Odbudowa Ukrainy pochłonie 600 mld dol. Nowy raport Citi
Koszt odbudowy Ukrainy po rosyjskiej agresji wyniesie niemal 600 miliardów dolarów w ciągu dekady. Z najnowszego raportu Citi Handlowego i Citi Institute wynika, że same rządy nie udźwigną tego ciężaru. Kluczowy będzie kapitał prywatny, który może odmienić gospodarkę naszego sąsiada.
Ukraina stoi przed jednym z największych wyzwań gospodarczych XXI wieku. Bank Citi Handlowy oraz Citi Institute opublikowały właśnie obszerny raport zatytułowany "Global Perspectives and Solutions", który rzuca nowe światło na potencjalne koszty, warunki oraz mechanizmy finansowania powojennej odbudowy Ukrainy.
Dokument, opracowany przy ścisłej współpracy z ukraińskim zespołem Citi – jedynego globalnego banku, który nieprzerwanie utrzymuje swoje struktury na miejscu – szacuje, że w ciągu najbliższych dziesięciu lat Kijów będzie potrzebował gigantycznej kwoty 588 miliardów dolarów. To suma, która niemal trzykrotnie przewyższa prognozowany produkt krajowy brutto Ukrainy na 2025 rok. W ujęciu realnym jest to wydatek ponad trzykrotnie większy niż środki przekazane zrujnowanej Europie po II wojnie światowej w ramach słynnego Planu Marshalla.
Autorzy opracowania zwracają uwagę, że skala zniszczeń jest tak ogromna, iż tradycyjne modele pomocy międzynarodowej okażą się niewystarczające. Odbudowa nie będzie polegała jedynie na odtworzeniu tego, co zostało zrujnowane przez rosyjskie rakiety, ale na całkowitej transformacji i modernizacji państwa. Wymaga to zaangażowania nie tylko środków publicznych, ale przede wszystkim gigantycznych nakładów ze strony prywatnych inwestorów, funduszy zagranicznych oraz międzynarodowych instytucji finansowych.
Prezes UOKiK w "Biznes Klasie". "Raz miałem wbity nóż w oponę". Premiera w niedzielę o 17:00
Energetyka i mieszkalnictwo do transformacji
Przypomnijmy, że pierwsze szacunki Banku Światowego z połowy 2022 roku mówiły o ułamku obecnych potrzeb, jednak przedłużający się konflikt i zmiana taktyki agresora drastycznie wywindowały rachunek. Rosyjska kampania militarna z czasem rozszerzyła swój zasięg z rejonów ściśle frontowych na całe terytorium kraju, systematycznie uderzając w infrastrukturę krytyczną, obiekty cywilne i węzły logistyczne.
Raport Citi Institute precyzyjnie wskazuje trzy sektory gospodarki, które ucierpiały najbardziej i będą wymagały największych zastrzyków gotówki. Są to energetyka, transport oraz mieszkalnictwo. Każda z tych branż potrzebuje około 90 miliardów dolarów na powrót do normalności. W przypadku energetyki zniszczenia są efektem celowych, tysięcy ataków na elektrownie i sieci przesyłowe. Odbudowa w tym obszarze nie oznacza jednak powrotu do scentralizowanego, odziedziczonego po Związku Radzieckim systemu. Eksperci wskazują, że nowa ukraińska energetyka musi być rozproszona, oparta na odnawialnych źródłach energii i w pełni zintegrowana z siecią europejską, co zapewni jej odporność na ewentualne przyszłe kryzysy.
Podobna filozofia dotyczy mieszkalnictwa. Szacuje się, że znaczny odsetek krajowego zasobu mieszkaniowego uległ uszkodzeniu lub całkowitemu zniszczeniu. Zamiast odbudowywać wielką płytę, Ukraina ma szansę stworzyć nowoczesną tkankę miejską. Dokument zwraca uwagę na niezwykle istotny aspekt społeczny tej modernizacji. Z uwagi na setki tysięcy rannych weteranów oraz poszkodowanych cywilów, nowe budownictwo musi spełniać najwyższe standardy dostępności, co samo w sobie generuje dodatkowe koszty, ale jest niezbędne dla reintegracji społeczeństwa.
Koniec złudzeń o nowym Planie Marshalla
W debacie publicznej od miesięcy pojawiają się głosy nawołujące do stworzenia nowego, potężnego funduszu państw zachodnich na rzecz Kijowa. Raport Citi brutalnie weryfikuje te oczekiwania. Choć środki publiczne z Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych czy międzynarodowych instytucji pozostaną absolutnie niezbędne, nie pokryją one całego zapotrzebowania. Rządy państw sprzymierzonych borykają się z własnymi wyzwaniami budżetowymi, a utrzymanie obecnego tempa finansowania przez kolejną dekadę jest, z perspektywy makroekonomicznej, wysoce nieprawdopodobne.
Dlatego ciężar transformacji musi w dużej mierze spocząć na barkach biznesu. Znaczna część projektów odbudowy może i powinna zostać skonstruowana w taki sposób, aby posiadała potencjał komercyjny zdolny przyciągnąć inwestorów prywatnych. Międzynarodowa Korporacja Finansowa (IFC), będąca ramieniem sektora prywatnego Grupy Banku Światowego, szacuje, że przy odpowiednim tempie wdrażania reform, prywatny biznes mógłby sfinansować nawet do 40 proc. całkowitych potrzeb związanych z odbudową.
W tym kontekście kluczowe stają się Bezpośrednie Inwestycje Zagraniczne (BIZ). Analitycy Citi Institute przygotowali różne scenariusze napływu takiego kapitału. W zależności od postępów w reformowaniu państwa, walki z korupcją oraz ogólnego poziomu zaufania biznesu, BIZ mogą w ciągu dekady wynieść od 87 do 145 miliardów dolarów. Oznaczałoby to pokrycie od 15 do 25 proc. luki finansowej. Nie jest to cel niemożliwy do osiągnięcia, zwłaszcza że historia ukraińskiej gospodarki pamięta okresy wzmożonego napływu kapitału, na przykład po 2004 roku czy w okolicach zawarcia umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, choć zawsze podlegały one silnym wahaniom ze względu na niestabilność polityczną.
Magnesy na globalny kapitał
Kapitał prywatny nie popłynie do Ukrainy z pobudek charytatywnych. Inwestorzy muszą widzieć wyraźny interes ekonomiczny oraz stabilne perspektywy zwrotu. Opracowanie wskazuje trzy główne siły napędowe, które mogą ukształtować przyszły krajobraz inwestycyjny nad Dnieprem. Pierwszym i najważniejszym z nich jest proces integracji z Unią Europejską. Perspektywa akcesji wymusza na Kijowie głębokie reformy instytucjonalne, deregulację oraz dostosowanie prawa do unijnych standardów. Historycznie, samo wejście na ścieżkę akcesyjną powodowało w państwach Europy Środkowo-Wschodniej skokowy wzrost inwestycji zagranicznych.
Drugim filarem jest przemysł obronny oraz innowacje technologiczne. Ukraina, zmuszona przez warunki wojenne do błyskawicznej adaptacji, stała się globalnym poligonem doświadczalnym dla nowoczesnych technologii militarnych, w tym dronów i systemów zarządzania polem walki. – Ukraina stała się szybko rozwijającym się motorem innowacji napędzanych polem walki, projektując i udoskonalając systemy w rzeczywistych warunkach bojowych i przyciągając znaczne międzynarodowe zainteresowanie swoimi możliwościami – podkreśla Georgi Yordanov, ekspert ds. obronności w Citi, cytowany w raporcie. Sektor ten już teraz przyciąga fundusze venture capital i ma szansę stać się czołowym towarem eksportowym kraju.
Trzecim elementem są surowce krytyczne. W obliczu globalnej redefinicji łańcuchów dostaw i uniezależniania się Zachodu od państw autorytarnych, ukraińskie złoża minerałów niezbędnych do transformacji energetycznej czy produkcji zaawansowanej elektroniki stają się niezwykle atrakcyjne. To obszar, w którym międzynarodowe korporacje wydobywcze i technologiczne mogą upatrywać wielomiliardowych kontraktów.
Kryzys demograficzny i brak rąk do pracy
Mimo ogromnego potencjału, droga do gospodarczego odrodzenia jest pełna przeszkód. Największą z nich pozostaje oczywiście brak trwałego pokoju. Trwający konflikt zbrojny i niepewność co do ostatecznych granic państwa to ryzyka, których większość konserwatywnych funduszy inwestycyjnych po prostu nie zaakceptuje. Bez gwarancji bezpieczeństwa dla aktywów i, co ważniejsze, dla pracowników, wielki kapitał pozostanie w fazie wyczekiwania.
Kolejnym potężnym wyzwaniem jest demografia. Wojna wywołała bezprecedensowy kryzys uchodźczy – miliony Ukraińców opuściły kraj, a kolejne miliony to osoby przesiedlone wewnętrznie. Brak rąk do pracy, zwłaszcza wykwalifikowanych specjalistów, inżynierów czy pracowników budowlanych, może stać się wąskim gardłem każdej wielkiej inwestycji. – Jednym z największych wyzwań, z jakimi borykają się dziś firmy w Ukrainie, jest brak kapitału ludzkiego, ponieważ mobilizacja, problemy ze zdrowiem psychicznym i przesiedlenia wpływają na dostępność pracowników z odpowiednim doświadczeniem – zauważa w raporcie Alex McWhorter, dyrektor generalny Citi w Ukrainie.
W zasypywaniu przepaści między ryzykiem a chęcią zysku kluczową rolę odegrają Międzynarodowe Instytucje Finansowe (MIF), takie jak Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOR) czy wspomniane IFC. Ich zadaniem nie będzie jedynie bezpośrednie pożyczanie pieniędzy, ale przede wszystkim mobilizowanie kapitału prywatnego poprzez mechanizmy gwarancji, ubezpieczeń od ryzyka politycznego czy współfinansowanie. Szacuje się, że w perspektywie dekady instytucje te mogą dostarczyć i uruchomić dodatkowe 20 do 50 miliardów euro prywatnego współfinansowania.
Zainteresowanie biznesu jest jednak widoczne już teraz, na długo przed podpisaniem jakichkolwiek traktatów pokojowych. Firmy przygotowują plany ekspansji, badają rynek i szukają lokalnych partnerów. – Choć osiągnięcie porozumienia pokojowego ma kluczowe znaczenie dla odblokowania inwestycji na dużą skalę, już teraz widzimy większe zainteresowanie klientów Ukrainą. Niektórzy otwierają małe biura w ramach przygotowań do wejścia na rynek – wskazuje Elżbieta Czetwertyńska, dyrektor generalna Citi w Polsce, podkreślając jednocześnie rosnącą rolę naszego kraju jako naturalnego hubu logistycznego i biznesowego dla firm planujących operacje za wschodnią granicą.
Odbudowa Ukrainy nie będzie jednorazowym zrywem, lecz wieloletnim, skomplikowanym procesem wymagającym synchronizacji działań rządów, dyplomacji i globalnych rynków finansowych. Raport Citi Institute jasno dowodzi, że choć koszty będą astronomiczne, a ryzyka pozostają wysokie, to stworzenie nowoczesnej, zintegrowanej z Europą ukraińskiej gospodarki jest możliwe. Wymaga to jednak zmiany myślenia – z modelu opartego wyłącznie na pomocy humanitarnej i dotacjach państwowych, na model oparty na twardych, opłacalnych inwestycjach biznesowych.