Polska szykuje się do walki o budżet UE. Costa przyjeżdża do Warszawy

Antonio Costa przyjeżdża w środę do Warszawy na rozmowę z Donaldem Tuskiem o budżecie UE na lata 2028–2034. Szef Rady Europejskiej chce poznać polskie "czerwone linie" przed jesiennymi negocjacjami.

Polska szykuje się do walki o budżet UE. Costa przyjeżdża do WarszawyPolska szykuje się do walki o budżet UE. Costa przyjeżdża do Warszawy
Źródło zdjęć: © Getty Images | Simon Wohlfahrt
Magda Żugier

Antonio Costa prowadzi rozmowy z unijnymi przywódcami przed rozpoczęciem właściwych negocjacji nad wieloletnim budżetem UE. W środę spotka się w Warszawie z Donaldem Tuskiem. Rozmowa ma potrwać około dwóch godzin i dotyczyć przede wszystkim przyszłych ram finansowych Wspólnoty.

Costa chce ustalić, w których kwestiach poszczególne państwa są gotowe na kompromis, a które traktują jako nieprzekraczalne. Ważnym tematem ma być również sposób finansowania przyszłego budżetu, w tym nowe źródła dochodów UE, takie jak podatek od dużych firm.

Po rozmowie z Tuskiem Costa pojedzie do Berlina na spotkanie z kanclerzem Friedrichem Merzem. W kolejnych dniach odwiedzi także Hiszpanię, Portugalię i Finlandię. Jego konsultacje z przywódcami mają zakończyć się 17 września.


DLA CIEBIE
Największe błędy przy wysyłaniu CV i szukaniu pracy - Filip Sobel II Pierwsza Praca #6 


Polska walczy o miliardy

Obecna propozycja przyszłego budżetu UE opiewa na prawie 2 bln euro. Według niej Polska mogłaby otrzymać 123,3 mld euro, co uczyniłoby ją największym beneficjentem. Polscy negocjatorzy zakładają jednak, że ostateczna kwota będzie inna, ponieważ część państw domaga się znacznego ograniczenia wydatków.

Równolegle negocjacje prowadzi irlandzka prezydencja UE. Jej zadaniem jest uzgodnienie szczegółów dotyczących kwot i zasad wydawania pieniędzy, a następnie przygotowanie tzw. "negotiation box". Dokument ma stanowić podstawę rozmów podczas pierwszego budżetowego szczytu 15–16 października.

Wtedy negocjacje przejdą na najwyższy poziom polityczny. Państwa członkowskie rozważają również kolejny szczyt 26–27 listopada, ale jego organizacja będzie zależała od postępów osiągniętych w październiku.

Europa podzielona na dwa obozy

Podobnie jak podczas poprzednich negocjacji budżetowych, państwa UE są podzielone. Grupa określana jako "skąpcy" opowiada się za ograniczeniem wspólnych wydatków i większą dyscypliną budżetową. Należą do niej m.in. Holandia, Austria, Dania i Szwecja.

Po drugiej stronie jest Grupa Przyjaciół Spójności, skupiająca 17 państw, w tym Polskę. Jej członkowie chcą odpowiedniego finansowania polityki spójności i zachowania możliwości wykorzystywania funduszy na wyrównywanie różnic między państwami.

Pod koniec sierpnia przedstawiciele Niemiec, Danii, Austrii, Finlandii, Holandii i Szwecji spotkali się w Berlinie i opowiedzieli się za dużymi cięciami. Wśród ich priorytetów nie znalazła się polityka spójności.

Piotr Buras z Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych zwraca uwagę, że szczególnie istotna jest zmiana stanowiska Niemiec. Jego zdaniem wcześniej Berlin starał się występować w roli pośrednika między państwami opowiadającymi się za oszczędnościami a tymi, które chciały większych wydatków.

Według eksperta obecna polityka Niemiec nie wynika z braku możliwości finansowych. Po złagodzeniu krajowych ograniczeń fiskalnych Berlin ma większą przestrzeń do wydawania pieniędzy, ale ze względów politycznych nie chce przeznaczać ich w większym stopniu na wspólny budżet UE.

Spójność i konkurencyjność

Polska będzie chciała przede wszystkim obronić jak największe finansowanie polityki spójności i zasady, które pozwolą jej sprawnie korzystać z funduszy. Buras ocenia jednak, że dotychczasowego modelu nie da się już w pełni utrzymać.

Drugim ważnym polem negocjacji będzie Fundusz Konkurencyjności. Z punktu widzenia Polski istotne będą szczegółowe zasady dostępu do pieniędzy i kryteria, według których będą wybierane projekty.

Ekspert wskazuje przy tym na potencjalny wspólny interes Polski i Niemiec. Chodzi o ochronę europejskiego przemysłu przed konkurencją z Chinami. Nowa polityka przemysłowa UE może bowiem w większym stopniu koncentrować się na bezpieczeństwie gospodarczym i wzmacnianiu europejskich firm.

Czas działa na niekorzyść

Buras uważa, że negocjacji nie powinno się przeciągać na 2027 r. W przyszłym roku odbędą się wybory prezydenckie we Francji oraz parlamentarne m.in. w Polsce i we Włoszech, co może utrudnić osiągnięcie kompromisu.

Dlatego Antonio Costa i irlandzka prezydencja chcą doprowadzić do porozumienia jeszcze w tym roku. Jeżeli jednak w październiku okaże się, że państwa nadal dzielą fundamentalne różnice, zamknięcie negocjacji przed końcem 2026 r. może być bardzo trudne.

Wybrane dla Ciebie