Gorąco na Bliskim Wschodzie. Premier apeluje do Polaków
Premier Donald Tusk powiedział w środę, że ci, którzy lecą dzisiaj na Bliski Wschód, jutro być może będą czekać na pomoc państwa polskiego przy ewakuacji. - Zwracam się do wszystkich jeszcze raz: kto nie musi, niech nie leci - zaapelował szef rządu.
Premier odniósł się do informacji, którą - jak zaznaczył - przekazał mu szef MSZ Radosław Sikorski, że ciągle dość duże grupy osób decydują się na wylot turystyczny do państw Bliskiego Wschodu. Zaznaczył, że polski rząd nie może nikomu zakazać lotu do państw objętych konfliktem lub nim zagrożonych.
Premier apeluje: kto nie musi, niech nie leci na Bliski Wschód
- Wszystko musi wynikać ze zdrowego rozsądku ludzi. Jeśli ktoś nie musi tam lecieć, to niech tam nie leci - powiedział. Zaznaczył, że zdaje sobie sprawę z tego, że to może wiązać się z konsekwencjami finansowymi.
Trump uderza w Iran, by ratować poparcie? "Mówił Georgem Bushem"
- Warto jednak mieć świadomość, że ten kto leci dzisiaj, jutro być może będzie czekał na pomoc państwa i będzie chciał się ewakuować. Więc zwracam się do wszystkich jeszcze raz: kto nie musi, niech nie leci. Lista (tych) państw jest znana - oświadczył szef rządu.
Tusk mówiąc o sprawie przygotowania placówek dyplomatycznych zaznaczył, że pojawiają się głosy, że skoro rząd wiedział, że "będzie wojna", to powinno wszystko być przygotowane "pod klucz" już od soboty lub niedzieli. - Dedykuję tym wszystkim informację bezpośrednio z Waszyngtonu, gdzie wszyscy, którzy naprawdę wiedzieli kiedy i co się zacznie też nie są przygotowani do ewakuacji na dużą skalę - podkreślił szef rządu.