Niemcy przedłużają kontrole na granicy z Polską. Nie tylko to może wydłużyć kolejki
Niemieckie ministerstwo spraw wewnętrznych ponownie przedłużyło nadzwyczajne kontrole graniczne, obejmujące także granicę z Polską. Podróżni powinni przygotować dokument tożsamości i możliwe dłuższe oczekiwanie na przejazd.
Władze w Berlinie po raz kolejny zdecydowały o utrzymaniu kontroli, które pierwotnie miały zakończyć się 15 marca. Niemcy wysłały do Komisji Europejskiej w Brukseli wniosek o przedłużenie zawieszenia zasad układu z Schengen.
Jak wskazuje "Fakt", nadzwyczajne środki Niemcy uzasadniają m.in. wojną w Ukrainie i na Bliskim Wschodzie, sytuacją w Afryce Północnej oraz presją migracyjną. W praktyce kontrole dotyczą wszystkich dziewięciu granic Niemiec, w tym granicy z Polską.
Obostrzenia mają obowiązywać co najmniej do połowy września. Każda osoba przekraczająca granicę musi mieć przy sobie dokument tożsamości, a podróżni powinni zakładać wydłużony czas przejazdu.
Szczególnie w weekendy i w godzinach szczytu kolejki na zachodniej granicy mogą sięgać kilku kilometrów. Warto też pamiętać, że kontrole pojawiają się nie tylko na przejściach, ale również w strefie przygranicznej do 30 km od granicy celnej Niemiec.
Kontrole na granicy z Polską: kto sprawdza i czego mogą wymagać służby
Kontrole prowadzi niemiecka policja federalna (Bundespolizei), czasem przy wsparciu służb celnych. Podczas sprawdzania funkcjonariusze mogą m.in.:
- zatrzymać pojazd do kontroli,
- przeszukać bagażnik,
- weryfikować dokument tożsamości.
Niemcy prowadzą kontrole na granicy z Polską od października 2023 r., oficjalnie w celu zatrzymania nielegalnej migracji. W odpowiedzi polski rząd wprowadził kontrole na zachodniej granicy oraz na granicy z Litwą.
Obecnie obowiązujące rozporządzenie przedłużyło polskie kontrole od 4 października 2025 r. do 4 kwietnia 2026 r. Po decyzji Berlina najbardziej prawdopodobne jest również przedłużenie kontroli po polskiej stronie.
Droższe paliwo w Niemczech i kontrole "tank-turystów" przy granicy
Konflikt na Bliskim Wschodzie i zablokowanie Cieśniny Ormuz przez Iran podbiły ceny ropy na światowych giełdach, co kierowcy w Niemczech odczuli niemal natychmiast.
Paliwo w Niemczech jest obecnie nawet o 30-60 centów za litr droższe niż po polskiej stronie granicy. Przy pełnym baku różnica ma wynosić kilkadziesiąt euro, a polskie stacje w pasie przygranicznym od początku wojny przeżywają wzmożony ruch.
Jak informuje "Die Welt", sytuacja niemieckich stacji przy granicy staje się coraz trudniejsza. W odpowiedzi niemiecka służba celna prowadzi wyrywkowe kontrole tzw. tank-turystów, czyli osób tankujących za granicą i wwożących paliwo do Niemiec.
Główne punkty kontroli wskazano na przejściach granicznych w Brandenburgii, Saksonii i Bawarii, gdzie ruch w kierunku Polski i Czech jest największy. Celnicy sprawdzają, czy kierowcy nie przewożą paliwa ponad limit: poza paliwem w baku można wwieźć maksymalnie 20 litrów w kanistrze.
Jeśli kierowca przekroczy ten limit, niemieckie służby celne mogą potraktować paliwo jako import towaru i naliczyć niemiecką akcyzę (Energiesteuer) od nadwyżki. Kontrola może zakończyć się także mandatem administracyjnym, a w niektórych przypadkach służby mogą skonfiskować paliwo.
Źródło: Fakt