Notowania

Ratownicy górscy nie tylko ratują ludzi, ale też... szukają sponsorów. "To niepoważne"

Państwo finansuje GOPR i TOPR w około 60 proc. Resztę swojego budżetu ratownicy muszą zapewnić sobie sami. - Może warto, aby państwo zaangażowało się bardziej, bo już niedługo TOPR-owcom zabraknie miejsca na kombinezonach na reklamy - mówią eksperci.

Podziel się
Dodaj komentarz
(facebook)
Bez sponsorów i datków organizacje GOPR i TOPR nie mogłyby się utrzymać (Fot: TOPR)

Ratownicy górscy są niezbędni - nie tylko w czasie takiej tragedii, jak na Giewoncie. Właściwie codzienne ratownicy GOPR i TOPR ratują ludzkie życie.

Państwo oczywiście wspiera działalność obu organizacji - kwotą ok. 14 mln zł rocznie. To zdecydowanie za mało. W przypadku TOPR rządowa dotacja pokrywa zaledwie 60 proc. kosztów działalności. Z budżetu MSWiA finansowane są na przykład loty śmigłowca TOPR.

A co z resztą sprzętu? - Nieocenieni są sponsorzy. Firma Salewa zapewnia na przykład sprzęt górski, BP - paliwo, Škoda dostarcza pojazdy. Bardzo ważnym sponsorem TOPR-u są też firmy Plus i Żabka - opowiada money.pl Beata Sabała-Zielińska, autorka książki "TOPR. Żeby inni mogli przeżyć".

GOPR-owcy, ludzie z charakterem. Obejrzyj wideo:

TOPR-owi pomagają też zwykli ludzie, którzy organizują na przykład akcje zbierania funduszy na sprzęt w mediach społecznościowych.

- To nie jest tak, że nasz sprzęt nie jest sprawny. Oczywiście, że jest. Ale liny, haki czy pojazdy się zużywają, zwłaszcza w skomplikowanych akcjach, na przykład w jaskiniach. Więc każdy grosz się liczy - opowiada money.pl Adam Marasek, wieloletni ratownik TOPR.

Czy więc ratownicy powinni być na łasce sponsorów? - Ja uważam, że państwo powinno finansować ratowników górskich w 100 proc. Jednak dyskusja trwa, a nic się w tej sprawie nie zmienia - dodaje Marasek.

Inaczej jest na przykład na Słowacji, gdzie górskich ratowników państwo finansuje w 95 proc.

"Brakuje już miejsca na logo sponsorów"

Może jednak to w Polsce system finansowania jest lepszy? Skoro GOPR i TOPR to zaradne organizacje i umieją pozyskiwać sponsorów, to może tak powinno zostać?

Beata Sabała-Zielińska argumentuje, że ratownicy powinni ratować ludzi, a nie poświęcać czas na szukanie sponsorów. - Poza tym to nie wygląda poważnie, jak widzimy ratowników z tyloma logotypami na kombinezonach. Zresztą już za chwilę chyba będzie brakować na nich miejsca na kolejne - opowiada.

Adam Marasek dodaje, że aby utrzymać organizację, ratownicy TOPR pracują też prywatnie - na przykład świadcząc usługi na stokach narciarskich. Wpływy z takich zleceń częściowo idą do kieszeni ratowników, ale częściowo również na potrzeby TOPR.

Zdaniem Sabały-Zielińskiej to, że ratownicy są tylko częściowo finansowani z budżetu, prowadzi do wielu absurdów. - Państwo regularnie musi organizować przetargi na organizację, która będzie zajmować się ratownictwem w Tatrach. Siłą rzeczy wygrywa zawsze TOPR - bo po pierwsze, nikt inny się na tym nie zna, a po drugie - nikt inny nie startuje - wyjaśnia.

Problem, jak zauważa Sabała-Zielińska, bynajmniej jednak nowy nie jest. - Właściwie od 110 lat istnienia TOPR ciągle wygląda to tak samo. Ratownicy chodzą i proszą o pieniądze - opowiada.

Jest i druga strona medalu. Zarówno TOPR, jak i GOPR to stowarzyszenia. Finansowanie w stu procentach z budżetu mogłoby ograniczyć niezależność tych organizacji. - To też mogłoby się nie podobać wielu osobom z GOPR i TOPR - mówi nam jeden z ratowników.

A Adam Marasek przypomina, że problem mogłyby rozwiązać na przykład obowiązkowe ubezpieczenia dla tych, którzy wybierają się w wysokie góry. - Ta dyskusja też trwa od lat i jej końca nie widać - mówi ratownik.

Podobnie jak Mariusz Grudzień z GOPR, Adam Marasek zwraca uwagę, że państwo powinno zająć się jeszcze jedną kwestią - obniżeniem wieku emerytalnego dla ratowników.

- Obecnie wynosi on 65 lat. A to jest tak, że z wiekiem pojawiają się kontuzje i nie zawsze osoba w takim wieku powinna wyjeżdżać na akcje. Etatowych ratowników w Polsce jest niewielu, trochę ponad stu. Może więc powinno się wiek emerytalny obniżyć? Nie sądzę, by w przypadku tak małej grupy osób były to wielkie pieniądze dla państwa. Na pewno loty marszałka kosztowały więcej - uśmiecha się Adam Marasek.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
23-08-2019

jaannaobciążyć kosztami tych co bezmyślnie idą w góry np w trnisówkach

23-08-2019

hhto sa jaja jakies.mateuszek pompuje cyklicznie miliony z rezerw do torunia a nie ma kasy na to co potrzebne

23-08-2019

Brrr zimnoTo wstyd i hańba żeby TOPR i GOPR były finansowa przez państwo tylko w 60% a resztę goprowcy muszą zapewnić własnym asumptem i zapobiegliwością … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (343)