Notowania

Skąd dodatkowe 100 tys. zł w finansach Martyny Wojciechowskiej? NBP nie odpowiedział na najważniejsze pytania

W całym 2011 roku 100 tys. zł, w 2016 roku blisko 400 tys. zł. Tak rosły zarobki Martyny Wojciechowskiej, dyrektor departamentu komunikacji w NBP w ostatnich latach. Przeanalizowaliśmy oświadczenia majątkowe Wojciechowskiej. Tezy NBP nie pokrywają się z dokumentami, kwota sporna to blisko... 100 tys. zł.

Podziel się
Dodaj komentarz
(East News)
Prezes NBP w asyście współpracowniczki - dyrektor Martyny Wojciechowskiej w 2016 roku (Fot: Witold Rozbicki/REPORTER)

Niby wszystko jasne, a wciąż nic nie wiadomo. Narodowy Bank Polski poinformował, ile zarabiają średnio dyrektorzy. Nie poinformował za to, ile zarabiają dwie dyrektorki: Martyna Wojciechowska i Kamila Sukiennik. A to właśnie od ich wynagrodzenia i kariery w strukturach banku zaczęła się afera wokół NBP.

W sprawie pensji dyrektor Martyny Wojciechowskiej możliwości są cztery - analizuje money.pl:

  1. Narodowy Bank Polski nie mówi prawdy w kwestii zarobków dyrektor Martyny Wojciechowskiej, twierdząc, że nigdy nie dostawała (średnio) 65 tys. zł miesięcznie.
  2. Martyna Wojciechowska wpisała do oświadczenia majątkowego z 2016 roku nieprawdziwe liczby i sama zawyżyła roczny przychód.
  3. Martyna Wojciechowska zarobiła poza Narodowym Bankiem Polskim blisko 100 - 140 tys. zł (w zależności od faktycznej pensji w NBP) i nie wpisała do oświadczenia majątkowego źródła tych zarobków.
  4. "Gazeta Wyborcza", która podała kwotę 65 tys. zł, pomyliła datę awansu finansowego Martyny Wojciechowskiej. To istotnie wpływa na wyliczenia jej średniej pensji.

Takie wnioski płyną z analizy wszystkich oświadczeń majątkowych Martyny Wojciechowskiej. Dokumenty Wojciechowska składała, gdy była radną sejmiku wojewódzkiego. Miała obowiązek, więc z finansów się spowiadała. Łączyła już wtedy funkcję radnej i pracownika NBP.

Przeanalizowaliśmy oświadczenia majątkowe Wojciechowskiej od 2011 do 2016 roku. W ciągu pięciu lat zarabiała średnio około 100 - 110 tys. zł brutto rocznie. W kwocie tej nie są uwzględnione diety radnej, które wynosiły około 30 tys. zł. Wojciechowska była wtedy starszym specjalistą w NBP - zarabiała nie więcej niż 10 tys. zł miesięcznie brutto.

Oświadczenie majątkowe z 2012 roku (według stanu na 31 grudnia 2011):

(WP.PL)

Potwierdzają to również informatorzy money.pl, którzy pracowali przed laty w NBP z Wojciechowską. - Jako szeregowy pracownik nie mogła liczyć ani na większą pensję, ani na gigantyczne nagrody roczne od swojego przełożonego - mówi źródło money.pl.

Oświadczenie majątkowe z 2017 roku (według stanu na 31 grudnia 2016):

(WP.PL)

Dopiero w 2016 roku widać spore zmiany w zarobkach. W ciągu jednego roku Wojciechowska zarobiła blisko… cztery razy tyle, ile w poprzednim. Jej przychód zwiększył się o 350 proc. rok do roku. Wyniósł 392 tys. zł. I informuje o tym sama Wojciechowska.

(WP.PL)

Z informacji "Gazety Wyborczej" wynika, że Martyna Wojciechowska została dyrektorem departamentu komunikacji i promocji w sierpniu 2016 roku i dopiero wtedy dostała podwyżkę. Warto zauważyć, że prof. Adam Glapiński w NBP pojawił się w czerwcu. Jeżeli "GW" ma rację, to oznacza, że od stycznia do lipca Wojciechowska pobierała wynagrodzenie specjalisty. W tym czasie zarobiła około 66 tys. zł (przy założeniu, że utrzymała pensję z 2015 roku). Później - od sierpnia do grudnia 2016 roku Wojciechowska wzbogaciła się o 325 tys. zł brutto. Średnia miesięczna z tego okresu to właśnie 65 tys. zł, czyli wynik "Gazety Wyborczej".

(WP.PL)

Narodowy Bank Polski przekonuje, że średnie miesięczne wynagrodzenie w NBP (brutto, na podstawie danych z PIT) wynosi niewiele ponad 37 tys. zł. Gdyby Martyna Wojciechowska dostawała akurat takie pieniądze od sierpnia do grudnia 2016 roku, to zarobiłaby w tym czasie 186 tys. zł. W oświadczeniu Martyny Wojciechowskiej pojawia się dodatkowe 138 tys. zł, na które nie ma w takim wypadku żadnego wytłumaczenia. To 27 tys. zł miesięcznie więcej do każdej pensji. Jeżeli pensja Wojciechowskiej jest wyższa niż 37 tys. zł i wynosi np. 47 tys. zł - to wciąż brakuje informacji o blisko 91 tys. zł. To w tej chwili kluczowe pytania.

(WP.PL)

Gdzie Martyna Wojciechowska zarobiła te pieniądze? W oświadczeniu z 2016 roku twierdzi, że pracowała wyłącznie w Narodowym Banku Polskim - na stanowisku dyrektorskim, żadnych innych źródeł przychodów nie wpisała. Z prawdą mija się albo Narodowy Bank Polski albo Martyna Wojciechowska w oświadczeniu majątkowym. W przypadku Wojciechowskiej w grę wchodzi albo zawyżenie przychodów (w jakim celu?) albo niepodanie dodatkowego źródła.

Jest jeszcze czwarta możliwość, czyli błąd "Gazety Wyborczej". Wyliczenia istotnie zależą od daty przejścia Wojciechowskiej ze stanowiska specjalisty na stanowisko dyrektorskie. Gdyby zaczęła szefować w departamencie komunikacji już w czerwcu (zaraz po przyjściu prof. Glapińskiego), to jej średnia miesięczna pensja z drugiej połowy roku wyniosłaby około 50 tys. zł. I wtedy dane Narodowego Banku Polskiego byłyby prawdziwe, kwota w oświadczeniu również.

Jak to możliwe? W pięć miesięcy Wojciechowska zarobiłaby 47,5 tys. zł - po 9,5 tys. miesięcznie. W pozostałe 7 miesięcy zarabiłaby po około 49 tys. zł miesięcznie i faktycznie rok zamknęłaby w kwocie 392 tys. zł.

Inna możliwość? Wojciechowska mogła dostać na przykład wyrównanie za wspomniane miesiące już po awansie. Oficjalnie zaczęła w sierpniu, ale nieformalnie była dyrektorem od samego początku kadencji prof. Glapińskieg. I za to dostała jakieś pieniądze. To zmienia układ miesięcy z małą pensją i dużą, więc w wyliczeniach ostatecznych zarobków na stanowisku dyrektorskim wychodzą inne kwoty. I tutaj znów kwota oscylowałaby w okolicach 49 tys. zł. O tym wszystkim jednak Narodowy Bank Polski nie poinformował.

Dyrektor biura prasowego NBP nie odpowiedział na pytania money.pl w tej sprawie. Nie odebrał telefonu, nie odpowiedział na pytania wysłane SMS. Informator money.pl twierdzi, że Wojciechowska zaczęła być dyrektorem w połowie sierpnia 2016 roku. Ta informacja odrzucałaby jedną z możliwości. Nie udało nam się jednak potwierdzić tej informacji oficjalnie w Banku - więc opcję z błędem "GW" również rozpatrujemy.

Warto jednak dodać, że Narodowy Bank Polski nie prostował informacji o sierpniowym awansie, nie wydał w sprawie daty awansu żadnego komunikatu. Bank podał jedynie średnie wynagrodzenie dyrektorskie, które może nie mieć nic wspólnego z zarobkami akurat dwóch najistotniejszych w sprawie osób.

Co jeszcze wynika z oświadczeń majątkowych Wojciechowskiej? Przez długie lata miała skromne oszczędności. Wynosiły od 15 do 50 tys. w 2016 roku. Do tego mogła się pochwalić mieszkaniem o powierzchni 37 metrów kwadratowych, które wyceniła na 400 tys. zł. Nie posiadała samochodu, miała za to kredyt we franku szwajcarskim (na kwotę ponad 200 tys. franków szwajcarskich).

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: zarobki w nbp, martyna wojciechowska, Kadry NBP, adam glapiński, prezes nbp, gospodarka, gospodarka polska, wiadomości
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
10-01-2019

biedny rencista.Grabiez i rabunek !!!!!!!!!!!!!!!!!!! Tak sie bawi dojna zmiana.

10-01-2019

AnoW imie sprawidliwosci poleczne Martynka zarabia 65k miesiedznei a nauczyciel 2100 :D

10-01-2019

lolpisowskie wieprze

Rozwiń komentarze (1506)

Wybrane dla Ciebie