Prawie pół miliona Chińczyków odwołało podróże do Japonii po "nakazie" Pekinu. Tokio liczy straty
Około 491 tysięcy osób zrezygnowało z lotów do Japonii po tym, jak chińskie władze ostrzegły przed podróżami do tego kraju. Przewoźnicy oferują pełne zwroty za bilety, a straty sięgają miliardów juanów.
Chińskie Ministerstwo Kultury i Turystyki wydało w niedzielę ostrzeżenie dla obywateli planujących podróże do Japonii. Dzień wcześniej podobny komunikat opublikowało chińskie MSZ, wskazując na rzekomy spadek bezpieczeństwa publicznego w Japonii oraz częste incydenty z udziałem obywateli Chin. Władze w Pekinie nie przedstawiły jednak konkretnych danych potwierdzających te zarzuty.
W odpowiedzi na rządowe ostrzeżenia największe linie lotnicze w Chinach, wśród nich Air China, China Southern Airlines oraz China Eastern Airlines, ogłosiły możliwość pełnego zwrotu kosztów biletów. Oferta dotyczy osób, które zakupiły bilety przed 31 grudnia i obejmuje bezpłatną zmianę terminu lotu lub całkowity zwrot środków. Decyzja ta została podjęta przez władze kontrolujące głównych chińskich przewoźników.
Według hongkońskiego dziennika South China Morning Post od soboty chińscy przewoźnicy zarejestrowali około 491 tysięcy anulowanych rezerwacji lotów do Japonii. Stanowi to około 32 proc. wszystkich zarezerwowanych połączeń do tego kraju. Analityk rynku Li Hanming stwierdził, że takiego poziomu rezygnacji nie obserwowano od początku pandemii koronawirusa w 2020 roku. Największa liczba anulacji dotyczy lotów z Szanghaju do Tokio i Osaki, a straty przewoźników szacowane są na miliardy juanów.
Biznes na franczyzie. Mówi, na ile może liczyć franczyzobiorca
Podłoże dyplomatycznego kryzysu
Napięcia między Pekinem a Tokio nasiliły się po wypowiedzi nowej premier Japonii Sanae Takaichi dotyczącej Tajwanu. 7 listopada Takaichi oświadczyła w parlamencie, że ewentualny atak Chin na Tajwan mógłby stanowić zagrożenie dla Japonii, sugerując możliwość interwencji militarnej. Tajwan znajduje się zaledwie 100 kilometrów od japońskich wysp i jest uznawany przez władze Chin za zbuntowaną prowincję.
Rzeczniczka chińskiego MSZ Mao Ning skrytykowała w poniedziałek władze w Tokio, twierdząc że ostatnie wypowiedzi strony japońskiej poważnie zraniły uczucia narodu chińskiego i drastycznie pogorszyły atmosferę wymiany międzyludzkiej. Wezwała do natychmiastowego wycofania się z błędnych uwag. Rzecznik japońskiego rządu Minoru Kihara uznał z kolei chińskie zalecenia za niezgodne z ustaleniami dotyczącymi promocji obopólnie korzystnych relacji.
Japonia pozostaje czwartym najchętniej odwiedzanym przez Chińczyków krajem, a turyści z Chin stanowią największą grupę zagranicznych gości w Japonii. W pierwszych dziewięciu miesiącach bieżącego roku Japonię odwiedziło 7,5 miliona Chińczyków, co stanowiło jedną czwartą wszystkich zagranicznych turystów. Analitycy ostrzegają, że obecne napięcia mogą przerodzić się w poważny konflikt handlowy, szczególnie uderzając w japońskich eksporterów oraz ograniczając dostawy chińskich surowców, w tym metali ziem rzadkich.