Rekordowa liczba lekarzy chce wyjechać za granicę. Prezes NRL zarzuca zaniechania

Rekordowa liczba lekarzy pobrała zaświadczenia potrzebne do zatrudnienia za granicą – informuje prof. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Zarzucił też rządowi niewystarczające nakłady na służbę zdrowia. Nie zgadza się z tym rzecznik ministerstwa zdrowia, który powiedział, że "podwyżki w służbie zdrowia od kilku lat są faktem".

Prezez NRL alarmuje, że rekordowa liczba lekerzy chce wyjechać za granicęPrezez NRL alarmuje, że rekordowa liczba lekerzy chce wyjechać za granicę
Źródło zdjęć: © Flickr | Hospital CLÍNIC CC BY-ND 2.0 Flickr
Martyna Kośka

- Prawie 200 zaświadczeń potrzebnych do otrzymania zatrudnienia za granicą pobrali lekarze w okręgowych izbach lekarskich w pierwszym kwartale tego roku. To rekord – powiedział prezes Naczelnej Rady Lekarskiej prof. Andrzej Matyja.

- Nigdy w historii nie było takiej liczby w ciągu kwartału – dodał prezes. Przyznał także, że "nie dziwi go, że coraz więcej lekarzy myśli o opuszczeniu kraju".

Prof. Matyja podkreślił, że polski system ochrony zdrowia jest niewydolny. Jego zdaniem jeśli rząd szybko nie zareaguje i nie zwiększy nakładów na służbę zdrowia, przede wszystkim na kształcenie kolejnych medyków i poprawę warunków pracy i płacy dla nich, to "dojdzie do katastrofy", bo po zakończeniu pandemii polskich pacjentów nie będzie miał kto leczyć.


DLA CIEBIE
Przetestował setki zawodów. Który wybrałby na start? - Wojciech Kaczmarczyk II Pierwsza praca #4 

Prezes NRL skrytykował propozycje nowych regulacji płac dla lekarzy. - To żenujące, że lekarzom specjalistom proponuje się podwyżkę 19 zł brutto – ocenia.

Według oficjalnych danych w kraju brakuje 20-50 tys. lekarzy.

Do Polski przyjeżdżają lekarze z Białorusi i Ukrainy

Do tych zarzutów odniósł się na wtorkowej konferencji prasowej rzecznik ministerstwa zdrowia Wojciech Andrusiewicz. W jego ocenie "podwyżki w służbie zdrowia od kilku lat są faktem, rosnące nakłady do 6 proc. PKB dzieją się na bieżąco".

Przyznał, że "jeżeli lekarze składają wnioski o możliwość podjęcia pracy w innym kraju, to jest to informacja przykra" - stwierdził rzecznik MZ.

Jego zdaniem na takie decyzje może mieć wpływ bieżąca walka z COVID, wyczerpanie lekarzy i zespołów medycznych, widoczne nie tylko w Polsce, ale też w innych krajach Unii Europejskiej.

- Na pewno na to wpływ ma COVID. Ja liczę jednak, że te deklaracje złożone przez lekarzy będą się miały może nijak do rzeczywistości, ale ta skala będzie mniejsza - powiedział Andrusiewicz.

Zapewnił, że ministerstwo nie przygląda się biernie i uzupełnia braki kadrowe lekarzami z zagranicy, głównie z Ukrainy i Białorusi.

- Poszukujemy wsparcia tam, gdzie to możliwe, np. pozyskując medyków z państw ościennych, którzy maja specjalizację i mogą podjąć pracę medyka oraz władają językiem polskim. Wydaliśmy ok. 130 zgód na podjęcie pracy w Polsce przez obywateli Ukrainy i Białorusi – powiedział Andrusiewicz.

Normalnej majówki nie będzie

W czasie konferencji prasowej mówił tez o odmrażaniu gospodarki. Jego zdaniem nie ma warunków, by myśleć o majówce.

- Przed nami znów majówka, wybór mamy prosty: jeśli pozwolimy sobie na zbyt poluzowaną majówkę, to możemy zapomnieć o szkole dla dzieci albo o wakacjach dla nas wszystkich. Jeśli coś chcemy mieć szybko, to musimy zrezygnować z tego, co przed nami – powiedział Wojciech Andrusiewicz.

Kilka godzin wcześniej minister zdrowia Adam Niedzielski mówił w Radiu Zet o kolejności otwierania sektorów. Jego odpowiedź zmartwi tych, którzy marzą o wyjeździe na urlop: hotele są, jak to ujął, "w perspektywie". W pierwszej kolejności do pracy mogliby wrócić fryzjerzy i branża beauty, później odmrożony mógłby zostać handel. Na samym końcu ruszą gastronomia i fitness. Niewykluczone, że przywracanie branż "do życia" odbywać się będzie z uwzględnieniem regionalizacji.

Wybrane dla Ciebie