Rosyjski ślad w sprawie Zondacryptro. Ustalenia polskich służb

Według ustaleń polskich służb kontrolę nad giełdą Zondacrypto ma jedna z najgroźniejszych rosyjskich grup przestępczych - dowiedziała się "Gazeta Wyborcza". Chodzi o mafię tambowską, powiązaną z politykami partii prezydenta Rosji Władimira Putina.

Zondacrypto: Access Issues And Withdrawal Problems
The Zondacrypto logo is displayed on a smartphone screen with a Bitcoin image in the background. (Photo by Marek Antoni Iwanczuk/NurPhoto via Getty Images)
NurPhoto
smartphone, digital assets, image, zondacrypto, screen, background, cryptocurrency exchange, nurphotoZondacrypto
Źródło zdjęć: © getty images | Marek Antoni Iwańczuk
Przemysław Ciszak

Jak przekonuje gazeta, premier Donald Tusk mówiąc podczas wystąpień o "rosyjskim wątku" w aferze Zondacrypto miał korzystał z tajnej notatki Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

"Dla ABW związki Zondacrypto z rosyjską przestępczością są kluczowe z punktu widzenia zagrożeń dla państwa. Nasze źródła w agencji oraz w kancelarii premiera wskazują, że chodzi o konkretną strukturę: to tambowskaja bratwa (bractwo z Tambowa), która miała przejąć nad Zondacrypto kontrolę" - czytamy w poniedziałkowej "GW".


DLA CIEBIE
Przetestował setki zawodów. Który wybrałby na start? - Wojciech Kaczmarczyk II Pierwsza praca #4 

Kim są Tambowcy?

Jak pisze "GW", to przestępcza grupa działająca od lat 80., początkowo zajmująca się brutalnym wymuszaniem haraczy, która od początku lat 90. zaczęła zyskiwać wpływy w świecie służb i władzy.

"Tambowcy zmonopolizowali cały sektor paliwowo-energetyczny w Sankt Petersburgu. A media pisały o powiązaniach grupy z ówczesnym wiceprezydentem Sankt Petersburga, dziś prezydentem Władimirem Putinem" - czytamy.

Udziały większościowe

Według "GW", w "notatce ABW znajduje się informacja, że większościowe udziały w giełdzie Rosjanie przejęli w lipcu 2018 r. Zondacrypto nosiła wtedy nazwę Bit Bay i po okresie pierwszych sukcesów przeżywała poważne załamanie".

"Wtedy z pomocą przyszli tambowcy, którzy działali przez polskiego pośrednika. Swoje większościowe udziały sprzedał Mateusz Bajer, jeden ze współzałożycieli spółki. Oficjalnie zostały one przejęte przez trzy podmioty zarejestrowane w Zjednoczonych Emiratach Arabskich przez Sylwestra Suszka, drugiego z założycieli BitBay. Ale za wszystkim stały pieniądze tambowców" - pisze gazeta.

Padły kwoty

Z informacji "GW" wynika też, że notatka ABW podaje kwoty, jakie tambowcy mieli zapłacić za przejęcie kontroli nad Zondacrypto - były to dwie wpłaty, każda po "kilkadziesiąt milionów euro".

Według informatorów "GW", w notatce widnieje też nazwisko pośrednika, który poznał udziałowców Bit Bay-a z Rosjanami. "Ma nim być nieznany szerzej polski biznesmen ze "średniej półki", który robił z tambowcami interesy w branży paliwowej" - przekonuje gazeta.

Wybrane dla Ciebie