Słońce to tylko przykrywka. Co naprawdę kupują dziś Polacy w Hiszpanii
Jeszcze kilka lat temu Hiszpania była dla Polaków synonimem wakacji, słońca i stylu życia. Dziś coraz częściej staje się czymś znacznie poważniejszym - finansową polisą na niepewne czasy.
O tym, dlaczego nieruchomości na Costa del Sol przestały być marzeniem, a zaczęły być strategią kapitałową, rozmawiamy z Michałem Kołtysiem, Warszawskim Inwestorem, który od lat analizuje rynek nie przez pryzmat emocji, lecz liczb, prawa i realnego ryzyka.
Dziennikarz:
Przez lata Hiszpania kojarzyła się Polakom głównie z wakacjami. Co się zmieniło?
Michał Kołtyś, Warszawski Inwestor:
Zmieniła się motywacja. Dziś Polacy nie kupują nieruchomości w Hiszpanii dla słońca - tylko dla bezpieczeństwa kapitału, dochodu w euro, dywersyfikacji na wypadek niepewności geopolitycznej i stylu życia, który można uruchomić w każdej chwili. Słońce jest dodatkiem. Strategia - powodem.
Dziennikarz:
A jednak Costa del Sol kusi klimatem. 320 słonecznych dni w roku robi wrażenie.
Michał Kołtyś:
Oczywiście, że robi. Ale inwestorzy najbardziej cenią sobie coś innego: bliskość rynku, bezpieczeństwo wynikające z europejskiego systemu prawnego i relatywnie wysokie stopy zwrotu - zarówno na etapie oczekiwania na realizację projektów typu off-plan, jak i później, przy wynajmie. Słońce poprawia komfort. Prawo i liczby chronią kapitał.
Dziennikarz:
Niektórzy wciąż traktują południe Hiszpanii jak modny, ale ryzykowny eksperyment.
Michał Kołtyś:
I to jest jeden z największych mitów. Costa del Sol to nie jest kolejny eksperyment na pustyni. To sprawdzony, dojrzały rynek, który działa od dziesięcioleci. Infrastruktura, popyt międzynarodowy, rynek najmu, turystyka premium - to wszystko tu już jest. My nie zgadujemy, co będzie. My analizujemy, co działa od lat.
Dziennikarz:
Jakie są realne wyzwania przy inwestowaniu w Hiszpanii?
Michał Kołtyś:
Procedura jest inna niż w Polsce - i to właściwie jedyne wyzwanie. Dlatego kluczowa jest obsługa kompleksowa. Najwięcej strachu budują mity, zwłaszcza ten o tzw. okupas. Na Costa del Sol, w inwestycjach turystycznych, ten problem praktycznie nie występuje. Co więcej, nowe prawo w Hiszpanii traktuje takie przypadki jak włamanie, a nie "spór lokatorski". Nie wystarczy już żaden rachunek z pizzy, którym kiedyś straszono Polaków. Bariera językowa? Też mit. Angielski jest powszechny, a nawet klienci nieznający żadnego języka obcego świetnie radzą sobie dziś przy pomocy narzędzi AI.
Dziennikarz:
A rynki alternatywne? Cypr, Tajlandia, Azja?
Michał Kołtyś:
Do Tajlandii latam od 23 lat. Kiedyś bardzo mi się podobała. Dziś przeszkadza mi przestarzała infrastruktura, brud, ogromne korki i chaos urbanistyczny. Inwestycyjnie to często kupowanie kota w worku - nie nabywa się gruntu, tylko prawo czasowego użytkowania. Jakość wykonania bywa średnia, a opóźnienia liczone są w latach. Cypr z kolei wciąż ma nieuregulowane kwestie własności gruntów, a poza resortami brakuje realnej infrastruktury. Oba te rynki uważam za wysokiego ryzyka - mimo że to właśnie stamtąd dostaję propozycje współpracy z najwyższymi prowizjami. To mówi samo za siebie.
Dziennikarz:
Czyli kluczowa jest obecność na miejscu?
Michał Kołtyś:
Absolutnie. Kupując za granicą, nie przeprowadzamy się tam na stałe. To inwestycja. Nikt nie chce latać do Hiszpanii, żeby rozwiązywać drobne problemy operacyjne. Dlatego potrzebny jest sprawdzony partner: relacje, zaplecze prawne, ludzie, zasoby finansowe. My zajmujemy się całym procesem: od wyboru najlepszych inwestycji w najniższych cenach, przez zakup i doposażenie, po zarządzanie najmem lub późniejszą odsprzedaż z zyskiem.
Dziennikarz:
A koszty pośrednictwa? To często budzi obawy klientów.
Michał Kołtyś:
Kupujący w Hiszpanii nie płaci nam żadnej prowizji. Dodatkowo bezpłatnie odbieramy klientów z lotniska naszymi luksusowymi samochodami z kierowcą. Co więcej - klienci, którzy kupują nieruchomość off-plan, mogą w okresie oczekiwania na odbiór skorzystać z tygodniowego, bezpłatnego pobytu w jednym z apartamentów Casa Ideal. Dzięki temu mogą wcześniej doświadczyć Costa del Sol, poznać lokalny rytm życia i upewnić się, że inwestują nie tylko w liczby, ale w realną jakość. To nie jest bonus. To standard obsługi inwestora, który traktuje kapitał poważnie.
Dziennikarz:
Skąd u Pana taka pewność w doborze rynków?
Michał Kołtyś:
Z doświadczenia. Z rynkiem nieruchomości jestem związany zawodowo od 14 lat. W Polsce zrealizowałem ponad 500 flipów, przez 11 lat prowadziłem duże biuro pośrednictwa. Dziś inwestuję tam, gdzie zwroty są najwyższe przy akceptowalnym poziomie ryzyka. W Hiszpanii jesteśmy obecnie największym polskim biurem pod względem liczby transakcji. To nie jest opinia. To wynik.
Dziennikarz:
Jedno zdanie na koniec?
Michał Kołtyś:
Dobre nieruchomości nie służą do marzeń. Służą do ochrony decyzji, które już podjęliśmy.
Michał Kołtyś - Warszawski Inwestor Inwestor. Doradca. Twórca CASA IDEAL - narzędzia do bezpiecznego inwestowania za granicą. Tworzy strategie nieruchomościowe na dziś, jutro i za dekadę. Z klasą, z głową, z kapitałem.
WhatsApp: +48 501 733 483
Instagram: @warszawski_inwestor
YouTube: Warszawski Inwestor