Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
Katarzyna Bartman
|
aktualizacja

Rynek pracy. Czy rząd odbierze samorządom urzędy pracy? Szykuje się reforma

103
Podziel się

Powiatowe urzędy pracy poległy w kryzysowym boju. Na ich obsługę skarżą się zarówno pracodawcy, jak i bezrobotni. Rząd rozważa, by odebrać samorządom kontrolę nad nimi i powierzyć ją instytucji centralnej. Taki system mają Niemcy. Samorządy są temu stanowczo przeciwne.

W urzędach pracy zatrudnionych jest 22 tysiące ludzi.
W urzędach pracy zatrudnionych jest 22 tysiące ludzi. (money.pl)
bDTqfAPV

Rząd rozważa odebranie władzom samorządowym nadzoru nad powiatowymi urzędami pracy – usłyszeliśmy w dwóch niezależnych źródłach. Wzorem niemieckim, urzędy pracy mogłyby mieć nowego zwierzchnika, czyli centralny urząd pracy – odpowiednik Federalnej Agencji Pracy w Niemczech. Teraz 340 urzędów powiatowych w kraju podlega bezpośrednio starostom powiatowym.

Samorządy walczyły z firmami?
- Najlepiej funkcjonująca w Europie administracja pracy, czyli Federalny Urząd Pracy w Niemczech ma strukturę mieszaną (rządowo – samorządową), Jest najdroższy w Europie, poważnie finansowany i z ubezpieczenia od bezrobocia i z dotacji budżetowych rządu federalnego i landów - opisuje prof. Jacek Męcina, doradca Zarządu Konfederacji Lewiatan, wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego i były wiceminister pracy.

Dodaje, że w Polsce Fundusz Pracy jest jedynym źródłem finansowania i zasiłków, i aktywnych instrumentów rynku pracy, i kosztów obsługi administracji. Urzędy pracy utrzymują się zatem wyłącznie z tego, co dostaną z tego funduszu. Nie są natomiast dofinansowywane z budżetu

bDTqfAPX

Ale nie o same źródła finansowania urzędów pracy tu chodzi, ale też o ich postawę w czasie kryzysu. Pod adresem tych instytucji padają gorzkie zarzuty o nieradzenie sobie z instrumentami antykryzysowymi, opóźnienia w rozpatrywaniu wniosków o pomoc i niekompetentną obsługę przedsiębiorców.

Zobacz także: Zmiany w kodeksie pracy, <a href="https://money.pl/podatki/">podatkach</a> i emeryturach. "Proponuję system zbliżony do duńskiego"

- Tylko w Warszawie do urzędów pracy spłynęło 400 tysięcy wniosków o dopłaty do wynagrodzeń i mikropożyczki. Za rozpatrzenie jednego wniosku jest płacone urzędnikowi ekstra 30 zł. W ciągu godziny można przejrzeć sześć takich dokumentów. Nic nie stało na przeszkodzie, by prezydent Rafał Trzaskowski zlecił urzędnikom nadgodziny lub oddelegował do pomocy urzędom pracy swoich podwładnych z ratusza. Z jakiegoś powodu tego jednak nie zrobił. A przecież o pomoc występowali przedsiębiorcy, czyli jego elektorat – dziwi się jeden z wysokiej rangi urzędników resortu pracy.

bDTqfAQd

To niejedyny taki przypadek. Dość radykalnie przedsiębiorców potraktował też wrocławski urząd pracy, który - przypomnijmy - z powodu błędów formalnych odrzucił wszystkie przesłane do niego formularze. Urzędnicy skrupulatnie weryfikowali przesłane wnioski.

W ostatnim badaniu przeprowadzonym przez prof. Jacka Męcinę dla Konfederacji Lewiatan aż 34 proc. firm skarżyło się na brak możliwości uzyskania informacji od urzędników w związku ze składanymi przez nich wnioskami w ramach tarczy antykryzysowej.

Efekt jest taki, że coraz więcej zadań, które mogłyby realizować urzędy pracy, jest powierzane przez rząd Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych. ZUS obsługuje m.in wnioski o postojowe samozatrudnionych oraz osób na umowach cywilnoprawnych. Będzie też wypłacał nowe świadczenie solidarnościowe bezrobotnym.

Czytaj też: Pracy coraz mniej

bDTqfAQe

Łukasz Malczyk, przewodniczący Unii Polskich Przedsiębiorców, mówi wprost: urzędy pracy nie poradziły sobie z obsługą firm. - Przez ostatnie lata urzędnicy w urzędach pracy przyzwyczaili się do "nicnierobienia", kiedy przyszedł kryzys, nagle trzeba ostro wziąć się do pracy – mówi przedsiębiorca. Zdaniem Malczyka urzędy pracy należy zreformować albo zlikwidować.

Urzędników było za mało
Związkowcy przyznają przedsiębiorcom rację. Przewodniczący OPZZ Andrzej Radzikowski próbuje jednak szukać usprawiedliwienia dla urzędników. - Nie byli przygotowani do obsługi wniosków, bo nikt ich wcześniej w tym zakresie nie przeszkolił. Musieli działać intuicyjnie, a podejmowali bardzo odpowiedzialne decyzje finansowe. Byli dociążeni dodatkowymi obowiązkami. To wina rządu, a nie ludzi, że tak to zorganizował - mówi krótko.

Również rzecznik prasowy NSZZ ”Solidarność” Marek Lewandowski jest zdania, że czas wspólnie poszukać lekarstwa, które uzdrowiłoby środowisko, w którym pracuje 22 tysiące ludzi. - Wyciąganie pewnej części osób z długotrwałego bezrobocia jest kosztowne i czasochłonne. Z zadaniem tym nie poradziły sobie prywatne agencje pracy. Urzędy są potrzebne. Dobrze, że ministerstwo myśli o ich reformie. Jesteśmy otwarci na rozmowy - podkreśla związkowiec.

bDTqfAQf

Czy zmiana kontrolującego urzędy to właściwy kierunek reform? Według Radzikowskiego, urzędy pracy nie są w stanie aktywizować skutecznie bezrobotnych, gdyż otrzymują za mało środków i mają zbyt małą obsadę kadrową. - Postulowaliśmy do rządu o utworzenie specjalnego Funduszu Podnoszenia Kwalifikacji, który byłyby zasilany dodatkową kwotą 0,2 proc. z Funduszu Pracy - przypomina przewodniczący związków, ale jednocześnie dodaje, że urzędy nie dysponują odpowiednią kadrą i narzędziami, które byłyby w stanie uczyć ludzi nowych poszukiwanych zawodów. Takie zaplecze mają natomiast pracodawcy.

Przypomnijmy, urzędy pracy dysponują rocznym budżetem w wysokości 4 mld zł. W to wliczone są już wynagrodzenia urzędników. Procentowo to ok. 7 proc. środków Funduszu Pracy. 5 proc. z tego urzędy mają zagwarantowane, ale 2 proc. to pieniądze ekstra, które dostają za wyniki w pracy.

- Rząd powinien zintegrować działania na linii państwo-samorząd tak, by urzędy faktycznie dystrybuowały pracę, a nie ją markowały i udawały, że kogoś aktywizują - uważa Piotr Szumlewicz, przewodniczący Związku Zawodowego Związkowa Alternatywa. Uważa, że rozwiązaniem nie jest zasypywanie urzędników pieniędzmi, ale powiązanie ich ofert pracy z zamówieniami publicznymi.

Prof. Męcina ostrzega natomiast, że centralny nadzór nad urzędami pracy nie rozwiąże problemu. Podobnie uważają też samorządowcy. - Nie można na podstawie pojedynczych przypadków błędów popełnionych w niektórych dużych miastach zmieniać całego systemu. Odżywa resortowa hydra, gdzie władza centralna będzie decydowała za obywateli w regionach, co jest dla nich dobre. Konstytucja nakazuje państwu decentralizację zadań - przypomina Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.

bDTqfAQg

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

bDTqfAQy
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(103)
chlop
11 miesięcy temu
zlikwidowac urzędy pracy! one służą tylko zatrudnionym tam urzednikom! byłem dzis ranow UP na Ciołka w Wawie Drzwi zamkniete wykidajło wpuszcza po 1 osobie. Każe ludziom zrobic 3 kolejki, osobno do rejestracji (najpierw telefonicznie trzeba sie umówic na godzinę), do Aktywizacji zawodowej i inne... Pod drzwiami zrozpaczona kobieta mówi do oddzwiernego że sie nie może dodzwonic a on zamiast ja wpuscic każe dzwonic na numer podany na kartce na drzwiach aż do skutku bo taka ma procedurę , czysty Monty Pyton
Ss
11 miesięcy temu
Pup są niedofinansowane. Najlepsi specjaliści już dawno tam nie pracują. Bo kto z wyższym wykształceniem na stanowisku inspektora będzie pracował za 2700zl brutto. Prawda jest taka że ze ludzie nie szukają pracy w urzędzie a tylko chcą się zarejestrować dla ubezpieczenia. Przychodzą pod wpływem alkoholu i śmierdzący a wszystkich trzeba przyjąć i wysłuchać. Pretensje i awantury to codzienność. Urzędników mają za nic, przeziez od tak można sobie na kogoś pokrzyczeć. W każdym pup tylko 25% obsady ma do czynienia z bezrobotnymi(rejestracja, ewidencja, pośrednictwo, doradztwo) reszta to kadry, księgowość, informatycy, kierownicy, itp. Nie jest prawda że pup nic nie robią, wszyscy którzy tak sądzą niech sami spróbują tam popracować to zobaczą sami jak jest
Pracownik PUP
11 miesięcy temu
Pracuję w PUP i takich bubli prawnych jakimi są wnioski "tarczy'" nie widział jeszcze nikt. Ciągłe poprawki, nowe zapisy w umowach pożyczek, nowe formularze, no i wyjaśnienia do wyjaśnień. A o tych 30 zł jak dotąd nikt nie słyszał, chociaż nie, zaraz, Mamy za to sobie kupić papier ksero i tonery do drukarek. Padamy wszyscy na twarze, wypłacamy tarczę na akord i tłumaczymy się ludziom za błędy geniuszy z ministerstwa. Nikt nie pomyślał, że te garstki ludzi, którzy pracują za najniższą krajową w Pupach nie dadzą po prostu fizycznie rady tego ogarnąć, a nie wspomnę, że każdy z nas ma swoje niemałe pozostałe zadania do wykonania, z których też jesteśmy rozliczani.
bDTqfAQz
slużba zatrud...
11 miesięcy temu
długo to trwa bo niedouczeni pracodawcy nawet dobrze właśnie wniosku nie potrafią wypełnić, 90% do poprawki- to po pierwsze, po drugie- proszę o listę pup-ów, którym wypłacane są we wspomnianym wyżej artykule pieniądze, tj. 30 zl od wniosku. I Panie Malczyk- zapraszam do pracy w urzedzie pracy, mam nadzieje, że jest Pan merytorycznie przygotowany z wszelkich przepisów obowiązujących w tym zakresie, podrzucę Panu kilkanaście teczek do zrobienia tzn do wydania decyzji administracyjnych i jednocześnie może ze 200 wniosków od pracodawców by Pan dziennie "obrobił". Wszystko za 2800 brutto plus stażowe. Treść art. wskazuje na sianie fermentu, podburzanie ludzi, pogardę dla pracowników pup. Czekam na konkrety! i gdzie jest ta forsa????
Brak nicku
11 miesięcy temu
coś wam powiem tak prymitywnych niedouczonych pracodawców to nie ma chyba nigdzie. Wniosek prosty jak drut praktycznie 100 % do poprawki bo jaśnie pan pracodawca w miejsce nazwy firmy smaruje nie wiedzieć czemu nazwę miasta. Do wpisania jest naprawdę kilka podstawowych rzeczy i wysłać elektronicznie ale jaśnie pan pracodawca oczywiście nie wie jak to zrobić i wyzywa ze nie umie, choć strony internetowej krzyczą wrecz jak to zrobić krok po kroku, detal po detalu, a jak już wysyła to z uporem maniaka podpisuje ręcznie każda stronę i ją o zgrozo skanuje i tak przesyła 20 stron i się drze, że nie może wysłać, bo mu nie przechodzi, choć na stronach jak byk jest napisane wypełnij komputerowo i załącz w jednym pliku. O czym my tu mówimy , o jakiej niewydolności jak u pracodawców średniowiecze techniczne i mózgowe. A do tego najważniejsze w każdym wniosku kłamią, składają na wszystko i wszędzie i oczywiście zawsze spadek obrotów niemalże 100%aby tylko wydrzec darmowa kase, kazda i wszedzie gdzie się da, a w oczkach tylko widać złotówki. Wiecie co niedobrze mi to prymitywne rozdawnictwo źle się skończy dla nas wszystkich. Dla urzędników życzę stalowych nerwów i zdrowia a dla pracodawców umiarkowania, bo ta pieniężna zarlocznosc jest przerazajaca. 1
...
Następna strona