Najbardziej poszukiwana Polka zatrzymana. "Wpadła, bo modliła się zdalnie na WhatsAppie"

Joanna S., twórczyni piramidy finansowej i jej syn Mikael S., poszukiwani od lat międzynarodowymi listami gończymi, zostali w piątek zatrzymani w Hiszpanii. Detektyw Wojciech Koszczyński w rozmowie z money ujawnia okoliczności zatrzymania Polki, podejrzanej m.in. o pranie brudnych pieniędzy. – Byli kompletnie zaskoczeni. Zmienili kolor włosów, zaczęli nowe życie. Wpadli m.in. dlatego, że na WhatsAppie kontaktowali się z przyjaciółmi z Polski. Modlili się wspólnie na zdalnych nabożeństwach – opowiada.

Joanna S.Joanna S. i jej syn Mikael S. od co najmniej 2019 r. ukrywali sie w Andaluzji, w miejscowości Ayamonte, leżącej na granicy z Portugalią
Źródło zdjęć: © WP
Katarzyna Kalus

Jak udało się ustalić grupie kierowanej przez detektywa Wojciecha Koszczyńskiego, Joanna S. i jej syn Mikael S. mieszkali od kilku lat w hiszpańskiej miejscowości Ayamonte, która leży w Andaluzji, na granicy z Portugalią.

- Znaleźli dom, który sąsiaduje z rzeką i mostem. Wystarczyło przez niego przejść, by znaleźć się w innym kraju. To był plan na wypadek kłopotów – ujawnia Koszczyński z biura InvestProtect, który prowadził śledztwo ws. Joanny S.

Zmieniła kolor włosów, zaczęła nowe życie

Z ustaleń detektywa wynika, że Mikael S. w okresie, w którym się ukrywał, rozwijał kilka sklepów internetowych. Część z nich oferowała asortyment związany z jego nowym hobby – wędkarstwem. Sklepy te formalnie zarejestrowane były na dane adresowe i kontaktowe ojca Mikaela S. i byłego małżonka Joanny S. – Ulfa S. Mężczyzna mieszka w Szwecji, gdzie założył nową rodzinę.

Jak Joanna S. i syn wpadli? Kobieta utrzymywała stałe kontakty z bliskimi i znajomymi ze Szwecji i Polski, z którymi uczestniczyła w zdalnych nabożeństwach jednej z gdyńskich organizacji religijnych, prowadzonej przez znanego trójmiejskiego pastora. Spotkania grupy odbywały się na popularnych komunikatorze WhatsApp.

- Poprzez sieć GSM i techniki informatyczne udało nam się ustalić dokładne miejsce pobytu, czyli miasto Ayamonte – mówi Koszczyński. – Nasza grupa nie była na miejscu w chwili zatrzymania, ale mamy dobre kontakty z hiszpańskimi policjantami i wiemy, że Joanna S. była kompletnie zaskoczona. Nie spodziewała się, że policja w końcu trafi na jej trop. Ona i syn zmienili kolor włosów, byli przekonani, że zaczęli już nowe życie, z dala od kłopotów, które zostawili w Polsce - opowiada.

Ayamonte
Miasto Ayamonte w Hiszpanii - to tam ukrywała się Joanna S., Polka poszukiwana miedzynarodowymi listami gończymi. W tle ujście rzeki Guardiana dzielącej Hiszpanię i Portugalię © WP

- Kobieta skutecznie ukryła się przed policją, dzięki sfałszowanym dowodom osobistym – mówi Wojciech Koszczyński. Dodatkowo w ukrywaniu pomagała literówka w nazwisku w systemie, który pozwala zweryfikować osoby ścigane na mocy Europejskiego Nakazu Aresztowania.

"Joanna S. straciła kontrolę nad pieniędzmi"

Zapytaliśmy detektywa, czy w związku z zatrzymaniem podejrzanej o oszustwa Joanny S., osoby, które zainwestowały pieniądze w piramidę finansową, mają teraz większe szanse na odzyskanie pieniędzy.

- Nie wiemy, ile zostało tych pieniędzy – mówi detektyw. – Z naszych informacji i z tego, co w sprawie Joanny S. pojawiło się w śledztwie Pandora Papers wynika, że kobieta w pewnym momencie straciła kontrolę nad przepływami pieniędzy, nie umiała nimi zarządzać. Wiele z nich przepadło, albo zostało wydanych na różne biznesowe pomysły Joanny S. i jej syna, które nie przyniosły żadnych korzyści.

Wyrok za Amber Gold. "Niestety nadal chciwość czasami wygrywa"

Oszukała ludzi z pierwszych stron gazet

W piątek 22 października prokuratura poinformowała, że Joanna S. i jej syn, poszukiwani od kilku lat międzynarodowymi listami gończymi, zostali zatrzymani w Hiszpanii, gdzie ukrywali się od co najmniej 2019 r. Zatrzymania dokonała hiszpańska policja.

Aktualnie oboje oczekują w hiszpańskim areszcie na ekstradycję do Polski.

Joanna S. kierowała piramidą finansową i zdaniem prokuratury wyłudziła ok. 300 mln zł. Część pieniędzy trafiła do spółki zarejestrowanej na Cyprze.

Nazwisko jej oraz osób, które powierzały jej pieniądze, pojawiło się w międzynarodowym dziennikarskim śledztwie znanym pod nazwą "Pandora Papers". Inwestorzy kuszeni wizją szybkiego i łatwego zysku dawali Joannie J. od kilkudziesięciu tysięcy do miliona złotych.

W zamian dostawali obietnicę, iż zainwestuje ona w dzieła sztuki. Inwestor nawet rzekomych dzieł nie widział, bo – jak przekonywała zatrzymana – transport, ochrona itp. były zbyt skomplikowane i drogie.

Jej działalność prowadzona pod nazwą "Galleri New Form" (z siedzibą w Trelleborgu) była typową piramidą finansową – osoby, które "inwestowały" jako pierwsze, dostały pieniądze i zysk. Wśród nich miał być nawet, jak podał Polsat News w swoim reportażu, Marian Banaś, obecny szef Najwyższej Izby Kontroli. Pieniądze mogła stracić także aktorka Grażyna Wolszczak.

Gdzie jest 300 mln zł?

"W toku śledztwa ustalono, że Galleri New Form oferowała inwestycje w dzieła sztuki. Polegały one na nabyciu prawa własności dzieła sztuki na okres od co najmniej 6 miesięcy do roku. Podmiot gwarantował zwrot kapitału powiększony o 36 proc. zysku w skali roku poprzez odkupienie udziału po upływie oznaczonego umową terminu" - informuje prokuratura.

Łączne straty inwestorów sięgają co najmniej 300 mln zł, prokuratura odzyskała 22 miliony. Zatrzymano jej wspólników – m.in. Konrada W. z Gdyni, właściciela agencji reklamowej. Zdaniem szwedzkiej prokuratury zarobił na współpracy 76 mln zł. Przepuszczał transakcje przez cypryjską spółkę – stąd wzmianki o Joannie S. w "Pandora Papers" – bo całe śledztwo skupia się na praniu pieniędzy i ukrywaniu majątku za pomocą spółek z Cypru.

W związku z fikcyjnym obrotem dziełami sztuki i piramidą finansową, zarzuty usłyszało do tej pory sześć osób. Znaleziono u nich srebro, sztaby złota, gotówkę.

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
NBP podał nowe dane o rezerwach złota. Można mówić o zaskoczeniu
NBP podał nowe dane o rezerwach złota. Można mówić o zaskoczeniu
Ogłoszono przetarg na budowę stadionu piłkarskiego w Chorzowie
Ogłoszono przetarg na budowę stadionu piłkarskiego w Chorzowie
Więcej mieszkań na rynku? Te dane studzą entuzjazm
Więcej mieszkań na rynku? Te dane studzą entuzjazm
Ultimatum Trumpa winduje ceny paliw. "Kierowcy powinni się szykować"
Ultimatum Trumpa winduje ceny paliw. "Kierowcy powinni się szykować"
Afera z działką pod CPK. Jest finał sprawy
Afera z działką pod CPK. Jest finał sprawy
Premierka Japonii obiecała "wcisnąć przycisk". Czas na silną armię
Premierka Japonii obiecała "wcisnąć przycisk". Czas na silną armię
Amazon grożą pozwy. Sprawa dotyczy sprzedaży środka, który posłużył do samobójstw
Amazon grożą pozwy. Sprawa dotyczy sprzedaży środka, który posłużył do samobójstw
Pusta kasa w rządowym programie. Zamknięto nabór
Pusta kasa w rządowym programie. Zamknięto nabór
Euro w Polsce. Zaskakujące wyniki badań
Euro w Polsce. Zaskakujące wyniki badań
20 uprzywilejowanych grup. Nie płacą składki zdrowotnej. Będzie zmiana? Ministra odpowiada
20 uprzywilejowanych grup. Nie płacą składki zdrowotnej. Będzie zmiana? Ministra odpowiada
Firmy łapią oddech. Lutowe dane GUS wskazują na stabilizację nastrojów w gospodarce
Firmy łapią oddech. Lutowe dane GUS wskazują na stabilizację nastrojów w gospodarce
Marka Nowrocky. Policja potwierdza: jest zawiadomienie
Marka Nowrocky. Policja potwierdza: jest zawiadomienie