Notowania

Niemiecka armia chce zatrudniać Polaków. Nie trzeba będzie nawet zakładać munduru

Bundeswehra chce się rozwijać, ale brakuje jej ludzi - nie tylko tych w mundurach. Chce się otworzyć na pracowników z innych krajów Unii, przede wszystkim na Polaków. Pomysł popiera były szef MON i MSZ Radosław Sikorski. Sprawdziliśmy, ile można zarobić.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Bundeswehr/Jonas Weber)
Niemiecka armia chce się otworzyć na obywateli innych krajów Unii. Nie ma zresztą wyboru (Fot: Bundeswehr/Jonas Weber)

Otwarcie się na obywateli spoza Niemiec zapowiedział gen. Eberhard Zorn, szef Bundeswehry. Zaznaczył w wywiadzie dla grupy medialnej Funke, że niemiecka armia pilnie potrzebuje nowych osób. Przyznał, że opcją jest poszukiwanie nowych pracowników spośród obywateli innych krajów Unii. Według niemieckich mediów pomysł był już konsultowany z rządami "środkowoeuropejskich krajów".

Niemieckie media informują, że Bundeswehra liczy przede wszystkim na wykwalifikowanych specjalistów - lekarzy czy informatyków. Żołnierzy armia, póki co, za granicą szukać nie może - lokalne prawo zabrania służby w mundurze tym, którzy nie mają niemieckiego obywatelstwa.

Armia niemiecka planuje zwiększyć swoją liczebność do 203 tys. żołnierzy w ciągu siedmiu lat. Obecnie w Bundeswehrze służy około 186 tys. osób. - Musimy spoglądać we wszystkie strony, bo z wykwalifikowanym personelem rzeczywiście mamy problem - przyznał gen. Zorn w wywiadzie dla niemieckich mediów.

Hans-Peter Bartels, szef parlamentarnej komisji ds. sił zbrojnych, powiedział z kolei, że zatrudnianie obywateli innych państw w wojsku nie powinno budzić dużych emocji. - Przecież już teraz wielu żołnierzy i pracowników cywilnych wojska ma podwójne obywatelstwa - stwierdził.

Tak będzie wyglądał czołg przyszłości. Będzie budził postrach na polu bitwy. Zobacz wideo:

W 2011 r. Niemcy zrezygnowały z poboru i postawiły na armię zawodową. W tej chwili Bundeswehra ma problem jednak nie tylko z rekrutacją nowych żołnierzy, ale też z obsadą cywilnych stanowisk dla ciągle powiększającej się armii.

Niemiecka armia dla Polaków? Ile można zarobić?

Na jakie pieniądze mogliby liczyć polscy specjaliści, jeśli chcieliby znaleźć zatrudnienie w Bundeswehrze? Na oficjalnej stronie niemieckiej armii jest całkiem sporo ofert dla cywili. Przede wszystkim poszukiwani są lekarze, ale na etat mogą liczyć też inżynierowie, strażacy, a nawet kucharze.

Lekarz może, w zależności od doświadczenia i sytuacji rodzinnej, zarobić od 5,5 do 8 tys. euro miesięcznie brutto (23-34 tys. zł). Ten, kto chce być inżynierem lub specjalistą ds. technicznych w armii będzie nieraz musiał przejść zaawansowany kurs, który może potrwać kilkanaście miesięcy. Jednak już podczas tego kursu Bundeswehra płaci ok. 3 tys. euro miesięcznie (ok. 13 tys. zł). A po takim szkoleniu można zarobić 4,5 tys. euro brutto, czyli niemal 20 tys. zł.

(Money.pl)
(Fot: Money.pl)

Niemiecka armia potrzebuje też strażaków czy kucharzy. W tej chwili jednak prowadzi na przykład nabór na kandydatów na specjalne szkolenie kucharskie dla cywili. Trwa ono aż cztery lata, ale wynagrodzenie przez ten czas stale rośnie. W pierwszym roku zarabia się ok. 970 euro, a w czwartym już niemal 1200 euro. Cywilny strażak po szkoleniu może natomiast zarobić w Bundeswehrze prawie 4 tys. euro brutto.

Sikorski: lepszy byłby Legion Europejski

Radosław Sikorski, który w przeszłości kierował zarówno Ministerstwem Obrony Narodowej, jak i resortem spraw zagranicznych, cieszy się, że Niemcy chcą powiększać swoją armię. - Niemcy po raz pierwszy znalazły się w zasięgu rakiet średniego zasięgu z Rosji, które mogą transportować ładunki nuklearne. I zdały sobie sprawę z powagi sytuacji - mówi były minister w rozmowie z money.pl.

Nie dziwi go, że armia sięga po obywateli z innych krajów. - W USA obywatele obcych krajów mogą nawet iść na front. Otwiera to im później drogę do uzyskania obywatelstwa. Zresztą, już nawet Cesarstwo Rzymskie korzystało z podobnych rozwiązań, nie uciekała od nich nawet Polska w różnych momentach w historii - dodaje Sikorski.

A czy były szef MON nie obawia się, że lepsze zarobki skuszą specjalistów i polska armia zostanie na przykład lekarzy z doświadczeniem wojskowym? - Proszę się nie obawiać. Za ministrów Macierewicza czy Błaszczaka w naszej armii nie może być mowy o kłopotach kadrowych - ironizuje Sikorski.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
01-01-2019

GroSikorski to alkoholik którego nie powinno się słuchać a jak popiera ten projekt to niech sam się zaciągnie zdrajca razem z tuskiem

01-01-2019

TubylecPolak w niemieckich szeregach,no nie wiem,chca nas teraz kupowac

01-01-2019

wrewbradosław a jak w Afganistanie wygraliśmy i jest demokracja.hahahaa

Rozwiń komentarze (484)