Rafinerie w Zatoce Meksykańskiej sparaliżowane. Ropa jednak zmieniła kurs
Mimo trudnych warunków atmosferycznych i zakłóceń w produkcji na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej, ceny ropy odnotowały spadek. Analitycy wskazują na wpływ geopolityki i zapasów surowca jako kluczowe czynniki.
Potężna zimowa burza, która uderzyła w region Zatoki Meksykańskiej, spowodowała poważne zakłócenia w amerykańskiej infrastrukturze energetycznej - pisze Reuters. Produkcja ropy naftowej zmniejszyła się o 2 mln baryłek dziennie, co najbardziej dotknęło Basen Permski, kluczowy obszar wydobywczy w USA.
W sobotę wyłączenia sięgnęły tam 1,5 mln baryłek dziennie. Mimo tego, od poniedziałku sytuacja zaczęła się stabilizować, a pełne wznowienie produkcji planuje się do 30 stycznia - zaznacza agencja.
Zaskakująco, mimo tych zakłóceń ceny ropy Brent i WTI zakończyły poniedziałek na nieco niższych poziomach. Kontrakty terminowe dla ropy Brent wyniosły 65.59 dol. za baryłkę, a amerykańska WTI zamknęła się na 60.63 dol.
Notowania wystrzeliły. Co dalej ze złotem? Analityk wyjaśnia
To Iran ma największy wpływ
Na rynkach nadal obecne są obawy związane z napięciami między USA a Iranem. Ostatnie wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa w kierunku Teheranu podtrzymują niepewność, co wpływa na stabilizację cen surowca.
Dodatkowym czynnikiem wpływającym na rynek są raporty o amerykańskich zapasach ropy. Według danych Administracji Informacji Energetycznej, zapasy wzrosły o 3,6 mln baryłek, co zwiększa presję na ceny.
Wyczerpywanie zapasów surowca oraz decyzja grupy OPEC+ o utrzymaniu braku zwiększania produkcji do końca I kwartału 2026 r. mają wspierać stabilność rynku na tle prognozowanej nadwyżki.
Źródło: Reuters