UE ma problem z paliwem. Nieoficjalnie: Bruksela nie wie, ile zapasów ma Europa
Europa obawia się niedoborów paliw w konsekwencji wojny z Iranem, ale unijni urzędnicy nie mają pełnego obrazu tego, ile diesla, benzyny czy paliwa lotniczego faktycznie znajduje się w komercyjnych magazynach, jak opisuje Politico.
Europa stara się ograniczyć ryzyko braków paliw, gdy wojna z Iranem podbija koszty surowców energetycznych i energii, a także zagraża dostawom przez cieśninę Ormuz. Problemem okazuje się jednak nie tylko dostępność surowca, ale też informacja o stanie rezerw. Politico podaje, że władze Unii Europejskiej nie potrafią w czasie zbliżonym do rzeczywistego odpowiedzieć na pytanie, ile paliw ma dziś kontynent.
Tobias Meyer, prezes DHL Group, powiedział, że w Europie "istnieją rezerwy strategiczne, ale nie ma zbyt dużej przejrzystości, ile z nich zostało już wykorzystanych". Dodał, że zagadką jest, co stanie się w kwestii dostaw paliw po czerwcu.
Z jednej strony Politico pisze, że unijne instytucje nie działają całkiem po omacku. Dane o rezerwach ropy i gazu utrzymywanych przez rządy są zwykle jawne i aktualizowane, a urzędnicy z państw członkowskich regularnie wymieniają informacje. Zdarza się też, że firmy dobrowolnie przekazują wybrane dane o własnych zapasach.
Jak sfinansujemy drugi atom? Wiceprezes PFR: model będzie inny
Z drugiej strony portal wskazuje, że urzędnicy, którzy chcą ocenić, kiedy może zabraknąć paliw, mimo powyższego mają niewiele twardych punktów odniesienia. To ryzyko podwójne: z jednej strony UE może zbyt późno dostrzec realne braki, z drugiej podejmować decyzje awaryjne na podstawie niepełnych informacji.
Dlaczego UE nie zna stanu zapasów paliw
Z protokołu wysokiego szczebla spotkania w ubiegłym miesiącu wynika, że ministrowie z Belgii, Holandii i Hiszpanii wskazali luki w wiedzy i zaapelowali o bardziej skoordynowany monitoring w czasie rzeczywistym, zwłaszcza dla produktów rafinowanych.
Przedstawiciel Grecji poszedł jeszcze dalej i poprosił Komisję o utworzenie kanału na WhatsAppie lub Signalu dla państw członkowskich i unijnej administracji.
- Mamy bardzo ograniczoną wiedzę rynkową i dane dotyczące gazu i ropy - powiedział wysoki rangą urzędnik europejskiego resortu energii, cytowany anonimowo przez Politico. - Wiedza o tym, co trafia do obrotu, co jest wycofywane i co wysyła się różnymi trasami, to obszar, w którym brakuje monitoringu rynku.
Diesel i paliwo lotnicze to największa niewiadoma
Najbardziej zaciemniona sytuacja jest w przypadku paliw rafinowanych, takich jak diesel i paliwo lotnicze. UE opiera się głównie na danych Eurostatu oraz spotkaniach koordynacyjnych z państwami członkowskimi. Tyle że większość zapasów pozostaje poza bezpośrednim wglądem administracji, bo znajduje się w rozproszonych magazynach komercyjnych w różnych sektorach gospodarki.
KE przyznaje, że ma problem z informacją. W tym miesiącu zapowiada uruchomienie projektu "Fuel Observatory", który ma śledzić unijną produkcję, import, eksport i poziomy zapasów paliw transportowych, w rozwiązaniu przypominającym amerykańską Energy Information Administration, opisywaną przez Politico jako znacznie bardziej rozbudowaną.
- Oczywiście chcemy mieć lepszy przegląd sytuacji paliwowej w całej UE. Pracujemy nad tym, ale jest za wcześnie, by deklarować, jak to będzie działać - powiedziała rzeczniczka Komisji Anna-Kaisa Itkonen.
Mimo dużych luk w danych, urzędnik KE cytowany wcześniej przez Politico ocenił, że wciąż jest za wcześnie, by przesądzać, czy Komisja spróbuje wprowadzić przepisy zmuszające państwa do informowania o sytuacji.
Gaz widać lepiej, ale przepływów UE nadal nie kontroluje
Najtrudniejsze pozostaje śledzenie paliwa lotniczego. Najłatwiejsze - gazu. Po niedoborach wywołanych pełnoskalową inwazją Rosji na Ukrainę w 2022 r. UE wprowadza zasady, które zobowiązują państwa członkowskie do wypełniania magazynów do 90 proc. krajowej pojemności przed zimą. Dzięki temu UE lepiej wie, ile gazu ma w danym momencie.
Z danych zebranych przez Jaller-Makarewicz wynika, że w styczniu większość państw UE, z wyjątkiem Łotwy, Irlandii i Cypru, spełniała unijny wymóg utrzymywania zapasów ropy i jej pochodnych na poziomie co najmniej 90 dni. Zapas składał się przede wszystkim z ropy naftowej, oleju napędowego i surowców wsadowych, przy ograniczonych ilościach benzyny i paliwa lotniczego.
Według Politico część dostępnych informacji nie uspokaja. Zapasy gazu w Europie miały być niskie już przed atakiem na Iran i średnio wynosić poniżej 30 proc. krajowej pojemności po dużych poborach zimą. Ich uzupełnianie zależy od zachęt dla traderów, którzy zwykle zatłaczają gaz do magazynów latem, gdy ceny spadają, i sprzedają zimą, gdy rosną. Wojna z Iranem może jednak odwrócić tę logikę, a unijne próby rozwiązania problemu spotykają się z mieszanymi reakcjami.
Dodatkowym elementem trudnej sytuacji UE jest zmiana tras na globalnym rynku po zablokowaniu Ormuzu. Charles Costerousse, analityk rynku gazu w firmie Kpler, mówi Politico, że tankowce nie są już przekierowywane do Azji z Europy, tylko płyną tam bezpośrednio z Afryki Zachodniej i USA.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wyliczyła, że wojna na Bliskim Wschodzie kosztuje Unię niemal 500 mln euro dziennie z powodu wyższych cen energii. Jednocześnie prezydent USA Donald Trump polecił współpracownikom przygotowania do długotrwałej blokady portów irańskich, co może dalej rozchwiać globalne rynki energii.
Źródło: Politico