Paniczne ruchy producentów aut. Wykupują kluczowy surowiec
Wojna na Bliskim Wschodzie wywołuje zakłócenia w dostawach aluminium, kluczowego surowca dla przemysłu motoryzacyjnego. Na rynku widać paniczne ruchy producentów, którzy kupują surowiec w dużych ilościach w obawie przed przestojami.
Ceny aluminium gwałtownie wzrosły, a zapasy surowca topnieją, co stawia branżę motoryzacyjną w trudnej sytuacji. Konflikt na Bliskim Wschodzie utrudnia transport i wpływa na dostępność metalu. Jak informuje "Financial Times", firmy z Zatoki Perskiej, takie jak Aluminium Bahrain, ograniczyły produkcję, co dodatkowo potęguje problem.
Produkcja w regionie Zatoki Perskiej odpowiada za niemal 10 proc. światowej produkcji aluminium rafinowanego, a Europa sprowadza z tego rejonu aż 14 proc. importowanego metalu. W obliczu zakłóceń zachodni producenci starają się zabezpieczyć dostawy, wykorzystując magazynowane zapasy, które jednak mogą nie wystarczyć, jeśli sytuacja na Bliskim Wschodzie nie uspokoi się - czytamy w dzienniku.
Demograficzna bomba uderzy w ceny mieszkań? Analityk nie ma wątpliwości
Azjatyccy producenci, w tym japońskie firmy, również odczuwają skutki konfliktu. Japońskie korporacje, jak Toyota, starają się szukać nowych źródeł zaopatrzenia. Prezes Toyoty, Koji Sato, podkreśla, że uzależnienie od dostawców z Bliskiego Wschodu skłania ich do rozważenia alternatyw.
Dodatkowym wyzwaniem są rosnące koszty. Ceny aluminium na London Metal Exchange wzrosły po wybuchu wojny o 12 proc., a dodatkowe premie w USA, Europie i Japonii uległy podwyższeniu o nawet 40 proc. Problemy wynikają nie tylko z braku surowca, ale i specyfikacji materiałów, które muszą spełniać rygorystyczne normy, przez co zmiana dostawcy to proces długotrwały.
Niektóre firmy w Japonii zaczynają rozważać import aluminium z Rosji, choć wcześniej bojkotowano dostawy z tego kierunku. Traderzy zaznaczają, że wybór jest niewielki, a w obliczu kryzysu trzeba podejmować decyzje, które jeszcze niedawno wydawały się nieakceptowalne.
Jak ocenia "Financial Times", europejscy producenci mogą być zmuszeni do redukcji produkcji w ciągu czterech miesięcy, jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie.
źródło: "Financial Times"