Prezes ZUS szczerze o tych emeryturach. "Tylko do tego dopłacamy"

- Jeśli ktoś dostaje 2 grosze "emerytury" co miesiąc, a sam przelew kosztuje 10 groszy, to tylko do tego dopłacamy. Kwestia tzw. emerytur groszowych wymaga uregulowania - ocenił w rozmowie z PAP prezes ZUS Zbigniew Derdziuk. Jak wskazał, ważne jest budowanie zaufania do systemu emerytalnego.

Prezes ZUS Zbigniew DerdziukPrezes ZUS Zbigniew Derdziuk
Źródło zdjęć: © East News | Pawel Wodzynski
Malwina Gadawa

Prezes ZUS w rozmowie z PAP zwrócił uwagę, że w systemie są "pewne zaszłości, które należałoby wyeliminować", na przykład tak zwane emerytury groszowe.

Emerytury groszowe do zmiany. Prezes ZUS komentuje

- W systemie powszechnym emerytura minimalna jest wtedy, gdy ktoś pracuje co najmniej 20 lat w przypadku kobiet i 25 lat w przypadku mężczyzn. Zdarza się, że osoby odprowadziły składki za kilka miesięcy i teraz otrzymują z ZUS kilka, kilkanaście złotych miesięcznie. Te osoby, choć nie pracowały dłużej niż rok, dostają 13. i 14. emeryturę. To w mojej ocenie wymaga zmiany - ocenił Derdziuk.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Dodał, że nie chce rozstrzygać, jaka powinna być więc minimalna kwota wypłacania tego typu świadczeń, "ale jeśli ktoś dostaje 2 grosze co miesiąc, a sam przelew kosztuje 10 groszy, to tylko do tego dopłacamy".

To wymaga uregulowania -stwierdził prezes ZUS.

Podkreślił, że ważne jest budowanie zaufania społecznego do systemu, który "funkcjonuje od 91 lat i niezawodnie wypłaca świadczenia". - Bardzo ważne jest, żeby osoby, które płacą składki, wiedziały, że jest to mechanizm zabezpieczenia na starość. Takim gwarantem tego zabezpieczenia jest budżet państwa - powiedział.

Zbigniew Derdziuk zapewnił, że ZUS jest przygotowany na wyzwania demograficzne i ma wieloletnie prognozy, nawet do 2080 roku, które przewidują, jaka jest wydolność systemu emerytalnego.

Przyszłe emerytury. ZUS gotowy na różne scenariusze

Na to - jak zauważył - składa się wiele warunków. - Oczywiście ważnym czynnikiem jest sytuacja demograficzna, przy czym ona też ma różne wymiary. Jeden dotyczy liczby urodzeń, drugi odnosi się do tego, jak długo ludzie żyją. I o ile wskaźnik dzietności w Polsce spada i zbliża się już do poziomu poniżej 1,1, to długość życia się zmienia. Kobiety żyją średnio 82 lata, a mężczyźni 75 lat. W ciągu ostatnich 30 lat długość życia w Polsce wydłużyła się o 7-8 lat - wskazał prezes ZUS.

Jak zaznaczył, z drugiej strony PKB Polski rośnie, "co też zabezpiecza poziom naszych dochodów". - Wzrasta średnie wynagrodzenie, co oznacza, że płacimy wyższe składki, dzięki czemu gromadzimy więcej środków na kontach ZUS, co wpływa na wysokość przyszłych emerytur - podkreślił Derdziuk.

Dodał, że "jeśli spojrzymy na wydolność systemu w perspektywie 50 lat, to on się bilansuje". Prezes Zakładu zwrócił uwagę, że spadek wydolności w obecnej dekadzie wynika m.in. z przejścia na emerytury osób z wyżu powojennego, a poprawa wydolności w latach trzydziestych będzie wynikała z przechodzenia na emerytury osób z niżu demograficznego lat sześćdziesiątych XX wieku.

- W następnych dekadach wydolność będzie rosła z uwagi na przechodzenie na emerytury osób z niżu demograficznego przełomu XX i XXI wieku oraz wymieranie osób z wyżu demograficznego lat osiemdziesiątych XX wieku. Na wydolność systemu wpływa też przejście z systemu zdefiniowanego świadczenia na system zdefiniowanej składki. Polska zmieniła ten system w 1999 roku - przypomniał Derdziuk.

Poinformował, że obecnie Fundusz Ubezpieczeń Społecznych wydaje rocznie 471 miliardów złotych, z czego 81 miliardów pochodzi z dotacji, 10 miliardów z "suwaka" – czyli środków z OFE zainwestowanych na giełdzie – a pozostałe 380 miliardów ze składek na ubezpieczenia.

Wybrane dla Ciebie