Ropa drożeje przez wojnę. Testują barierę 200 dol. za baryłkę
Administracja Donalda Trumpa analizuje scenariusze gwałtownego wzrostu cen ropy nawet do 200 dolarów za baryłkę w związku z wojną z Iranem. Już teraz Brent kosztuje ok. 102 dol., a WTI 91 dol. Eksperci ostrzegają, że taki skok mógłby uderzyć w inflację i wzrost gospodarczy - opsiał "Bloomberg".
Administracja USA analizuje możliwe skutki gwałtownego wzrostu cen ropy naftowej w związku z konfliktem z Iranem. Według osób zaznajomionych ze sprawą rozważane są scenariusze, w których cena surowca mogłaby sięgnąć nawet 200 dolarów za baryłkę.
Jak podkreślają źródła, nie jest to prognoza, lecz element standardowych analiz prowadzonych w sytuacjach podwyższonego ryzyka. Celem jest przygotowanie się na różne warianty rozwoju wydarzeń, w tym na przedłużający się konflikt - podał "Bloomberg".
Biały Dom studzi nastroje
Oficjalnie Biały Dom dystansuje się od informacji o analizowaniu tak skrajnych scenariuszy.
Administracja zawsze analizuje różne scenariusze cenowe i ich wpływ na gospodarkę, ale urzędnicy nie badają możliwości wzrostu cen ropy do 200 dolarów za baryłkę – powiedział rzecznik Kush Desai.
Produkuje w Polsce. Ogrywa chińskie podróbki
Dodał również, że sekretarz skarbu Scott Bessent nie był zaniepokojony krótkoterminowymi skutkami konfliktu i podtrzymuje optymizm co do kondycji gospodarki USA i globalnych rynków energii.
Od początku konfliktu ceny ropy znacząco wzrosły. Amerykańska ropa WTI zdrożała o około 30 proc. i kosztuje obecnie ok. 91 dolarów za baryłkę. Z kolei ropa Brent podrożała o niemal 40 proc., osiągając poziom około 102 dolarów.
Wzrost cen jest bezpośrednio związany z napięciami na Bliskim Wschodzie oraz ograniczeniami w transporcie surowców przez cieśninę Ormuz, przez którą w normalnych warunkach przepływa nawet jedna piąta globalnych dostaw ropy i gazu.
Ryzyko dla inflacji i wzrostu
Eksperci wskazują, że dalszy wzrost cen ropy mógłby mieć poważne konsekwencje dla światowej gospodarki. Według szacunków, nawet poziom 170 dolarów za baryłkę utrzymujący się przez kilka miesięcy podbiłby inflację w USA i Europie oraz ograniczył tempo wzrostu gospodarczego.
Jeszcze wyższe ceny oznaczałyby silny szok. W ujęciu realnym ropa osiągnęła poziom około 200 dolarów tylko raz w ciągu ostatnich 50 lat – w 2008 roku, tuż przed globalnym kryzysem finansowym.
Już teraz widoczne są pierwsze skutki. W USA ceny benzyny wzrosły o około 30 proc., niwelując wcześniejsze spadki, które były jednym z elementów poprawy sytuacji gospodarczej w ostatnich miesiącach.
Niepewność wokół polityki i wojny
Sytuacja pozostaje dynamiczna. Administracja USA podkreśla, że prowadzone są działania dyplomatyczne mające na celu zakończenie konfliktu, choć Iran odrzuca propozycje rozmów i grozi dalszą eskalacją.
Prezydent Donald Trump wyznaczył Teheranowi pięciodniowy termin na podjęcie negocjacji. Jednocześnie przedstawiciele administracji wskazują, że plan operacji wojskowej zakładał jej trwanie przez 4–6 tygodni.
Sekretarz energii Chris Wright ocenił wcześniej, że scenariusz wzrostu cen ropy do 200 dolarów jest "mało prawdopodobny".
Źródło: "Bloomberg"