Ponad 1,5 mld zł niedopłat po mrożeniu cen energii. Spółki zapowiadają spór
Po kontrolach Urzędu Regulacji Energetyki cztery największe spółki obrotu energią - PGE, Energa, Tauron i Enea - mają dopłacić łącznie ok. 1,57 mld zł - podaje serwis wnp.pl. Regulator utrzymuje, że rekompensata to przychód podlegający odpisowi. Spółki kwestionują interpretację i zapowiadają kroki prawne.
Urząd Regulacji Energetyki opublikował pod koniec stycznia wyjaśnienia w sprawie rozliczeń odpisu na Fundusz Wypłaty Różnicy Ceny. Na nowo otworzyło to spór o to, jak rozliczać okres mrożenia ceny prądu dla odbiorców uprawnionych, w tym samorządów i szpitali. Jak podaje wnp.pl, w tle jest ok. 1,57 mld zł niedopłat, które – po kontrolach URE – mają do uregulowania spółki obrotu energią.
Regulacje z lat mrożenia cen (2023-2025) przewidywały jednocześnie rekompensaty dla sprzedawców energii oraz odpis od nadzwyczajnych zysków. Środki trafiały do Funduszu Wypłaty Różnicy Ceny. Problem, na który wskazują spółki, dotyczy tego, że rekompensata podwyższa sumę przychodu uwzględnianego przy wyliczaniu odpisu, co może prowadzić do zwrotu części pomocy z powrotem do państwa.
URE podkreśla, że podstawą rozliczeń mają być "faktycznie uzyskane przychody", a nie hipotetyczne wpływy wynikające z wyższych cen umownych. Wnp.pl przywołuje przykład: przy cenie mrożonej 693 zł/MWh i rynkowej np. 1200 zł rekompensata wynosiła 507 zł, ale podstawą opodatkowania było 1200 zł.
"Nie mają w życiu żadnego znaczenia". Psycholog zabiera głos ws. stopni w szkole
Enea pozytywnie oceniła odejście od podejścia do "wirtualnych przychodów. Wskazała serwisowi, że przyjmuje z zadowoleniem rezygnację z opodatkowania "nieistniejących przychodów", natomiast drugiej interpretacji URE nie komentowała. Inne spółki - Tauron, Enea, Energa i Polska Grupa Energetyczna - ogłosiły na giełdzie, że kwestionują bieżącą interpretację URE i zapowiadają kroki prawne. Samemu PGE Obrót S.A. wyliczono do zwrotu ok. 605 mln zł, a spółce Energa Obrót S.A. ok. 550 mln zł.
Regulator odpowiedział w styczniu, że problem wynika przede wszystkim z jakości danych przedstawionych przez sprzedawców energii, a nie z samej metodologii. URE podkreślił, że celem były takie limity cen, które "będą pokrywały uzasadnione koszty uczestników rynku, umożliwiały im generowanie uzasadnionego zysku, a także zachowały zachęty inwestycyjne".
Po zakończonych kontrolach prezes URE ma 30 dni na wydanie decyzji administracyjnych nakazujących dopłatę. Spółki mogą zgłaszać zastrzeżenia do protokołów. Wiadomo już, że zapowiada się spór.
Źródło: wnp.pl