Ropa wyraźnie zmienia cenę. "Armada" płynie w stronę Iranu
Donald Trump zapowiedział wysłanie "armady" w kierunku Iranu, co natychmiast przełożyło się na notowania ropy naftowej. Obawy o konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie nałożyły się na problemy wydobywcze w Kazachstanie. Ropa WTI drożeje o 2,71 proc., a Brent o 2,54 proc.
Kiedy wydawało się już, że napięcie na rynkach międzynarodowych wygasa, pojawiły się nowe czynniki, które je przywraca. Rynek ropy naftowej kończy tydzień wyraźnymi wzrostami. Inwestorzy reagują na ponowne zaostrzenie retoryki Waszyngtonu wobec Teheranu oraz doniesienia o fizycznych ograniczeniach podaży surowca w Azji Centralnej.
Notowania surowca odbiły w piątek po czwartkowych spadkach. Impulsem do zmiany nastrojów stały się słowa prezydenta USA Donalda Trumpa, które rynki odebrały jako zapowiedź możliwych działań militarnych. Wzrosty cen ropy West Texas Intermediate (WTI) o 2,71 proc. oraz odmiany Brent o 2,54 proc. to bezpośrednia reakcja na ryzyko zaburzenia łańcuchów dostaw w kluczowym dla energetyki regionie Zatoki Perskiej.
Wielki powrót polskiej marki. Prezes ujawnia, co go uratowało
"Wielka flotylla" w drodze
Jak relacjonuje CNBC, prezydent Trump podczas rozmowy z dziennikarzami na pokładzie Air Force One poinformował o ruchach amerykańskiej marynarki wojennej.
Obserwujemy Iran. Mamy wiele okrętów zmierzających w tamtym kierunku, na wszelki wypadek. Płynie tam wielka flotylla i zobaczymy, co się wydarzy – stwierdził amerykański przywódca.
Agencja Reutera, powołując się na amerykańskiego urzędnika, potwierdza te doniesienia. W najbliższych dniach na Bliski Wschód mają dotrzeć okręty wojenne, w tym lotniskowiec oraz niszczyciele rakietowe. Deklaracja ta odnowiła obawy o stabilność regionu, zwłaszcza że prezydent USA ponownie ostrzegł Teheran przed wznawianiem programu nuklearnego oraz kontynuowaniem krwawego tłumienia protestów społecznych.
Piątkowe wzrosty cen są nagłym zwrotem akcji. Jeszcze w czwartek ropa taniała, gdy opadło napięcie związane z inną osią sporu geopolitycznego – kwestią Grenlandii. Trump wycofał się wówczas z gróźb celnych wobec Europy po osiągnięciu porozumienia z Danią i NATO, co chwilowo uspokoiło rynki.
Awaria giganta w Kazachstanie
Geopolityka nie jest jednak jedynym czynnikiem windującym ceny. Równolegle rynek boryka się z realnym ograniczeniem podaży surowca z Kazachstanu. Koncern Chevron poinformował, że wydobycie na złożu Tengiz – jednym z największych na świecie – wciąż nie zostało wznowione po pożarze, do którego doszło w poniedziałek.
Analitycy JP Morgan, cytowani przez agencję Reutera, kreślą pesymistyczne scenariusze dla kazachskiego sektora. Złoże Tengiz odpowiada za niemal połowę produkcji tego kraju. Eksperci banku szacują, że przestoje mogą potrwać do końca miesiąca. W rezultacie średnie dzienne wydobycie ropy w Kazachstanie w styczniu może spaść do poziomu 1–1,1 mln baryłek, podczas gdy standardowy poziom oscyluje wokół 1,8 mln baryłek dziennie. Sytuację komplikują dodatkowo problemy logistyczne w głównym terminalu eksportowym nad Morzem Czarnym, który ucierpiał w wyniku ataków dronów.
Irański konflikt i chiński parasol
Napięcie na linii Waszyngton-Teheran narasta w momencie głębokiego kryzysu wewnętrznego w Iranie. Organizacja Human Rights Activists News Agency (HRANA) donosi o dramatycznym bilansie tłumienia antyrządowych demonstracji. Według aktywistów śmierć poniosło już ponad 5 tysięcy osób, a aresztowano blisko 27 tysięcy. Protesty, napędzane kryzysem gospodarczym i załamaniem waluty, trwają od końca grudnia.
Mimo sankcji i presji politycznej, Iran pozostaje istotnym graczem na rynku naftowym, będąc czwartym co do wielkości producentem w ramach kartelu OPEC. Aditya Saraswat, dyrektor ds. badań regionu MENA w Rystad Energy, wskazuje w analizie dla CNBC, że Teheran wciąż posiada "jedyny czynnik ratunkowy" w postaci Chin. Pekin odpowiada za odbiór aż 90 proc. irańskiego eksportu ropy, przy czym część ładunków trafia do Państwa Środka oficjalnie jako dostawy o "nieznanym przeznaczeniu".
Ekspert Rystad Energy ostrzega, że w arsenale Teheranu wciąż pozostają groźne narzędzia odwetowe, takie jak próba blokady cieśniny Ormuz czy eskalacja nuklearna. Każdy z tych ruchów wiązałby się jednak z ryzykiem dla samego reżimu.
Rynek odporny na wstrząsy?
Mimo gorących nagłówków, część przedstawicieli branży zachowuje spokój. Amin Nasser, prezes saudyjskiego giganta Aramco, w rozmowie z mediami zapewnił, że sektor energetyczny wykazuje dużą odporność na zmienność. Jego zdaniem rynek jest "dobrze zaopatrzony", a historyczne doświadczenia pokazują, że system radzi sobie z lokalnymi zakłóceniami dzięki dywersyfikacji źródeł.
Podobnego zdania są analitycy Fitch Ratings. W swojej ocenie wskazują oni, że choć ewentualne fizyczne przerwy w dostawach irańskiej ropy podbiłyby ceny, to wpływ ten byłby ograniczony. Powodem jest globalna nadpodaż surowca, która działa jak bufor bezpieczeństwa dla światowej gospodarki.
Robert Kędzierski, dziennikarz money.pl