Podatek od szopy wyższy niż od domu. RPO interweniuje
Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływa coraz więcej skarg od mieszkańców, którzy czują się pokrzywdzeni sposobem naliczania danin lokalnych. Problem dotyczy klasyfikacji budynków gospodarczych, które w świetle przepisów traktowane są znacznie surowiej niż budynki mieszkalne.
Podatek od nieruchomości to jedna z najważniejszych opłat lokalnych, zasilająca budżety gmin. O ile w przypadku mieszkań i domów stawki są relatywnie niskie i ściśle limitowane, o tyle w przypadku tak zwanych "budynków pozostałych" sytuacja wygląda zupełnie inaczej. To właśnie do tej kategorii urzędnicy często zaliczają przydomową infrastrukturę: szopy, komórki na opał, altany czy garaże wolnostojące. Efekt finansowy dla podatnika bywa szokujący – za kilkunastometrowy składzik na narzędzia trzeba niejednokrotnie zapłacić tyle samo, co za stumetrowy dom.
To kolejna sprawa związana z podatkami od nieruchomości, która trafia na biurko Rzecznika. Pod koniec ubiegłego roku RPO interweniował w sprawie kontrowersyjnego "podatku od ogrodzeń", który również budził wątpliwości co do sposobu klasyfikacji elementów posesji dla celów podatkowych.
Amerykanie dali Chinom "najlepszy prezent w historii"
Drogie "budynki pozostałe"
Mechanizm powstawania tak drastycznych różnic wynika wprost z przepisów o górnych granicach stawek kwotowych. Zgodnie z komunikatem Ministerstwa Finansów, stawki te są waloryzowane o wskaźnik inflacji, który w pierwszym półroczu 2025 roku wyniósł 4,5 proc. Przełożyło się to na wzrost maksymalnych opłat w roku 2026. Dysproporcja jest wyraźna: podczas gdy maksymalna stawka dla budynków mieszkalnych została ustalona na poziomie 1,25 zł za metr kwadratowy, dla "budynków pozostałych" limit ten wynosi aż 12,00 zł. Oznacza to, że każdy metr kwadratowy powierzchni użytkowej budynku gospodarczego jest obłożony niemal dziesięciokrotnie wyższą daniną.
W praktyce oznacza to, że gmina, korzystając ze swoich uprawnień, może zażądać od właściciela posesji najwyższej możliwej stawki za każdy obiekt, który nie jest domem mieszkalnym, a posiada fundamenty i dach. Przepisy dopuszczają bowiem, aby infrastruktura przydomowa, służąca do przechowywania opału, żywności czy sprzętu ogrodniczego, była opodatkowana na tych samych zasadach, co inne obiekty niebędące mieszkaniami, o ile nie są związane z działalnością gospodarczą.
Nierówne traktowanie działkowców i właścicieli domów
W pismach kierowanych do Rzecznika Praw Obywatelskich skarżący podnoszą argument nierównego traktowania obywateli. Zwracają uwagę na fakt, że identyczne obiekty budowlane są traktowane przez prawo podatkowe w sposób odmienny, w zależności od tego, na jakim gruncie stoją. Altany działkowe oraz obiekty gospodarcze o powierzchni do 35 metrów kwadratowych, znajdujące się na terenie Rodzinnych Ogrodów Działkowych (ROD), są ustawowo zwolnione z podatku od nieruchomości.
Tymczasem właściciel domu jednorodzinnego, który postawi na swojej działce taką samą altanę lub domek narzędziowy służący celom rekreacyjnym czy porządkowym, nie może liczyć na podobne ulgi. W jego przypadku obiekt ten zostanie opodatkowany według stawki dla "budynków pozostałych". Skarżący wskazują, że takie zróżnicowanie nie znajduje uzasadnienia faktycznego i może stanowić przejaw dyskryminacji podatkowej.
Wątpliwości konstytucyjne
Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich podziela wątpliwości obywateli. W ocenie RPO, tak głębokie zróżnicowanie obciążeń fiskalnych może naruszać standardy konstytucyjne. Choć samorządy mają prawo do kształtowania polityki podatkowej, nie powinny tracić z oczu zasady proporcjonalności. Rzecznik wskazuje, że ustawodawca nie powinien kreować nadmiernych obowiązków, które naruszają interesy ekonomiczne podatników w sposób nieadekwatny do celu. W tym kontekście pojawia się zarzut nadmiernego fiskalizmu państwa.
W związku z zaistniałą sytuacją RPO wystosował oficjalne pismo do Ministerstwa Finansów. Zwrócił się w nim do dyrektora Departamentu Podatków Dochodowych z prośbą o wyjaśnienie ratio legis – czyli sensu i celu prawnego – utrzymywania tak drastycznej dysproporcji między stawkami dla budynków mieszkalnych a gospodarczych. Rzecznik pyta również resort finansów, czy dostrzega potrzebę nowelizacji przepisów, która przywróciłaby właściwe proporcje w opodatkowaniu.
Co może zrobić podatnik?
Dla osób, które otrzymały już decyzje podatkowe z wysokimi kwotami za budynki gospodarcze, kluczowy jest czas. Eksperci przypominają, że od decyzji ustalającej wymiar podatku przysługuje odwołanie. Należy je wnieść do Samorządowego Kolegium Odwoławczego za pośrednictwem organu, który wydał decyzję (zazwyczaj jest to wójt, burmistrz lub prezydent miasta).
Termin na złożenie takiego pisma jest krótki i wynosi 14 dni od daty doręczenia decyzji. W odwołaniu warto powołać się na argumentację przedstawianą przez Rzecznika Praw Obywatelskich, wskazując na nieproporcjonalność naliczonej opłaty w stosunku do charakteru opodatkowanego obiektu. Pismo powinno zawierać precyzyjne określenie żądania, wskazanie zaskarżonych elementów decyzji oraz podpis wnoszącego.
Problem nieproporcjonalnych obciążeń fiskalnych nie jest odosobniony w polskim systemie podatkowym. Rzecznik Praw Obywatelskich w ostatnich miesiącach wielokrotnie interweniował w sprawach, które budzą wątpliwości konstytucyjne. Na początku stycznia RPO zwrócił uwagę na brak waloryzacji ulgi na dziecko, która pozostaje bez zmian od 13 lat, mimo rosnących kosztów utrzymania rodzin. W grudniu natomiast Biuro zajęło się głośną sprawą emerytki, której ZUS przejął 350 tys. zł oszczędności zgromadzonych na emeryturę. Te przykłady pokazują szerszy problem – system podatkowy i świadczeń społecznych wymaga kompleksowych zmian, które uwzględniłyby realia ekonomiczne obywateli oraz zasadę sprawiedliwości fiskalnej.