– Centrum Transportu i Mobilności oprzemy na doświadczeniu, które nabyliśmy przy projekcie Port Polska, którego skala może równać się tylko z przedwojennym projektem budowy portu w Gdyni. Budując infrastrukturę, budujemy kompetencje i doświadczenie, którymi chcemy się dzielić – mówił podczas inauguracji think tanku Piotr Rachwalski, członek zarządu spółki CPK, cytowany przez "Rzeczpospolitą". Wskazał na potencjalnych klientów nie tylko w Europie, ale i na Bliskim Wschodzie, Afryce i w Azji.
Sęk w tym, że nowe lotnisko w Baranowie jeszcze nie wyrosło spod ziemi, a długość linii Kolei Dużych Prędkości w Polsce nadal wynosi okrągłe zero. Co więcej, ten sam Piotr Rachwalski otwarcie przyznał ostatnio, że zapowiadanego wcześniej na wrzesień wbicia pierwszej łopaty na budowie Port Polska nie będzie, a ogłaszanie kolejnych przetargów kolejowych jest opóźnione (choć w języku spółki nazywa się to "kolejkowaniem" w celu "uniknięcia spiętrzeń"). O jakim doświadczeniu zatem mówimy?
DLA CIEBIENajwiększe błędy przy wysyłaniu CV i szukaniu pracy - Filip Sobel II Pierwsza Praca #6
I żeby było jasne: nie przeczę, że spółka Centralny Port Komunikacyjny ma zespół ekspertów o sporych kompetencjach. Wierzę, że tam naprawdę pracują specjaliści, którzy dobrze robią swoją robotę. Ale na poziomie samej spółki, czy nie lepiej byłoby dowieźć tę gigantyczną inwestycję na czas i w założonym budżecie, a dopiero potem brać się za doradzanie innym? Zwłaszcza że wątpliwości co do otwarcia Portu Polska i pierwszego odcinka KDP z Warszawy do Łodzi w 2032 r. nie brakuje.
"Projekt CPK posuwa się naprzód, ale nie wszystko przebiega zgodnie z założeniami, a deklarowane terminy uruchomienia lotniska i linii KDP wydają mi się coraz mniej realne" – skomentował na LinkedIn dr Damian Kaźmierczak, członek zarządu i główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.
I tego głosu spółka powinna posłuchać. W końcu dopiero co zwolniła dwie kluczowe osoby w zarządzie, bo projekt wchodzi w fazę budowy i potrzebuje kompetencji budowlanych. Skoro więc teraz najważniejsze jest budowanie, wypadałoby może najpierw coś zbudować? To zupełnie tak, jakby ElectroMobility Poland zaczęło doradzać innym, jak produkować samochody elektryczne i budować ich fabryki.
Na liście "projektów, na których budujemy doświadczenie" wymieniono m.in.:
- Zintegrowaną Sieć Kolejową (ZSK),
- Horyzontalny Rozkład Jazdy (HRJ),
- Lokalne Huby Mobilności (LHM),
- Pasażerski Model Transportowy (PMT),
- Towarowy Model Transportowy (TMT),
- System Transportu Intermodalnego,
- a także "zapewnienie nowoczesnego taboru na potrzeby lotniska".
Lista robi wrażenie. Zwłaszcza jeśli ktoś lubi kolej i czas przyszły.
HRJ jest przygotowywany dla rozkładu jazdy 2034/2035. ZSK pozostaje dokumentem planistycznym. Lokalne Huby Mobilności są rozwijaną koncepcją. Pasażerski i Towarowy Model Transportowy to rzeczywiście działające już narzędzia analityczne. Innymi słowy: doświadczenie jest realne, tylko w dużej mierze dotyczy dziś planowania tego, co dopiero ma powstać.
Wielkimi literami na stronach Centrum Transportu i Mobilności napisano: "Nie opisujemy przyszłości mobilności. Tworzymy ją". O ile lepiej drugi człon wyglądałby w postaci "Stworzyliśmy ją", gdyby spółka miała już czym się pochwalić.
CPK powołano przede wszystkim po to, żeby przygotować i zrealizować gigantyczny program infrastrukturalny. Dziś sama spółka planuje już jednak swoją działalność znacznie dalej – także w obszarach projektowych i doradczych. Rozumiem chęć zachowania zbudowanych kompetencji i dzielenia się nimi. Pytanie tylko, czy najlepszy moment na ich komercjalizację następuje na długo przed ukończeniem inwestycji, która ma być głównym źródłem tego doświadczenia.
Nie mam pojęcia, dlaczego gdzieś wysoko w spółce CPK wpadli na pomysł, aby z taką inicjatywą wychodzić akurat teraz. I to między jednym newsem o problemach z przetargami a drugim o problemach ze zdobyciem finansowania. I w sytuacji, gdy spółka nie ma prezesa, bo dotychczasowy został odwołany.
Współpraca z uczelniami, aby wychować przyszłe kadry i rozwijanie narzędzi mają sens. Problem zaczyna się wtedy, gdy jeszcze przed zdaniem własnego egzaminu zaczynamy sprzedawać korepetycje.
Nie wiem, ile prezentacji trzeba przygotować, książek przeczytać i planów wypraw rozpisać, żeby zacząć komercyjnie doradzać innym w zdobywaniu Himalajów. Wiem tylko, że wypadałoby najpierw samemu wejść choć na jeden szczyt.
Bo na razie pod skrótem "CTM" kryje się raczej "Centrum Transportowych Marzeń".