Notowania

wiadomości
19.11.2019 22:06

Rewolucja w L4. Nowe zasady mogą zmusić przewlekle chorych do pracy

Po zmianach pacjenci będą musieli mieć 90 dni przerwy między jednym a drugim zwolnieniem, by otrzymać zasiłek chorobowy z ZUS. - To absurdalne, nieprzemyślane i mechaniczne podejście. Choroby i jej przebiegu nie da się zaplanować - mówi Witold Michałek, dyrektor Federacji Polskich Pacjentów i członek Rady Dialogu Społecznego.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP)
Rząd chce by między jednym a drugim zachorowaniem było co najmniej 90 dni przerwy. (Fot: Rafał Guz)

- Będzie to miało bardzo zły wpływ na leczenie pacjentów, ale pozytywny na wydatki ZUS. To nie może być przypadek, przecież obserwujemy teraz poszukiwania środków na wypłatę 13. i 14. emerytury. Ustawodawcy nie interesuje, co zrobi pacjent, który rozchoruje się przed upływem tych 90 dni - mówi doktor Piotr Karniej, prodziekan Wydziału Nauk o Zdrowiu Wrocławskiego Uniwersytetu Medycznego.

Propozycja nowej zasady pojawiła się w odpowiedzi MF na interpelację poselską. Zgodnie z nią "powstanie prawa do nowego okresu zasiłkowego następuje tylko w przypadku, gdy ponowne zachorowanie nastąpi po upływie 90 dni od zakończenia poprzedniej niezdolności do pracy". Nie ma znaczenia czy przyczyną jest ta sama, czy inna choroba.

Obejrzyj: PKN Orlen rozgląda się za nowymi stacjami poza Polską. "Ciągle monitorujemy rynek"

Wiceminister finansów Leszek Skiba przekonuje, że wszystkie zmiany, które mogą zacząć obowiązywać od 2020 r., wprowadzane są w celu uszczelnienia systemu.

- To absurdalne, nieprzemyślane i mechaniczne podejście. Choroby i jej przebiegu nie da się zaplanować. Przede wszystkim trzeba sprawdzić, jakie konsekwencje rząd przewiduje po wprowadzeniu czegoś takiego. Przerzucenie kosztu choroby na samego pacjenta jest trudne do zaakceptowania. Czeka nas prawdopodobnie ostra dyskusja - mówi Witold Michałek, dyrektor Federacji Polskich Pacjentów i członek Rady Dialogu Społecznego.

Choroba nie robi przerw

Nasz rozmówca jest zaskoczony propozycją MF konsultowaną z ZUS, którą od strony ustawodawczej ma zająć się Ministerstwo Pracy. O szczegóły dotyczące tej regulacji pytaliśmy w resorcie już w zeszłym tygodniu. Jednak do czasu opublikowania tego artykułu, nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

- Zupełnie nie wiem, jakby to miało wyglądać. Choroba nie robi sobie przerw - mówi Witold Michałek. Rzeczywiście trudno sobie wyobrazić sytuację chorego np. onkologicznie, który był już na długotrwałym zwolnieniu, wraca do pracy, ale przed upływem owych 90 dni jego stan się pogarsza i znów musi iść na zwolnienie.

Resort zdrowia odpowiada Krzysztofowi Brejzie z PO ws. zadłużenia szpitali. Wzrosło o 3 mld zł w 4 lata
Służba zdrowia. Szpitale zadłużone na potęgę. Brejza: "skok o 3 mld zł w 4 lata"

"Prezenteizm" w natarciu

Podobnego zdania jest Piotr Karniej. Jak zauważa, oprócz pacjentów onkologicznych nowa zasada może być dużym problemem dla Polaków cierpiących na schorzenia układu ruchu.

- Mający poważne problemy z kręgosłupem czy stawami, po długich okresach na zwolnieniu wraca do pracy, po czym ponownie zmuszony jest iść na zwolnienie. To bardzo częste i to nie jest wina tych ludzi. To powszechne, że siedzimy na niewłaściwych krzesłach, przy źle ustawionych i niewłaściwych biurkach, na których stoją komputery również nieergonomicznie przygotowane - mówi doktor Karniej.

Lekarze wyjeżdżają z kraju, podwyżki nie są przekonujące
Służba zdrowia. Pieniądze to nie wszystko, lekarze wciąż emigrują

W jego ocenie proponowana regulacja przyczyni się do tego, że coraz powszechniejszym zjawiskiem stanie się "prezenteizm". Mówimy o nim w sytuacji, kiedy choroba nie jest wystarczającym powodem, żeby iść na zwolnienie lekarskie. Pracownicy ponad wszystko i nie zważając na niedyspozycję, przychodzą do pracy dla samej obecności.

- To oczywiste, że chorzy są mniej efektywni, pracują w sposób mniej skuteczny. Szczególnie nieodpowiedzialne jest chodzenie do pracy z grypą np., kiedy zarażamy innych. Jednak te regulacje mogą upowszechnić to zjawisko, bo chorzy nie będą mieli innego wyjścia - mówi Karniej.

* Zapłaci pracodawca?*

Pytanie tylko, jak to będzie wyglądało technicznie. Czy chory, który wrócił do pracy na czas krótszy niż 90 dni po długotrwałym zwolnieniu, nie będzie miał prawa iść na kolejne zwolnienie? Czy chorzy onkologicznie albo ze schorzeniami kręgosłupa będą musieli mimo wszystko przychodzić do pracy, a może mają brać bezpłatne urlopy?

Bez odpowiedzi od resortu pracy można tylko domniemywać, jednak jak przewiduje nasz rozmówca, jest tu pewne rozwiązanie.

- Moja intuicja wskazuje, że będzie za to płacił pracodawca, a pracownik po prostu pójdzie na kolejne zwolnienie. Jest to przedziwna konstrukcja, żeby obciążenia z ZUS przenieść na pracodawców, ale nie można tego wykluczyć - podsumowuje dr Piotr Karniej. Pytanie tylko, na ile wtedy silna będzie presja ze strony pracodawcy, by takiego zwolnienia nie brać? Na ile silny będzie też strach chorych przed zwolnieniem, kiedy za kolejne L4 płaci firma?

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: wiadomości, gospodarka, służba zdrowia, zus, zwolnienie lekarskie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
20-11-2019

oloPopierajcie partie czynem ,umierajcie przed terminem

21-11-2019

Tak głosowaliścieA składkę ZUS tez mam placic co 90 dni?

21-11-2019

j23Chora sprzedawczyni poleży na ladzie, chory nauczyciel na biurku, chory policjant na skrzyżowaniu, najbardziej się boję chorego maszynisty czy pilota.

Rozwiń komentarze (767)