Zwolnienia w Łuczniku? Zarząd spółki reaguje na słowa Czarnka
"Dotychczasowe decyzje o nieprzedłużeniu kilku umów miały charakter jednostkowy. Twierdzenia o planowanych zwolnieniach nie znajdują potwierdzenia w aktualnych decyzjach spółki" - poinformował zarząd Fabryki Broni "Łucznik" Radom, nawiązując do wypowiedzi Przemysława Czarnka na temat braku zamówień ze strony państwa i groźby zwolnień 140 pracowników.
"Sugestie, jakoby w maju bieżącego roku miało dojść do braku zamówień, a zakładowi grożą zwolnienia pracowników, nie mają odzwierciedlenia w sytuacji spółki" - oświadczył zarząd "Łucznika" w specjalnym komunikacie zamieszczonym na swojej stronie internetowej.
Według zarządzających fabryką prowadzona polityka kadrowa opiera się na bieżącej analizie potrzeb operacyjnych. "Dotychczasowe decyzje o nieprzedłużeniu kilku umów miały charakter jednostkowy i organizacyjny. Twierdzenia o planowanych zwolnieniach nie znajdują potwierdzenia w aktualnych decyzjach spółki" - podano w oświadczeniu.
W ocenie "Łucznika" część przedstawionych przez Czarnka tez jest "niezgodna z rzeczywistością i wprowadza opinię publiczną w błąd".
Polacy mają fabrykę dronów w Ukrainie. Ile kosztuje jeden FlyEye?
W poniedziałek na konferencji prasowej przed Fabryką Broni "Łucznik" w Radomiu poseł PiS mówił m.in., że rząd Donalda Tuska zostawia polskie firmy bez zamówień ze strony państw. Odnosząc się do sytuacji w "Łuczniku", powiedział, że pracownikom grożą zwolnienia.
Właśnie kończą się ostatnie zamówienia z rządu. W maju już zamówień nie będzie. Temu zakładowi pracy grozi zwolnienie 140 pracowników - mówił wtedy polityk PiS.
Tymczasem zarząd "Łucznika" zauważył, że produkcja "prowadzona jest w sposób ciągły, w oparciu o aktualny portfel zamówień, a naturalne przejścia pomiędzy kolejnymi etapami realizacyjnymi nie oznaczają wstrzymania działalności".
W komunikacie wskazano ponadto, że Fabryka Broni realizuje obecnie kontrakty nie tylko obejmujące dostawy pistoletów VIS 100 do końca listopada 2026 r., ale także zamówienia na karabinki GROT i pistolety VIS 100 w latach 2027-2029 oraz granatniki podwieszane w okresie 2026–2029.
Zarząd zwrócił też uwagę na perspektywy dalszego rozwoju. Według niego, na końcowym etapie znajdują się uzgodnienia techniczne umożliwiające wprowadzenie na wyposażenie Sił Zbrojnych RP najnowszej wersji karabinka GROT A3.
"Spółka pozostaje przygotowana do realizacji kolejnych kontraktów, w szczególności w kontekście zapowiadanych kierunków rozwoju Sił Zbrojnych RP oraz zwiększania ich liczebności" - podkreślono.
Tusk: zakłady Łucznik będą uratowane
Zarząd zaznaczył, że spółka rozwija też sprzedaż na rynku cywilnym - w tym eksportowym - oraz wzmacnia współpracę ze służbami mundurowymi, w tym podległymi MSWiA.
Odnosząc się do kwestii inwestycji i zdolności produkcyjnych, zarząd wskazał, że poziom 80 tys. karabinków rocznie, który Czarnek przypisywał wcześniejszym zamówieniom ze strony rządu Zjednoczonej Prawicy - został osiągnięty dopiero po oddaniu do użytkowania nowej hali produkcyjnej oraz jej doposażeniu w nowoczesny park maszynowy. Nastąpiło to w listopadzie 2025 r.
"Sugestia, że obecne możliwości produkcyjne są wyłącznie efektem działań poprzednich rządów, jest uproszczeniem i nie oddaje rzeczywistego, wieloetapowego charakteru procesu rozwoju spółki" - podkreślono w komunikacie spółki.
Zarząd wskazał jednocześnie, że proces inwestycyjny jest częścią szerszego programu modernizacji, obejmującego m.in. projekt "Robotyzacja i cyfryzacja procesów produkcyjnych w Fabryce Broni", współfinansowany ze środków Krajowego Planu Odbudowy, o łącznej wartości 25,96 mln zł (w tym 8,36 mln zł dofinansowania), którego zakończenie planowane jest na czerwiec 2026 r.
W piątek o sytuacji w radomskim "Łuczniku" mówił premier Donald Tusk. - Sprawa jest bardzo bliska rozwiązania - zapewnił. Ocenił, że problem "wynika z zawetowania" przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawy wdrażającej unijny mechanizm SAFE.
My robimy wszystko, żeby zakłady "Łucznika" nie znalazły się w trudnej sytuacji, mimo że Nawrocki zawetował instrument, który miał pomóc bezpośrednio "Łucznikowi". Szukamy rozwiązania innego, to jest sto razy trudniejsze. Znaleźliśmy to rozwiązanie i zakłady "Łucznik" na pewno będą uratowane, ale będzie to kosztowało niestety i więcej pieniędzy, i więcej problemów. To jest zasługa prezydenta Nawrockiego - dodał Tusk.
Jak podkreśla strona rządowa, obecnie trwają rozmowy mające rozstrzygnąć, w jaki sposób przekierować część unijnych środków na rzecz służb i infrastruktury. Umowa pożyczki w ramach SAFE - jak mówił we wtorek wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz - ma zostać podpisana jeszcze w kwietniu.
Weto prezydenta ws. SAFE
W marcu prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą mechanizm dozbrajania SAFE. Zakładała ona stworzenie zarządzanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego Finansowego Instrumentu Zwiększenia Bezpieczeństwa, za pośrednictwem którego rząd mógłby korzystać z pieniędzy z SAFE - unijnego instrumentu nisko oprocentowanych pożyczek na szybkie zwiększenie obronności państw UE.
Według deklaracji rządu 89 proc. z tych środków miałoby trafić do polskich firm zbrojeniowych, a oprócz armii wsparte miały zostać również np. policja i Straż Graniczna. Polski wniosek złożony do programu opiewał na 43,7 mld euro i uzyskał akceptację instytucji unijnych. Tym samym Polska została wskazana jako największy beneficjent programu wartego łącznie 150 mld euro.
Rząd, przyjmując później uchwałę w sprawie programu Polska Zbrojna, zadeklarował zamiar zaciągnięcia pożyczki na rzecz istniejącego już Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. Jednak zgodnie z przepisami środki z FWSZ mogą być przekazane tylko na cele bezpośrednio związane z armią.