Chcieli to załatwić ładunkami wybuchowymi. Testują próg bólu Niemców

Serię incydentów w Niemczech łączą cele, jakimi były elementy infrastruktury energetycznej. Tylko w Saksonii znaleziono ponad 20 ładunków wybuchowych. – Pytanie, czy Niemcy dojrzeli do tego, iż czas najwyższy na daleko idące zmiany, czy jeszcze "próg bólu" nie został osiągnięty – mówi money.pl Michał Kędzierski, analityk OSW ds. polityki energetycznej.

Akcja służb niemieckiej policji w pobliżu elektrowni węglowejNiemiecka policja i elektrownia węglowa w Jänschwalde w Brandenburgii, niedaleko granicy z Polską
Źródło zdjęć: © East News | NewsLubuski
Bartłomiej Chudy

Minister spraw wewnętrznych Brandenburgii Jan Redmann potwierdził, że w pobliżu elektrowni Jänschwalde, około 30 km od granicy z Polską doszło do aktów sabotażu wymierzonych w sieć energetyczną, które miały wywołać masową awarię prądu. – Nieznani sprawcy wystrzelili w stronę podstacji materiał przewodzący prąd, aby doprowadzić do zwarć – poinformował Redmann. Wskutek incydentu doszło do awarii stacji transformatorowej i samoczynnego wyłączenia jednego z bloków.

Dzień później w mieście Bergheim, w zachodniej części Niemiec, doszło do zakłócenia pracy dwóch podstacji energetycznych. Kolejne urządzenia odkryto przy linii wysokiego napięcia w pobliżu elektrowni opalanej węglem brunatnym Weisweiler. Dostawy prądu nie zostały przerwane. Oba incydenty łączy 48-latek, który po ujęciu wprost umotywował swoje czyny.

Niemcy. Energetyka na celowniku nie po raz pierwszy

Z kolei niedaleko linii wysokiego napięcia w Graustein służby Saksonii wykryły aż 21 ładunków wybuchowych. Choć obyło się bez zniszczeń, to tak masowa próba wywołania zwarć i uszkodzenia sieci wzbudziła zaniepokojenie. Michał Kędzierski z Ośrodka Studiów Wschodnich, analityk ds. polityki energetycznej i klimatycznej Niemiec przypomina, że nie jest to pierwsza taka seria ataków, niemniej można mówić o nasileniu tych incydentów.


DLA CIEBIE
Największe błędy przy wysyłaniu CV i szukaniu pracy - Filip Sobel II Pierwsza Praca #6 


W Niemczech są one najczęściej powiązane z lewicowymi organizacjami, tzw. ekstremistami. Po tych wydarzeniach do mediów wypływają listy od osób, które się do tego przyznają. Tak też było tym razem – pojawił się list Niemca, który motywuje czyn walką z kopalnymi źródłami energii. Lokalizacje najnowszych incydentów pokrywają się z regionami wydobycia i wykorzystywania węgla brunatnego – mamy Brandenburgię, Nadrenię Północną-Westfalię oraz Saksonię, przy granicy z Polską – mówi money.pl Michał Kędzierski. – Ze względu na sytuację geopolityczną Niemcy nie wykluczają tu też ewentualnego śladu rosyjskiego, choć na ten moment nie ma na to żadnych dowodów – dodaje analityk OSW.

Kluczem jest zabezpieczenie tzw. węzłów

Jakie wnioski płyną z tego dla Polski i całego Zachodu, który mierzy się z takimi zdarzeniami? – Sprawa jest trudna i skomplikowana. 100-procentowa ochrona sektora energetycznego całego państwa jest realnie niemożliwa. W Niemczech to wiele tysięcy obiektów, a samych przesyłowych linii elektroenergetycznych jest kilkadziesiąt tysięcy kilometrów – mówi analityk OSW. Podkreśla, że kluczem zostaje prewencja i doskonalenie sposobów wcześniejszego wykrywania oraz zabezpieczenia kluczowych, węzłowych elementów infrastruktury, których wyłączenia miałyby dalekosiężne skutki.

Niemcy od dawna dywagują nad słabościami ochrony ich infrastruktury energetycznej, potrzebnymi zmianami prawnymi czy finansowaniem. Jak dotąd bez przełomu. Pytanie, czy to już ten moment, że Niemcy dojrzeli do tego, że czas najwyższy na daleko idące zmiany, czy jeszcze "próg bólu" nie został osiągnięty. To szerszy problem w obecnych realiach geopolitycznych. Trzeba szukać lepszych środków ochrony tej infrastruktury – mówi Michał Kędzierski, analityk OSW ds. polityki energetycznej Niemiec.

"Pięta achillesowa" społeczeństwa

Sprawcom w Niemczech pomagało też to, że dane o infrastrukturze energetycznej są w tym państwie poddane rygorom transparentności. - Wszystkie kluczowe dane muszą być zamieszczone w internecie, co ułatwia sprawcom wyszukiwanie krytycznych punktów, których uszkodzenie ma szczególnie dotkliwe konsekwencje. Dotychczasowe incydenty wskazują, że sprawcy dobrze wiedzieli, które elementy infrastruktury należą do tych czułych punktów - wyjaśnia ekspert.

Herbert Reul, minister spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii, przyznał otwarcie, że infrastruktura krytyczna to "pięta achillesowa naszego społeczeństwa". – Być może przez lata nie traktowaliśmy tej kwestii wystarczająco poważnie – dodał, cytowany przez "Deutsche Welle".

W ocenie Anny Marii Dyner z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych incydenty z Niemiec wpisują się do tworzonej przez PISM tzw. białej księgi aktów sabotażu i dywersji inspirowanych przez Rosję. Ekspertka nie ma wątpliwości, że zaangażowana w ten proceder jest Moskwa.

"Ataki na obiekty infrastruktury energetycznej w Niemczech oraz na niemieckie i polskie przedsiębiorstwa zbrojeniowe pokazują, że Rosja nasiliła wrogie działania hybrydowe przeciwko członkom Sojuszu. Wypowiedzi rosyjskich polityków sugerują, że w najbliższym czasie można spodziewać się kolejnych incydentów" – oceniła analityczka PISM.

3 września, tego samego dnia, w którym niemiecka policja odkryła urządzenie wystrzeliwujące przy stacji elektroenergetycznej w Dormagen (Nadrenia Północna-Westfalia), doszło też do nieudanej próby podpalenia zakładów firm zbrojeniowych Helsing oraz Rohde & Schwarz w Monachium (Bawaria). Znamienne, że pierwsza z firm dostarcza rozwiązania związane m.in. z dronami używanymi przez Ukrainę i – tak samo jak polska WB Electronics – stała się wrogim celem.

"Nasilenie incydentów wymierzonych w infrastrukturę energetyczną jest próbą oddziaływania na niemieckie społeczeństwo. Z kolei ataki na firmy zbrojeniowe współpracujące z Ukrainą stanowią realizację gróźb wielokrotnie artykułowanych m.in. przez zastępcę przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Dmitrija Miedwiediewa. Stwierdził (on) też, że władze Niemiec powinny prowadzić łagodniejszą politykę wobec Rosji, aby nie narażać się na konfrontację z nią" – podkreśliła w analizie koordynatorka PISM ds. bezpieczeństwa międzynarodowego.

Wybrane dla Ciebie