Pompa ciepła miała grzać dom. Dziś siedzą przy kominku i liczą długi
Zdecydowali się na fotowoltaikę, pompy ciepła i magazyny energii, bo obiecywano im niskie rachunki i szybkie oszczędności. Dziś spłacają wysokie kredyty, a koszty energii wzrosły. Kilka rodzin oskarża jedną firmę o wprowadzenie w błąd - opisuje interwencja.polsatnews.pl.
Prawie 80-letnia Maria z Mikołajek Pomorskich pięć lat temu zgodziła się na montaż paneli fotowoltaicznych i pompy ciepła. Jak relacjonuje, handlowcy przekonywali, że rachunki będą symboliczne, a dom ogrzewany tanią energią. – Chodzili panowie od domu do domu i przekonywali, że będziemy mało płacić, że możemy sobie ogrzać z tego dom, wszystkie inne urządzenia włączyć – mówi seniorka.
Początkowo rachunki rzeczywiście były niższe. – Później, jak dołożyli pompę ciepła, to poszły w górę. Nie możemy sobie z nimi poradzić – dodaje jej mąż w rozmowie z "Interwencją".
Rodzina zdecydowała się na kolejną inwestycję – dodatkowe panele i magazyn energii za 86 tys. zł. Efekt okazał się odwrotny od obiecywanego. – Nawet 7,5 tysiąca zł było za dwa miesiące. Dzisiaj przyszedł rachunek, a suma jest kolosalna, 2669,99 zł – wylicza pani Maria.
Zaczął w kawalerce po babci. Dziś pracuje u niego 10 tys. osób
Jej syn Adam wskazuje, że problemem była niewłaściwie dobrana instalacja. – To jest magazyn 5KW, a sama pompa jest 9KW, czyli tak naprawdę nawet magazyn nie wystarczy na godzinę pracy pompy – tłumaczy.
Kredyty, zimno i brak alternatywy
Seniorzy zostali też bez innego źródła ogrzewania. – Warunek był taki, że musimy dawne źródło ciepła, czyli piec, zdemontować. Teraz nie mamy w czym palić – mówi pani Maria.
Firma w odpowiedzi twierdzi, że problemem jest wadliwie dobrana lub niesprawna pompa ciepła. Efekt dla rodziny jest jednak dramatyczny: około 150 tys. zł kosztów, zimny dom i wysokie rachunki.
Podobne historie zgłaszają inni klienci. Czesława Tobolewska z okolic Torunia zaciągnęła 32 tys. zł kredytu, ale po odstąpieniu od umowy długo nie mogła odzyskać pieniędzy. Zwrot nastąpił dopiero po roku.
Z kolei Mariola Majer z Garwołu na Dolnym Śląsku, po kolejnych zapewnieniach handlowców, zdecydowała się na magazyn energii za 40 tys. zł. – Powiedzieli, żeby zamontować magazyn energii, to będziemy płacić 25 złotych miesięcznie za światło. Teraz co miesiąc spłacam po 560 zł kredytu – mówi. Jej syn dodaje, że instalacja produkuje zbyt mało energii, a rachunki wciąż rosną.
Umowy trudne do podważenia
Firma w podobnych sprawach wskazuje, że instalacje wykonano zgodnie z umową. Radca prawny Janusz Krakowiak podkreśla, że klienci mają ograniczone możliwości prawne.
– Trzeba wykazać, że miał miejsce jakiś błąd przy zawarciu umowy, (…) ale które bardzo ciężko jest udowodnić w momencie, kiedy mamy taką sytuację, że jest słowo przeciwko słowu – wyjaśnia.
Rodzina Kołodziejewskich spłaca dziś kredyty i opłaca wysokie rachunki, a w mroźne dni ogrzewa się kominkiem. – Rodzice (…) wydali oszczędności życia (…) A dogrzewają się w silne mrozy, paląc w kominku i właściwie siedzą przy nim – podsumowuje syn seniorki.
Źródło: interwencja.polsatnews.pl