Seria ciosów w europejski przemysł. "Nie ma przestrzeni, by to przyjąć"

Wojna na Bliskim Wschodzie podbija koszty surowców i energii, prowadząc do kolejnego w ostatnich latach uderzenia w europejski przemysł. Firmy z Niemiec, Francji czy Danii alarmują, że po pandemii, kryzysie energetycznym z 2022 roku i zawirowaniach z cłami USA mierzą się z kolejnym silnym wstrząsem.

Zakład chemiczny Gechem mocno odczuwa skutki wojny w IranieZakład chemiczny Gechem mocno odczuwa skutki wojny w Iranie
Źródło zdjęć: © screen | Gechem
Bartłomiej Chudy

Eskalacja wojny na Bliskim Wschodzie nakłada na europejski przemysł kolejną presję. Jak opisuje Reuters, wzrosty cen ropy i gazu szczególnie mocno odczuwają firmy działające w Europie. Już wcześniej ceny energii na Starym Kontynencie należały do najwyższych na świecie.

Boleśnie przekonuje się o tym niemiecki Gechem. To przedsiębiorstwo z branży chemicznej produkuje mieszanki do domowych środków czystości i płyn hamulcowy dla branży motoryzacyjnej. Właścicielka firmy Martina Nighswonger przyznała w rozmowie z Reutersem, że po serii wcześniejszych kryzysów firma znów musi szukać sposobu na przetrwanie.

Nie ma chwili wytchnienia. Z roku na rok zyski są coraz mniejsze, aż w końcu znikają. To wyczerpujące i człowiek już naprawdę nie wie, co ma robić – powiedziała szefowa Gechem.

WIDEO
Od kasetek do 300 mln zł. Polska firma ogrywa chińską konkurencję


Niemiecki Instytut Ekonomiczny (Institut der deutschen Wirtschaft) ocenił, że tamtejsza gospodarka może stracić 40 mld euro w ciągu dwóch lat, jeśli cena ropy utrzyma się na poziomie 100 dolarów za baryłkę. To kolejny problem dla niemieckich firm, które w ostatnich sześciu latach mierzyły się ze skutkami pandemii, wojny w Ukrainie, wysokimi cenami energii i ostrą konkurencją ze strony Chin.

Reuters zwraca uwagę, że Niemcy pozostają szczególnie narażone. Hurtowe ceny energii elektrycznej są tam wyraźnie wyższe niż w Stanach Zjednoczonych i przewyższają unijną średnią.

Europa znalazła się na celowniku i wyraźnie nie ma już przestrzeni, by w tak krótkim czasie przyjąć drugi cios energetyczny. Najbardziej narażone na ten szok energetyczny wydają się Niemcy i Wielka Brytania – oceniła Ipek Ozkardeskaya, ze szwajcarskiego banku Swissquote.

Reuters przypomina, że jeszcze przed nowym konfliktem niemiecki Mittelstand, czyli sektor średnich firm, będący jednym z fundamentów tamtejszej gospodarki, znajdował się pod silną presją. W 2025 r. niewypłacalność ogłosiły 24 064 firmy, głównie małe i średnie.

We Francji Marc-Antoine Blin, prezes Elydanu, producenta plastikowych rur, powiedział Reutersowi, że azjatyccy dostawcy ogłosili force majeure (siłę wyższą - red.), co już przełożyło się na wzrost cen surowców.– Mamy dostawców w Wietnamie i Tajlandii, którzy znaleźli się w sytuacji siły wyższej i nie mogą już wysyłać surowców – powiedział szef Elydanu. W jego ocenie "niemożliwe jest, by wchłonąć taki szok poprzez cięcia własnych marż".

W Danii także LEGO zwraca uwagę na rosnącą niestabilność otoczenia. Firma rozwija wykorzystanie plastiku z recyklingu i biotworzyw, ale kolejne fale kryzysów pozostają problemem. – Czy to COVID, czy inflacja, która po nim przyszła, czy Rosja atakująca Ukrainę – tych wydarzeń było naprawdę bardzo dużo, do tego jeszcze cła w ubiegłym roku – powiedział prezes Niels Christiansen.

źródło: Reuters

Wybrane dla Ciebie