vance'a ma za zadanie definitywnie rozwiać te wątpliwości i domknąć porozumienie.
Sam Donald Trump nie wyklucza osobistego zaangażowania w proces pokojowy na jego późniejszym etapie. W rozmowie z "New York Post" prezydent, dopytywany o ewentualny wyjazd do Pakistanu, stwierdził, że może się tam udać "w późniejszym terminie", uzależniając to od przebiegu samych rozmów. Jeszcze w miniony piątek amerykański przywódca deklarował natomiast gotowość do osobistego złożenia podpisu pod ewentualnym porozumieniem kończącym konflikt.
Źródło: PAP