Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Agnieszka Zielińska
|
aktualizacja

Polacy rzucili się na zagraniczne nieruchomości. Polują już na nowe kierunki

Podziel się:

W Polsce ceny mieszkań i domów wciąż rosną, podobnie jest z oprocentowaniem kredytów. Dodatkowo galopująca inflacja powoduje, że oszczędności Polaków topnieją z miesiąca na miesiąc. W efekcie coraz częściej lokują swoje pieniądze w nieruchomościach za granicą. Wybierają coraz bardziej egzotyczne kierunki. Zdarza się też, że za zakup apartamentu płacą dużo mniej niż w Polsce.

Polacy rzucili się na zagraniczne nieruchomości. Polują już na nowe kierunki
Ostatnio Polacy coraz częściej wybierają dużo mniej oczywiste kierunki. Najnowszym trendem jest m.in. zakup nieruchomości w Gruzji, w tym apartamentów w Batumi (na zdjęciu) (Adobe Stock, Natalia)

Pośrednicy oferujący zagraniczne nieruchomości mają pełne ręce roboty od wiosny. Przyczyniła się do tego zwłaszcza wojna w Ukrainie. W efekcie tylko w marcu pośrednicy w Hiszpanii zanotowali tyle transakcji sprzedaży, co wcześniej przez cały rok.

Hiszpania jest zarazem krajem, który od dłuższego czasu cieszy się największą popularnością. Na tej liście jest także hiszpańska Teneryfa, gdzie dwu- lub trzypokojowe mieszkanie można kupić już nawet za 120 tys. euro (ponad 565 tys. zł). Małgorzata Ceglarska, agent nieruchomości na Teneryfie w programie "Newsroom WP" potwierdza, że zainteresowanie Polaków mieszkaniami i domami na wyspie jest w tej chwili tak duże, że można to nazwać "inwazją".

Jej zdaniem najbardziej atrakcyjne jest zwłaszcza południe wyspy. – Tu ceny zaczynają się od 150 tys. euro za mieszkanie dwupokojowe – informuje ekspertka.

W porównaniu do Francji, gdzie średnia cena za metr kwadratowy nieruchomości wynosi 4,4 tys. euro oraz Austrii, gdzie w górskich kurortach trzeba zapłacić średnio od 4,5 do ponad 13 tys. euro za m kw., to wciąż atrakcyjna cena.

Kupujący często są pod presją

Zainteresowanie nieruchomościami w Hiszpanii potwierdzają także pośrednicy, z którymi rozmawiał money.pl. Według nich zakupowe apogeum zaczyna się jednak w lutym i trwa do czerwca. Powód? – Zainteresowani chcą zazwyczaj kupić nieruchomości przed sezonem, aby je później wynajmować – komentuje Andrzej Bursa z firmy Carisma.

Z kolei według Radosława Szerszyńskiego z agencji Esphouses.pl, która oferuje nieruchomości w Costa Blanka, w tym roku prawdziwy boom na lokale w Hiszpanii zacznie się dopiero we wrześniu, gdy skończą się największe upały

O tym, że zainteresowanie Hiszpanią jest w dalszym ciągu duże, świadczy chociażby spore obłożenie samolotów lecących tutaj z Polski. Ceny lotów do Hiszpanii również znacząco podrożały. Część z przylatujących to osoby, które robią rekonesans celem zakupu nieruchomości. Ostatnio odbieramy też coraz więcej telefonów od osób, które chcą przylecieć we wrześniu i październiku. Często będzie to ich kolejne podejście do decyzji o zakupie – mówi.

Agent nie ukrywa, że inwestorzy kupujący nieruchomości w Hiszpanii działają zarazem pod dużą presją, a kupno upatrzonego lokalu wcale nie jest proste.

Przykład? – Mieliśmy już sytuacje, że w trakcie oglądania nieruchomości przez grupę potencjalnych inwestorów, jedna z osób podniosła nagle rękę, informując, że właśnie zdecydowała się na zakup, pozostali oglądający zostali więc z niczym – mówi.

Według niego inwestorzy dzielą się na dwie grupy. Duża część ma kilka nieruchomości w Polsce i chce zwiększyć swój stan posiadania, kupując obiekty za granicą. Druga to klienci, którzy traktują zakup nieruchomości w Hiszpanii jako plan B. – To wariant awaryjny, na wypadek, gdyby w Polsce wydarzyło się coś nieprzewidzianego, wówczas wyjadą z kraju. Są jeszcze osoby, które kupują tylko inwestycyjnie, traktują to jako lokatę kapitału i sposób na zarabianie na wynajmie – dodaje Szerszyński.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Afgańczycy chcą powrotu turystów. Planują odbudowę swoich zabytków i miejsc historycznych

Gruzja jest otwartym krajem, który ma niskie podatki

Ostatnio Polacy coraz częściej wybierają jednak dużo mniej oczywiste kierunki. Najnowszym trendem jest m.in. zakup nieruchomości w Gruzji.  Zainteresowanie jest tak duże, że przekroczyło to nasze oczekiwania – mówi money.pl Przemysław Stupak, prawnik i pośrednik nieruchomości portalu Gruzja dla Ciebie.

W jego ofercie znajdują się m.in. mieszkania w apartamentowcach w Batumi oraz w dwóch górskich kurortach. W najbliższym czasie w ofercie portalu pojawią się także mieszkania zlokalizowane w stolicy Gruzji, Tbilisi.

Gruzja jest w tej chwili bardzo atrakcyjnym kierunkiem, gdy jednak kilka lat zaczynaliśmy tutaj działać, pomógł nam fakt, że Gruzja reklamowała się wówczas za granicą jako nowa atrakcyjna i nieodkryta dotąd destynacja turystyczna – mówi Przemysław Stupak.

Ekspert dodaje, że nieruchomości oferowane przez portal to obiekty premium usytuowane w pierwszej linii brzegowej. Wykończony pod klucz apartament kosztuje od 2,5 tys. dol. do ok. 3,5 tys. dol. za m kw., ale można kupić także gotowe apartamenty za 2 tys. dol. za mkw. (ok. 9 tys. zł).

Ceny w Gruzji są jednak zróżnicowane. Na rynku wtórnym można kupić kawalerkę o powierzchni 31 m kw. za 200 tys. zł. – Polacy są obecnie w Gruzji drugą najliczniejszą grupą, która przyjeżdża z Europy. Tutejszej turystyce nie zaszkodził ani COVID-19, ani wojna w Ukrainie. Wręcz przeciwnie, gruziński rynek turystyczny nabrał jeszcze rozpędu – mówi ekspert.

Dodaje, że w ostatnim czasie na gruzińskim rynku coraz mocniej inwestują także Rosjanie. Nieruchomości kupują tutaj także obywatele Izraela, Kazachstanu i Azerbejdżanu oraz Turcy i inwestorzy z krajów arabskich.

W gruzińskich nieruchomościach lokowane są środki pochodzące z handlu ropą, ale również takie, których źródła pochodzenia nie są do końca znane. Gruzja jest jednak bardzo otwartym krajem, który w dodatku ma niskie podatki. Jeśli ktoś wejdzie tutaj do banku z walizką pieniędzy, to nikt go o nic nie zapyta, no chyba jedynie o to, jakie lubi wino. Mówiąc wprost, Gruzja nie prowadzi polityki przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy – mówi Przemysław Stupak.

Polscy emeryci kupują mieszkania w Bułgarii

W ostatnim czasie coraz większym powodzeniem wśród Polaków cieszy się także Bułgaria. Co ciekawe w bułgarskie nieruchomości coraz częściej inwestują polscy seniorzy. Czy to efekt nostalgii za przeszłością? Jak wiadomo w czasach PRL-u wyjazdy do Bułgarii cieszyły się dużą popularnością.

Igor Golubow z portalu bulgariastreet.pl w rozmowie z money.pl potwierdza, że wśród jego klientów jest duża grupa polskich emerytów.

– Kupujący dzielą się na tych, którzy nabywają nieruchomości w Bułgarii po to, aby je wynajmować i tych, którzy wykorzystują je na własny użytek – mówi Igor Golubow.

Dodaje, że atutem nieruchomości w Bułgarii jest w dalszym ciągu ich cena, mieszkania w tym kraju należą do najniższych w UE. – Na przykład 40-metrowe mieszkanie w Słonecznym Brzegu można kupić już za 100 tys. zł. Zakup nieruchomości w Bułgarii jest o tyle łatwiejszy, że Bułgaria jest w UE, wszystkie formalności załatwia w ciągu 2-3 tygodni – wyjaśnia.

Egzotyczne nieruchomości? Diabeł tkwi w szczegółach

Zakup nieruchomości w egzotycznych krajach, gdzie pięknej pogody można oczekiwać przez cały rok, jest już od kilku lat stałym trendem wśród Polaków. Zdaniem ekspertów w tym kontekście potencjał mają zwłaszcza m.in. nieruchomości na Dominikanie i Wyspach Zielonego Przylądka.

Ile zapłacimy np. za wakacyjny apartament w Dominikanie? Za apartament o powierzchni blisko 150 m kw., wykończony z widokiem na Morze Karaibskie trzeba zapłacić średnio 10 tys. zł za mkw. Do tego dochodzi jeszcze koszt dokupienia mebli.

Dużo mniej zapłacimy za mieszkanie o powierzchni 75 m kw. w miejscowości turystycznej Bayahibe, na zamkniętym osiedlu w odległości 10 minut od morza, koszt jego zakupu to ok. 560 tys. zł.

Z kolei na Wyspach Zielonego Przylądka luksusowy 40-metrowy apartament w kompleksie hotelowym można kupić za około 190 tys. euro (ok. 900 tys. zł).

Marek Wysocki z firmy Condostrada uważa jednak, że w przypadku zakupu nieruchomości za granicą, zwłaszcza w egzotycznych lokalizacjach, diabeł tkwi w szczegółach.

Kupno nieruchomości za granicą wiąże się często z niedogodnościami, trzeba się dostosować do przepisów tych krajów oraz decyzji administracyjnych i podatkowych. Zwykle związane jest to z dużo większą biurokracją niż u nas, co zwiększa ryzyko takich inwestycji. Zainteresowanie takimi nieruchomościami jest często bardzo duże, ale niekoniecznie przekłada się to na decyzyjność. Często klienci po zapoznaniu się ze wszystkimi warunkami rezygnują z podpisania umowy – twierdzi.

Rentowność zagranicznych nieruchomości

Natalia Muturi, prezeska Mzuri Investments uważa z kolei, że głównie wybuch wojny w Ukrainie sprawił, że Polacy zaczęli rozważać możliwość lokowania kapitału za granicą na wypadek zachwiania stabilności politycznej w Polsce. – Zaobserwowaliśmy wzmożone zainteresowanie inwestycjami zagranicznymi w marcu i kwietniu, głównie w Hiszpanii i we Włoszech, jednak już od maja inwestorzy zwrócili się ponownie w stronę inwestowania w Polsce  komentuje.

Jej zdaniem w tej chwili inwestowanie w Polsce jest korzystniejsze finansowo niż inwestowanie za granicą. Powód? Rentowność w krajach zachodnich jest niska, np. w Paryżu oscyluje w okolicach 2,5 proc., a w Londynie - niecałych 3 proc. Dla porównania w Warszawie, gdzie stopy zwrotu są najniższe w całej Polsce, można osiągnąć 4-5 proc., a w mniejszych miastach jak np. Radom czy Częstochowa nawet ponad 6,5 proc.

Dodatkowo przyczyną zwrócenia się ku krajowym inwestycjom mogą być nowe nietypowe zagrożenia inwestycyjne. Przykład?

– Jeden z naszych klientów zdecydował się na sprzedaż swoich włoskich inwestycji i zainwestowanie tych środków w Polsce ze względu na zmiany klimatyczne. Dla niektórych taki argument może się wydawać abstrakcyjny, ale niedawno w Weronie został ogłoszony nakaz ograniczania zużycia wody pitnej do celów prywatnych. Za podlewanie ogródka, mycie samochodu czy napełnianie basenów w ciągu dnia grozi kara grzywny – komentuje Natalia Maturi.

Agnieszka Zielińska, dziennikarka money.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
nieruchomości
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl